Heh... i jednak D. jedzie do Vancouver. Cieszę się ogromnie. No cóż jakoś wytrzymam ten miesiąc jeszcze :)
Ale nie praca mnie martwi. W pracy sobie poradzę. Martwi mnie to, że znowu pewne sprawy odkładam na później. Im dłużej zwlekam tym jest trudniej...
Poza tym martwię się o znajomą. Te lekarki w naszej poradni sa beznadziejne!!! Niby nic kobiecie nie stwierdziły, nie zleciły najmniejszego badania... Taa jasne - temperatura 40C to drobnostka, to nic. Nie warto się temu przyglądać z bliska bo to zwykła grypa według nich.
A ona teraz walczy o życie bo się okazało, że to sepsa była. I nie wiem co z nią będzie :(. Mam nadzieję, że z tego wyjdzie bo ma silny organizm.
Smutne, że w rękach takich pań jest życie tak wielu nieświadomych ludzi...
I tak mi jakoś niewesoło jest :(
Słucham Michała Łanuszki. Poezja śpiewana zawsze mnie uspokaja. Jest taka piosenka "On pragnie szaty niebios" - szczególnie mi ona przypadła do gustu. To w sumie wiersz Yetsa ;). Juz sam wiersz jest piękny ale w połączeniu z melodią to majstersztyk :). Zresztą zobaczcie sami:
Gdybym miał niebios wyszywaną szatę
Z nici złotego i srebrnego światła,
Ciemną i bladą, i błękitną szatę
Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,
Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,
Lecz biedny jestem: me skarby - w marzeniach;
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.
:)
justynapesta
Ivynka
Marzycielka18