![]()
Czy pamiętasz zdarzenie, które zmieniło twoje życie?
Jakąś przełomową chwilę?
Coś, co pozwoliło Ci lepiej zrozumieć siebie, otaczający Cię świat?
Jeśli tak, napisz do nas. Podziel się swoją historią. Być może pomożesz w ten sposób innym: cierpiącym, wciąż szukającym, błądzącym.
Tym, którzy usiłują zrozumieć.
Poniżej zamieszczamy historie nadesłane przez Czytelników.
Autor każdej, którą opublikujemy, otrzyma od "Charakterów" nagrodę.
Moja historia
Walczę o życie
Choruję na zaburzenia jedzenia od przeszło dziesięciu lat. Choć czasem myślę, że może jednak nie jestem chora. Przecież ja zawsze umiałam jeść...Klątwę rzuciłam na siebie dawno temu. Stałam przed lodziarnią – odmówiłam sobie truskawkowego sorbetu. Pragnęłam wreszcie zrobić coś „porządnie”, raz na zawsze, wykazać się determinacją, siłą i odwagą. Wyznaczyć sobie zadanie i doprowadzić je do końca. Chciałam zrzucić 10 kilogramów i być z siebie dumna.
Moje dusza i ciało były zniewolone, głowa uzależniona od zakazanych produktów. Przestrzegałam kalorycznych norm i tworzyłam mapę reguł. Anoreksja dodawała mi odwagi. Bez niej nie umiałam żyć, gubiłam się w chaotycznym świecie.
W „psychiatryku” zaczęłam odzyskiwać utracone bezpieczeństwo. Nic przecież mi nie zagrażało – ani lęki, ani anoreksja. Otrzymałam tam zrozumienie i wsparcie. Dzięki pomocy lekarzy odzyskałam zaufanie i nauczyłam się cieszyć. Miałam chomika Tadzia i przyjaciół, którzy mnie odwiedzali. Znów umiałam jeść spokojnie. Odpoczywałam w szpitalu sześć razy.
Po maturze wyjechałam na trzy miesiące do Londynu. Przekraczając geograficzne granice, pokonałam też swoje wewnętrzne bariery. Na nowo poznawałam smaki życia – prawdziwej przyjaźni i szczerej pomocy. Pokochałam znów siebie, chciałam ufać Karolinie i jej ciału. Bez lekarzy i kalorycznych kroplówek. To, co przez 10 lat choroby wydawało się normą – diety, nieustanna kontrola zasad i reguł, którymi rządzi się anoreksja, problemy „za(nie)jadane smutkami” – wszystko powoli przestawało istnieć. Wymazywałam z pamięci tabelę wartości kalorycznych, bo nie miały już żadnego znaczenia. Zostawiłam „głodny bagaż” w Warszawie, w Anglii odkrywałam zdrową siebie.
Powrót do Polski był ponowną utratą wolności. Zmagałam się nie tylko z anoreksją, lecz także epizodami bulimii. Katowałam od nowa swe ciało – jedząc i pozbawiając dobroci na przemian, starałam się znów odnaleźć siebie.
Punktem zwrotnym okazała się śmierć bliskiej mi osoby, także chorującej na zaburzenia jedzenia. Zaczęłam studiować psychologię, dokonałam wielu zmian we własnym życiu, zauważyłam, co i kiedy może poprawić, a co pogorszyć sytuację anorektyka. Opublikowałam swoje notatki, by im pomóc. Dziś zapisuję kolejny pamiętnik, walczę bowiem o ukryte życia, przywrócenie nadziei i wartość słowa „pomagam”.
Karolina Otwinowska
Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 0
Brak komentarzy.