Mróz ściął moje myśli, utarł nosa, spoliczkował, otrzeźwił. Piętnastokilometrowy bieg, wrzątek lejący się z prysznica a potem klikanie w klawiaturę, najdłuższy i najbardziej wściekło-rozpaczliwy mail, po którym nie oczekiwałam odzewu. A odzew nastąpił, zaskoczenie co do treści jeszcze większe... że siostra nie jest zupełnie obcą osobą, że czuje podobnie,że...czuje.
Osiem lat różnicy to nie tak wiele. Teraz. Bo gdy siostra ma lat osiemnaście a ty tylko dziesięć, to- przepaść. A wtedy w domu zaczęły się problemy, które zamiast zbliżyć, pogłębiły przepaść.
Dziś dopiero sobie uświadomiłam,że ona uciekała, inaczej niż ja, ale nie liczy sie sposób tylko efekt. Ja byłam za mała, by wyjść z domu, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko tkwić w bagnie po uszy, łapiąc powietrze czytaniem książek pod kuchennym stołem albo na parapecie za zasłoną. Ona wychodziła. Czekałam na nią. Zawsze. zasypiałam dopiero, gdy usłyszałam jej kroki na schodach a potem dźwięk klucza przekręcanego w zamku. Następnego dnia mówiłam jej co wydarzyło się w domu, i zawsze miałam wrażenie że nie słucha. Słuchała, dziś to wiem. Dziś wiem,że chciała mnie zabrać ze sobą, gdy odchodziła z domu wiele lat temu, ale matka na to nie pozwoliła. Niczego by to nie zmieniło a może zmieniło by wszystko, tego się już nie dowiem.
Krzyczała na mnie, jak setki razy wiele lat temu,że jej nie powiedziałam co się stało naprawdę. Nie wiedziała, nie mogła wiedzieć, mogła tylko przeczuwać ale uczucia ściszyła na najniższy ton, by trwac dalej, więc nie mogła...
Krzyczała. Wciąż nie wiem czy jest moją matką i ojcem w jednym czy moją siostrą.
Przecenia się możliwości bliskich, i nie docenia ich jednocześnie. Może czasem jest się z drugim człowiekiem tak blisko,że nie dostrzega się szczegółów, nie czuje odrębności...
***
Może ja w sądzie składam niewłaściwy pozew. Może nie powinnam składać pozwu o podział tylko pozew o bliskość...
Bo kogo zaskarżyć o zmarnowane dzieciństwo...-rodziców, państwo czy zbieg okoliczności?