Wczoraj z wielkimi nadziejami w sercu, ale z nieustającym niepokojem udałam się w celu polepszenia własnego bytu z nowym cennikiem do mojego zleceniodawcy.
Dzień dobry,
dzień dobry.
Wchodzę do gabinetu, życzliwy uśmiech na twarzy:-)
Proszę usiąść, grobowa mina.
Zaczynam: Przychodzę z taką propozycją cen, warunki się zmieniają, ceny rosną i mnie coraz mniej się opłaca moja działalność...
Kto pani jest?
(Pada pytanie, dobre sobie pracujemy od 10 lat kobieto, a pani pyta kto ja jestem, no tak, ma tyle pracowników, zleceniobiorców, że mnie nie pamięta, albo udaje że nie pamięta)
Jestem ... współpracuję z panią doktor B, z panią doktor P i z panią doktor J.
Zaczynam od nowa swoje uzasadnienia, że pracuje tu już inny ..., który ma znacznie wyższy cennik i jemu się płaci należycie. Ona potwierdza, tak rzeczywiście , pracuje z panią doktor K i rzeczywiście dostaje takie wynagrodzenie.
(Jak niezręczna jest dla mnie ta rozmowa wie ten kto musi również sam przedzierać się przez tą dżunglę życia, bez żadnych praw, bez prawa do zwolnienia lekarskiego, bez przywilejów, ktoś kto sam się zatrudnia. Płaszczenie i upominanie się o swoje nigdy nie wychodziło mi dobrze.)
Więc jak pani doktor to widzi...
To nie jest dobry moment na zmiany,
Fundusz nie płaci nic więcej na ten dział.
(W duchu myślę, ależ płaci, płacił od początku, ale zapomniałam , że ja jestem robot, maszynka do pogrubiania cudzych kieszeni).
Już mamy innego ....na starych cenach, na pani miejsce, na jeden i drugi dział .
Niezręczna cisza.
(myślę blefuje albo rzeczywiście tak jest, pracowni jak grzybów po deszczu)
Wracam z niczym.
(I nie ważne, że się staram, po kiego grzyba trzeba olewać , nie dbać o prace, nie upominać, nie poprawiać lekarzy, nie mówić jak się co robi, bo podpadniesz na całej linii, zresztą kogo to dzisiaj obchodzi, twój czas, twoje nerwy, twój kręgosłup, spadaj człowieczku, jesteś nikim, mamy 50-sięciu na Twoje miejsce, masz być cicho.)
Od wczoraj czuję się podle, jeszcze się nie poddałam, ale może rzeczywiście trzeba pomyśleć o wyjeździe z tego chorego kraju...
W tych czasach wyzysk...niemożliwe...a jednak.