PIĄTEK, 30 lipca 2010
Julity, Ludmiły, Zdobysława


Książnica

Z drugiej strony lustra

Magdalena Brzezińska


Z drugiej strony lustra, Magdalena Brzezińska Arnhild Lauveng
"Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią"
przeł. Ewa Bilińska
Wydawnictwo Smak Słowa i Fundacja Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych, Gdańsk 2007


Co czuje schizofrenik wyprowadzany na spacer na smy­czy? Jak pogodzić przymus w lecze­niu osoby chorej na schizofrenię z szacunkiem dla niej? Co zrobić, żeby opieki nad nią nie zdominowała siła fizyczna? Na te pytania odpowiada 35-letnia norweska psycholog Arnhild Lauveng w autobiograficznej książce Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią, wydanej właśnie przez gdańską Fundację Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych.
Arnhild Lauveng dziesięć lat przebywała w szpitalach psychiatrycznych z diagnozą schizofrenii, była psychotyczką ze skłonnościami do autodestrukcji. Pokonała chorobę i dziś jest czynnym zawodowo psychologiem klinicznym i cenionym specjalistą. Jej wspomnienia z czasów przymusowego leczenia w ośrodkach zamkniętych są więc podwójnie cenne – opowiada o nich jako psycholog i była pacjentka.
Przez wszystkie rozdziały – od tych pokazujących jak do niej i do jej bliskich docierała świadomość, że 15-letnia Arnhild jest inna niż rówieśnicy i wymaga leczenia, przez kolejne części książki opisujące jej zmaganie z chorobą, po ostatnie, udowadniające, że w tej walce jest możliwe zwycięstwo – przewija się memento autorki: „jak” jest ważniejsze niż „co”.
Dla niej, pacjentki, najistotniejsze nie były metody leczenia, lecz to, w jaki sposób lekarze i pielęgniarze z nią rozmawiali, dotykali, odczytywali jej zachowanie. Jedną z najbardziej drastycznych sytuacji opisanych przez autorkę jest spacer na... smyczy dla zwierząt przypiętej do jej talii! Pielęgniarz robił to jednak z taktem i szacunkiem, więc nie czuła się poniżona tą sytuacją.
W opowiedzianej historii oddzielną wartością jest jej odmienność od tych, które – jak pisze sama autorka – zazwyczaj serwuje się ludziom z diagnozą schizofrenii: „Mówiono mi, że jestem chora, że to wrodzone, że będzie ciągnęło się całe życie, i że po prostu muszę nauczyć się z tym żyć. Ta historia mi nie pasowała – nie dawała mi ona odwagi ani siły, ani nadziei w czasie, gdy bardziej niż kiedykolwiek tego właśnie potrzebowałam”.