PONIEDZIAŁEK, 6 września 2010
Beaty, Eugeniusza, Lidy


Charaktery - 06.2008

Rzeczy pierwsze...

Wiesław Łukaszewski


zdjecie To oczywiście naiwne i sentymentalne, ale wszyscy chowamy w sercu naiwne sentymenty, napisał Amos Oz. Dodajmy, że nie tylko w sercu. Mamy różne kryjówki także w głowie i lubimy do nich zaglądać co czas jakiś. Ta mania wspominania przeszłości – wypomina Alessandro Barrico.

Moja głowa też jest pełna kryjówek. Najstarsza dotyczy miłości siedmiolatka do starszej o lat kilkanaście Matyldy. Rudowłosa Matylda była ozdobą przedmieścia. Mieszkała w jedynym domu, w którym był balkon. Matylda uwielbiała sceny balkonowe. Wiatr rozwiewał jej włosy, a ja stałem za ogrodzeniem wpatrzony w to piękno. Pocieszałem się tym tylko, że już kilka lat wcześniej nauczyłem się czytać i pisać, więc miałem się za nieomal dorosłego. W każdym razie na tyle, by poznać smak prawdziwej miłości.
W innej kryjówce mieszka piękna płowowłosa Maria L. z ulicy Wojskowej w Poznaniu. Marii nie potrafię zapomnieć... i bynajmniej nie chcę jej zapominać.
Za żadną cenę nie będę demaskował kolejnych kryjówek, bo te muszą być bezpieczne dla skrywanych.
Lubię nawiedzać te kryjówki z kilku ważnych powodów. Najważniejszy z nich jest natury estetycznej – lubię tam bywać, bo dotyczy to osób i zdarzeń, które były ładne, a jeżeli nawet nie zawsze były wtedy, to teraz na pewno są.
Lubię tam bywać z powodów sentymentalnych, aby powzruszać się, będąc już niemłodym, ale przecież powzruszać się prawdziwie. Aby odświeżyć pragnienia. Czasem płaci się za to, bo wzruszeniom towarzyszy – jak pisze Barrico ...to bolesne ukłucie, pojawiające się, gdy masz pragnienia młodsze od siebie...
Bywam w moich kryjówkach z powodów intelektualnych. Aby pospekulować, co by było gdyby, choć wiadomo, że przecież nie będzie. To okazja do tworzenia alternatywnych światów, bardziej czy mniej udanych, ale odmiennych.
Zapewne bywam w moich kryjówkach także z powodów ludzkiej nikczemności (jak powiedziałby to Andrzej Szmajke), a co układniej nazwać można powodami instrumentalnymi. Jest to bowiem okazja do retuszowania wspomnień niemiłych, wybielania własnych grzechów, udawania przed sobą lepszego niż w rzeczywistości.
Oczywiście, szczególnym powodem wizyt w kryjówkach własnej głowy jest pragnienie, aby doświadczyć tego szczególnego daru – bycia obiektem dobrych uczuć dawanych nam przez innych. Ale – i tu znów wracamy do Barrico – jeśli kochasz kogoś, kto ciebie kocha, nie zdradzaj nigdy jego marzeń. Największym i najbardziej absurdalnym jesteś ty.