PIĄTEK, 30 lipca 2010
Julity, Ludmiły, Zdobysława


Latarnik

Boję się otworzyć

Anna Dodziuk


zdjecie Katarzyna ma 27 lat. Pochodzi z rodziny, w której ojciec uzależniany był od alkoholu. Teraz, kiedy jest już dorosła zauważyła u siebie duże problemy z okazywaniem emocji. W Latarniku Anna Dodziuk doradza naszej Czytelniczce jak być bardziej otwartą.

  Mam 27 lat. Od niedawna chodzę na terapię, miałam już pięć spotkań. Wychowałam się w rodzinie, w której ojciec dużo pił. Kiedy miałam 12 lat wyprowadził się z domu i zostaliśmy we trójkę: mama, starszy brat i ja. Jako dorosła osoba zauważyłam, że mam problemy z emocjami, boję się okazywać złość, nie potrafię mówić o tym, że czyjeś zachowanie mnie rani, nie umiem rozmawiać o swoich potrzebach. Z tego powodu podjęłam terapię. Niestety, nie potrafię się na niej otworzyć. Często nie mówię całej prawdy dotyczącej jakichś trudnych przeżyć, czasami wręcz kłamię, żeby przedstawić coś w lepszym świetle, albo tylko dlatego, że powiedzenie prawdy oznaczałoby przyznanie się do własnego bólu i bezbronności. Towarzyszy mi bardzo silne uczucie, że nie mam prawa mówić o wszystkich trudnych rzeczach, które mnie spotkały ze strony bliskich, bo byłaby to nielojalność z mojej strony.
Myślę, że celem terapii raczej nie jest opowiadanie wygładzonych czy nie do końca prawdziwych historii, ale nie umiem inaczej. Nie potrafię nawet powiedzieć terapeucie, że mam z tym problem, zamykam się w sobie. Chciałabym to jakoś zmienić, zwłaszcza że obawiam się, że ten mur milczenia czy kłamstwa jest coraz silniejszy i nie rozwiążą tego problemu kolejne spotkania. To nie jest wyłącznie problem oswojenia się z terapią. Rozumiem, że właśnie na tym polega terapia – na rozmawianiu, że to jest takie szczególne miejsce, gdzie można bezpiecznie się otworzyć, ale dla mnie taka rozmowa z psychologiem jest za trudna.
Katarzyna


Anna Dodziuk jest psychoterapeutką, superwizorem treningu psychologicznego i psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalistą terapii uzależnień. Prowadzi warsztaty i szkolenia w Pracowni Psychoterapii i Psychoedukacji „Prometea” (www.prometea.pl).

Pani Katarzyno, opisuje Pani swoją sytuację podczas terapii jasno i wyciąga Pani trafne wnioski: terapia oparta na przemilczeniach nie ma sensu.
A skoro tak, to trudno mi zrozumieć, dlaczego tej wiedzy nie próbuje Pani chociaż w pewnym stopniu wcielić w życie.
Być może przeszkadza w tym Pani wyobrażenie, że możliwa jest jedynie wersja „wszystko albo nic”. Tymczasem nabieranie zaufania, tak bardzo zawiedzionego w alkoholowej rodzinie, u wszystkich DDA łączy się z dużymi oporami i zwykle zabiera sporo czasu.
Dlatego chciałabym Pani zasugerować prosty sposób: wypisanie na kartce listy spraw, o których chciałaby Pani mówić z terapeutą, ułożonych według stopnia trudności, aby można było poruszyć najpierw te łatwiejsze, a w miarę oswajania się – cięższe i budzące większy opór. Niewykluczone, że na opowiedzenie o niektórych w ogóle się Pani nie zdecyduje albo będzie Pani potrzebowała do tego szczególnych warunków, co jest normalne i sensowne. Generalnie w terapii, zwłaszcza w terapii DDA, potrzebna jest cierpliwość i konsekwencja, a także decyzja, której w Pani przypadku nie jestem do końca pewna. Tymczasem główna odpowiedzialność za Pani zdrowienie spoczywa na Pani. Nawet najlepszy terapeuta nic nie poradzi, jeśli woli Pani z pozoru wygodniejsze, lecz dolegliwe pozostawanie w miejscu.
Być może jest jednak tak, że unikając otwartości chce Pani zasłonić jakąś konkretną rzecz, którą boi się Pani powierzyć terapeucie, i że to właśnie ta jedna sprawa blokuje całe Wasze porozumienie. Czy nie jest tak, że obawia się Pani powiedzieć A, żeby B nie powiedziało się samo? Chcę Panią zapewnić, że zwykle podzielenie się tym, co najbardziej wstydliwe, przynosi wielką ulgę. Zachęcam Panią do prób zmagania się ze swoimi oporami przed ujawnianiem w terapii prawdy o swoim życiu i o sobie. To bardzo trudny proces, ale daje dużo pewności siebie, siły i zadowolenia z życia.


Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 2
zdjecie
sober Dołączył: 24.05.2010
Liczba komentarzy: 1
Blog
Często już pierwszą barierą dla DD jest przyznanie się przed samym sobą, że ten problem w ogóle ich dotyczy, więc i tak jesteś dalej niż wiele innych osób. No a otwarcie się zabiera sporo czasu i wysiłku, i nie da się tego przeskoczyć, zrobić w jednej chwili. Życzę wytrwałości!

24 maja 2010 14:46
zdjecie
shadows Dołączył: 16.08.2009
Liczba komentarzy: 22
Blog
hmmm. też chodzę na terapię, a raczej chodziłam...? tzn. nie wiem czy jeszcze pójdę... też mam problemy z emocjami, boję się przyznawać że coś mi przeszkadza, że czegoś chcę. poszłam na terapie by się uwolnić od czegoś co nie umiem jeszcze nazwać a co przeszkadza mi, ot tak po prostu być sobą. też mam wrażenie że na terapii gram. udaje kogoś... to też jestem ja, ale taka udawana, czyli nie do końca prawdziwa, taka ja przepuszczona przez jakieś filtry...
już na 1szym spotkaniu psychiatra, bo poszłam właśnie do psychiatry, powiedział mi, że w terapii najważniejsza jest szczerość wobec siebie, a nie tam terapeuty. terapeuta ma chłodnym okiem analizować co się ze mną dzieje a nie oceniać mnie! ale i tak ta wiedza mi nie pomogła. ja myślę że to wynika z tego że zawsze chowałam to co myślę i czuje, to taki nawyk/nałóg! nie mówię wszystkiego, ale to chyba wymaga czasu. najpierw muszę w sobie znaleźć siłę by mówić o wszystkim. bariery są we mnie. wynikają ze schematów wg których od bardzo dawna postępuje.długo się tworzyły, długo będę je obchodzić i zastępować innymi. trzeba czasu i mojej wytrwałości. tyle wiem. co będzie ... tego nie wiem!
powodzenia! :]

7 października 2009 17:32