PIĄTEK, 3 września 2010
Joachima, Liliany, Szymona


Moja historia


Czy pamiętasz zdarzenie, które zmieniło twoje życie?
Jakąś przełomową chwilę?
Coś, co pozwoliło Ci lepiej zrozumieć siebie, otaczający Cię świat?
Jeśli tak, napisz do nas. Podziel się swoją historią. Być może pomożesz w ten sposób innym: cierpiącym, wciąż szukającym, błądzącym.
Tym, którzy usiłują zrozumieć.
Poniżej zamieszczamy historie nadesłane przez Czytelników.
Autor każdej, którą opublikujemy, otrzyma od "Charakterów" nagrodę.

Sukienki, węgorze i pomidory


Sukienki, węgorze i pomidory Nasza wspólna "przygoda" zaczęła się latem. Byliśmy na wakacjach – każde w innej części Polski. Ja w Koszalinie nad morzem, Przemek w swojej ukochanej Szczawnicy, wędrując po górach. Obydwoje byliśmy trochę zmęczeni nudą i nicnierobieniem.

Kasia: Obiecałam sobie, że w czasie urlopu nie dotknę komputera, by sprawdzić skrzynkę pocztową, którą wcześniej założyłam na portalu MyDwoje.pl, ale pokusa była zbyt duża. W skrzynce znalazłam wiadomość od tajemniczego Przemka. Przeczytałam jego profil i z każdym zdaniem podobał mi się coraz bardziej! Od pierwszego maila nie mogliśmy oderwać się od siebie. Okazało się, że obydwoje kochamy owczarki niemieckie, słuchamy Trójki, czytamy „Mikołajka” i lubimy rowery. W sumie, przez pełne dwa tygodnie urlopu napisaliśmy do siebie około 100 maili! Pomimo że jesteśmy już po trzydziestce, zachowywaliśmy się jak para smarkaczy, wyczekując z wypiekami na twarzy na wiadomości i pisząc o tysiącu – wydawałoby się nieistotnych – spraw.
Wróciłam do Warszawy. Przemek był przejazdem w stolicy tylko jeden dzień. Ten dzień.
Przemek: Tuż po włączeniu komputera, zobaczyłem wiadomość od Kasi z tytułem: „Sukienki, węgorze i pomidory”. Kasia po powrocie z urlopu przywiozła śliczne sukienki, wędzone węgorze i świeże pomidory. Wyobraźnia zaczęła pracować, ukazując śliczną dziewczynę z tak romantycznym bagażem. Spontanicznie umówiliśmy się na wieczorny niezobowiązujący spacer. Ale i tak serce strasznie mi biło.
Kasia: Zazwyczaj na randki szykowałam się długo: a to nie taka sukienka, a to nie taka fryzura, a to lęk, że mi się nie spodoba. Tym razem nie miałam czasu na myślenie. Propozycja spotkania była zbyt niespodziewana.
Przemek: Wyszedłem wcześniej i po odczekaniu kilku chwil w umówionym miejscu, zobaczyłem zielonooką dziewczynę ze złotymi motylkami na lekkich bucikach i w prześlicznej letniej sukience. Serce zabiło mocniej. Kasia przyniosła mi pomidorka w prezencie. Złamała wszelkie stereotypy i tym domknęła swój obraz. Byłem pewny, że zakochałem się po uszy.
Kasia: Rozmawialiśmy prawie pół nocy. Okazało się, że mieszkamy niedaleko siebie, że Przemek chodził na angielski naprzeciwko mojego bloku przez cały rok, że robimy zakupy w tym samym sklepie. Ciekawe ile razy spotkaliśmy się już w życiu, ile razy mijaliśmy się? Ile musiało się wydarzyć, żeby w końcu nasze ścieżki się spotkały? Teraz jesteśmy razem – na dobre i złe.


Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 0
Brak komentarzy.