PIĄTEK, 10 września 2010
Eligii, Irmy, Łukasza


Psychologia dla ciebie

Tyle miłości ile wolności

Dorota Krzemionka, Bogdan de Barbaro


zdjecie W jednej rodzinie językiem miłości jest przyniesienie śniadania do łóżka, a w drugiej to, że śpimy do dwunastej. Jeśli ona nie zrobiła mi śniadania - tak jak matka robiła zawsze ojcu - czy to znaczy, że ona mnie nie kocha? Młodzi małżonkowie muszą wspólnie "wyrozmawiać" porozumienie co do tego, jak się ta ich miłość wyraża - dowodzi Bogdan de Barbaro.

To jest tylko fragment artykułu, aby przeczytać go w całości wykup dostęp.




Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 2
mamcia Dołączył: 24.02.2009
Liczba komentarzy: 2
Blog
Mam dwóch synów no i oczywiście jestem teściową, ale kiedy byłam pewna że nią zostanę odbyłam rozmowę w cztery oczy z przyszłyni synowymi, każdą pokolei. Obiecałam nie wtrącac się w ich życie, poprostu są rodziną i radzą sobie sami z tym że jeżeli zajdzie potrzeba mogą zawsze liczyc na nas, bo w życiu różnie bywa raz na wozie a raz pod. Szczerośc i uczciwośc przede wszystkim, zarówno przed synami jak i przed nami, ja również jestem szczera, bez kłótni można sobie usiąśc i porozmawiac o wszystkim. To zależy od tego jakie kto miał życie, ja nie miałam lekkiego, nie zaznałam miłości od rodziców takiej jak inne dzieci, ale wyciągnęłam z tego wnioski napewno pozytywne nie dałam swoim dzieciom tego co ja przeżyłam, wręcz przeciwnie. Tesciową mam cudowną mogę z nią porozmawiac o wszystkim i zwieżyc się ze wszystkiego, nigdy nie sądziłam że życie wynagrodzi mnie taką Mamą, to chyba nagroda za nieudane dzieciństwo. Jest moją Matką, powierniczką, przyjaciółką, nie wtrąca się w nasze życie naprawdę jest cudowną kobietą, doradczynią, opoką.

12 września 2009 7:44
wredula Dołączył: 17.07.2008
Liczba komentarzy: 2
Blog
A moja teściowa panicznie boi się, że pokłócę się z jej synem. "Bo ona ze swoim mężem 'przemówili' się dopiero trzy lata po ślubie". Na szczęście nasze "kłótnie" polegają głównie na omawianiu różnic, nieraz z bólem, łzami ale z szacunkiem i bez krzyków. Więc czego tu się bać. Teściowa całe życie robiła wszystko "za plecami" swojego męża, żeby tylko uniknąć kłótni i niepotrzebnego marudzenia. Ale czy na tym polega współpraca w związku???

22 kwietnia 2009 13:35