Otwieram oczy i oślepia mnie jasność. Porażający blask wdziera się pod moje powieki. Nie wiem gdzie jestem ani co się stało. Skądś tam dociera potworny dźwięk. Poruszam głową.
Powoli dociera do mnie, że nastał ranek. Ranek - a ja wcale nie chcę wstawać. Chcę pozostać tu gdzie jestem - pod ciepłą kołderką.
Coś z hukiem spada na podłogę. To podręcznik, z którym zasnęłam.
Powoli zaczynam kojarzyć - siedziałam nad książką do 3:00 i tak się mi zasnęło. Tylko czego ja się uczyłam? Nie pamiętam ani słowa... a nie już sobie powoli przypominam...
Czuję niedosyt snu, chowam głowę pod poduszkę ale nie mogę, nie mogę zasnąć. Jest nowy dzień, z którym trzeba się zmierzyć.
W pracy dziwnie. Dużo papierkowej roboty. Ziewałam nad tym wszystkim. Udało się dotrwać do końca tylko dzięki cudownemu napojowi energetycznemu! Dzieki ci cudowna cywilizacjo za red bulla!
W drugiej pracy wyjątkowo dobrze. W poniedziałek wraca D. więc przejmie część obowiązków. Dzisiaj trochę posprzatałam - jakoś nie umiem sobie poradzić z paniami sprzataczkami. Wogóle mnie nie słuchają. Podłoga nie jest wytarta od tygodnia. No cóż - korona mi z głowy nie spadła - wzięłam mopa i dawaj do dzieła ;). Nawet dobrze się czułam z wiadrem wody i miotłą...
Ech zazdroszczę wszystkim, którzy zaczęli weekend. Mnie czeka praca :(.
No cóż... ktoś musi pracować żeby wypoczywać mógł ktoś ;)
justynapesta
Ivynka
Marzycielka18