...pierwsza wizyta u psychologa i ogromne zaskoczenie. Uwaga i życzliwość, sprawiające że to, co mówię jest ważne, piewrszy raz ważne. Nie mówię niczego,czego powiedzieć nie chcę, na to jeszcze nie czas. Nie pora na szczerość, na razie jest czas na zaufanie. Wracam do domu z kiełkującą gdzies w środku nadzieją na to,że wszystkie węzły dojrzały do rozwiązania...Może pękną na wiosnę? jak pąki wierzby płaczącej tuż przed moim oknem... Ale nie czas na to, teraz jest pora mrozu, kąsającego policzki, ścinającego emocje tak,że można spojrzeć na nie w zwolnionym tempie. Mróz jest dobry, zabija wirusy, zabija czas, zamyka w domu sam na sam z kotem i z samą sobą, sprawia ,że trzeba się ogrzać, trzeba dać sobie troche ciepła, okryc sie kocem, zaparzyć herbatę, trzeba zadbac by to ciało, które budzi wstręt nie zamarzło na kość, trzeba.
I to nic ,że wciąż się myśli o tym,ze miłość jest ślepa. Można też dojść w pewnym momencie do wniosku,że ślepiec czasem też trafia na właściwą drogę. Przypadkiem albo po prostu wtedy, gdy już innej drogi nie ma, gdy wszystkich innych się próbowało, i pozostała jedna, która choć dobra to straszy powrotem do tego, co juz było. Bo trzeba się cofnąć, gdy czegoś się zapomniało, trzeba wrócić do domu po bagaż, żeby go przepakowac,żeby nie ciążył tak strasznie. Trzeba zrobić krok do tyłu, by posłać strzałę z łuku do przodu, inaczej się nie da...
Nie ma innego wyjścia, powtarzam jak mantrę i boję się coraz bardziej.
listek
kris3d
Margaritum
netmarc
ewa0611