Ależ się wczoraj popłakałam jak Justyna Kowalczyk zdobywała złoty medal :)
Zawsze tak mnie wruszają sukcesy naszych sportwoców, że nie umiem się powstrzymać :). Ale to miłe wzruszenie i oby jak najwięcej takich powodów do wzruszeń :)
Dzisiaj też się wzruszyłam i popłakałam ale był to zupełnie inny płacz. I powód zupełnie też inny.
Zawsze mnie wzruszają dramaty innych ludzi. Jak słyszę, że komuś dzieje się krzywda to łzy same napływają do oczu, ściska gdzieś tam w sercu i nie umiem nad tym zapanować. Po prostu tak mam i już. Odziedziczyłam to po mamie.
Historia, którą opwiedziała mi moja znajoma psycholożka była niezwykle brutalna i okropna. Związana z dzieckiem upośledzonym. Z małą 7 letnią dziewczynką. Coś tak okropnego, że przez myśl mi to nie przechodzi...
Żeby najbliższa rodzina własnemu dziecku, i tak już doświadczonemu przez los zgotowała takie życie. Jak można? Jak tak wogóle... W głowie mi się to nie mieści :(
Smutna ta niedziela jakoś...
justynapesta
Ivynka
Marzycielka18