Pora na rekonstrukcję zdarzeń. Telefon do psychologa kosztuje drogo, dużo drożej niż te pare impulsów telefonicznych. Trzeba pokonać drżenie rąk, drżenie głosu, trzeba ten głos z siebie wydobyć i powiedzieć "proszę".
Może jutro...Dziś znów odrętwienie.
Trzeba minąć się na korytarzu, powiedzieć "cześć" jakby nic się nie stało, bo przecież nic się nie stało a co sie stało to się nie odstanie. Drętwieję na sam dźwięk głosu, ale muszę coś powiedzieć. Mówię i czuję jak boli mnie gardło. Bo wciąż boli od lat dwudziestu pięciu.
Pora na rekonstrukcję zdarzeń, trzeba komuś wreszcie powiedzieć co się stało ćwierć wieku temu, bo to tkwi w gardle jak ość, jak suchy kawał chleba naszego powszedniego.
Biorę do ręki słuchawkę i dzwonię. Bo trzeba jakoś przecież żyć i ludzi leczyć, trzeba mówić "dzień dobry", pozbyć się tej ości z gardła, bo trzeba się kochać nauczyć. Może nie jest za późno.
listek
kris3d
Margaritum
netmarc