PIĄTEK, 30 lipca 2010
Julity, Ludmiły, Zdobysława


ee
Pomarudzę sobie anonimowo, Tylko tak można marudzić bezkarnie.

Uśmiech

Uśmiecham się,zasłaniając twarz rękawem, chowając ten usmiech tak, żeby nie było widać szczęścia...,żeby chore poczucie satysfakcji, tryumf z piekła rodem nie wyszedł na zewnątrz. Jest we mnie zło, zawsze o tym wiedziałam. Powiem więcej- znacznie łatwiej dostrzegałam w sobie zło niż dobro. Dobro wymaga wysiłku, zło przychodzi samo.

 

Zadzwonił z pytaniem czy może wpaść do mnie na obiad któregos dnia. Zgłodniał. Cóż...nie samą milością człowiek żyje,a miłość- jak paczka groszków kokosowych- czasem tak samo gwałtownie się kończy jak zaczyna.

 

Ugotuję obiad, potem obejrzymy film a potem wypłacze mi się w rękaw, za którym teraz chowam złośliwy uśmiech. Ugotuję ten obiad, powstrzymam się od podania cykuty, wiem że będę patrzeć na niego a nie na film a potem... Potem będę płakać razem z nim...tylko z innego powodu.

Mantra

...pierwsza wizyta u psychologa i ogromne zaskoczenie. Uwaga i życzliwość, sprawiające że to, co mówię jest ważne, piewrszy raz ważne. Nie mówię niczego,czego powiedzieć nie chcę, na to jeszcze nie czas. Nie pora na szczerość, na razie jest czas na zaufanie. Wracam do domu z kiełkującą gdzies w środku nadzieją na to,że wszystkie węzły dojrzały do rozwiązania...Może pękną na wiosnę? jak pąki wierzby płaczącej tuż przed moim oknem... Ale nie czas na to, teraz jest pora mrozu, kąsającego policzki, ścinającego emocje tak,że można spojrzeć na nie w zwolnionym tempie. Mróz jest dobry, zabija wirusy, zabija czas, zamyka w domu sam na sam z kotem i z samą sobą, sprawia ,że trzeba się ogrzać, trzeba dać sobie troche ciepła, okryc sie kocem, zaparzyć herbatę, trzeba zadbac by to ciało, które budzi wstręt nie zamarzło na kość, trzeba.

I to nic ,że wciąż się myśli o tym,ze miłość jest ślepa. Można też dojść w pewnym momencie do wniosku,że ślepiec czasem też trafia na właściwą drogę. Przypadkiem albo po prostu wtedy, gdy już innej drogi nie ma, gdy wszystkich innych się próbowało, i pozostała jedna, która choć dobra to straszy powrotem do tego, co juz było. Bo trzeba się cofnąć, gdy czegoś się zapomniało, trzeba wrócić do domu po bagaż, żeby go przepakowac,żeby nie ciążył tak strasznie. Trzeba zrobić krok do tyłu, by posłać strzałę z łuku do przodu, inaczej się nie da...

Nie ma innego wyjścia, powtarzam jak mantrę i boję się coraz bardziej.

Pozew o...

Mróz ściął moje myśli, utarł nosa, spoliczkował, otrzeźwił. Piętnastokilometrowy bieg, wrzątek lejący się z prysznica a potem klikanie w klawiaturę, najdłuższy i najbardziej wściekło-rozpaczliwy mail, po którym nie oczekiwałam odzewu. A odzew nastąpił, zaskoczenie co do treści jeszcze większe... że siostra nie jest zupełnie obcą osobą, że czuje podobnie,że...czuje.

 

Osiem lat różnicy to nie tak wiele. Teraz. Bo gdy siostra ma lat osiemnaście a ty tylko dziesięć, to- przepaść. A wtedy w domu zaczęły się problemy, które zamiast zbliżyć, pogłębiły przepaść.

 

Dziś dopiero sobie uświadomiłam,że ona uciekała, inaczej niż ja, ale nie liczy sie sposób tylko efekt. Ja byłam za mała, by wyjść z domu, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko tkwić w bagnie po uszy, łapiąc powietrze czytaniem książek pod kuchennym stołem albo na parapecie za zasłoną. Ona wychodziła. Czekałam na nią. Zawsze. zasypiałam dopiero, gdy usłyszałam jej kroki na schodach a potem dźwięk klucza przekręcanego w zamku. Następnego dnia mówiłam jej co wydarzyło się w domu, i zawsze miałam wrażenie że nie słucha. Słuchała, dziś to wiem. Dziś wiem,że chciała mnie zabrać ze sobą, gdy odchodziła z domu wiele lat temu, ale matka na to nie pozwoliła. Niczego by to nie zmieniło a może zmieniło by wszystko, tego się już nie dowiem.

 

Krzyczała na mnie, jak setki razy wiele lat temu,że jej nie powiedziałam co się stało naprawdę. Nie wiedziała, nie mogła wiedzieć, mogła tylko przeczuwać ale uczucia ściszyła na najniższy ton, by trwac dalej, więc nie mogła...

Krzyczała. Wciąż nie wiem czy jest moją matką i ojcem w jednym czy moją siostrą.

 

Przecenia się możliwości bliskich, i nie docenia ich jednocześnie. Może czasem jest się z drugim człowiekiem tak blisko,że nie dostrzega się szczegółów, nie czuje odrębności...

***

Może ja w sądzie składam niewłaściwy pozew. Może nie powinnam składać pozwu o podział tylko pozew o bliskość...

Bo kogo zaskarżyć o zmarnowane dzieciństwo...-rodziców, państwo czy zbieg okoliczności?

Ból gardła

Pora na rekonstrukcję zdarzeń. Telefon do psychologa kosztuje drogo, dużo drożej niż te pare impulsów telefonicznych. Trzeba pokonać drżenie rąk, drżenie głosu, trzeba ten głos z siebie wydobyć i powiedzieć "proszę".

Może jutro...Dziś znów odrętwienie.

Trzeba minąć się na korytarzu, powiedzieć "cześć" jakby nic się nie stało, bo przecież nic się nie stało a co sie stało to się nie odstanie. Drętwieję na sam dźwięk głosu, ale muszę coś powiedzieć. Mówię i czuję jak boli mnie gardło. Bo wciąż boli od lat dwudziestu pięciu.

Pora na rekonstrukcję zdarzeń, trzeba komuś wreszcie powiedzieć co się stało ćwierć wieku temu, bo to tkwi w gardle jak ość, jak suchy kawał chleba naszego powszedniego.

Biorę do ręki słuchawkę i dzwonię. Bo trzeba jakoś przecież żyć i ludzi leczyć, trzeba mówić "dzień dobry", pozbyć się tej ości z gardła, bo trzeba się kochać nauczyć. Może nie jest za późno.

Ściana

To jakis rodzaj odrętwienia, ból nie istnieje, w innym wypadku byłby nie do zniesienia.

 

Po zakończeniu nawet krótkotrwałych związków zawsze przechodziłam coś w rodzaju żałoby, ze wszystkimi jej etapami, strachem, żalem, złością, nadzieją i pogodzeniem. Teraz nie ma czegoś takiego- jest nieból, nieżal, nielęk... Mam wrażenie jakby w środku tykała bomba zegarowa, a ja tylko zbieram siły by ją uruchomić lub rozbroić...

 

Jest jeden element żałoby- tęsknota. Nie do zniesienia, nie do zagłuszenia czymkolwiek, nawet pracą. Wykonuję wszystkie czynności jak automat i myślę, myślę, myślę...

 

Wyrzuciłam wszystkie zdjęcia, skasowałam wszystkie wiadomości.

Szkoda,że nie da się zrobić tak z pamięcią- skasować, wymazać, wyrzucić.

***

Trafiłam na ścianę. I nie wiem co dalej.

 

http://www.youtube.com/watch?v=jS4IFLnRzdU