![]()
Czy pamiętasz zdarzenie, które zmieniło twoje życie?
Jakąś przełomową chwilę?
Coś, co pozwoliło Ci lepiej zrozumieć siebie, otaczający Cię świat?
Jeśli tak, napisz do nas. Podziel się swoją historią. Być może pomożesz w ten sposób innym: cierpiącym, wciąż szukającym, błądzącym.
Tym, którzy usiłują zrozumieć.
Poniżej zamieszczamy historie nadesłane przez Czytelników.
Autor każdej, którą opublikujemy, otrzyma od "Charakterów" nagrodę.
Moja historia
Idealna Matka Polka?
Dwie czerwone kreski na teście ciążowym to dla kobiety wielka radość albo... koniec świata. Gdy ja je zobaczyłam, wpadłam w panikę i płakałam dwa dni, choć przecież bardzo chciałam mieć dziecko. Staraliśmy się o nie z partnerem od ponad roku.Początkowo było cudownie: partner dbał o moje potrzeby, spełniał wszystkie zachcianki. Sielanka. Potem zaczęły się huśtawki nastroju. Zaczęłam odczuwać paniczny lęk przed bólem w trakcie porodu, strach o zdrowie dziecka. Mój brzuch był coraz większy, z maluszkiem było wszystko w porządku, ale moje samopoczucie pogarszało się. Partner uciekł w pracę i bywał ze mną tylko kiedy musiał – teraz już rozumiem dlaczego...
Gdy zaczął się poród, byłam w tak wielkim strachu, że cały czas histerycznie płakałam. Poród trwał w nieskończoność, nie dostałam środka przeciwbólowego, choć błagałam o to – lekarz tłumaczył mi, że dam sobie radę bez tego. Męczyłam się przez kilkanaście godzin, a w chwilach przytomności powtarzałam sobie, że robię to dla mojego dziecka. Gdy wreszcie urodziłam i położono mi dziecko na piersi – nie czułam tego, co wydawało mi się, że będę czuła w takiej chwili. Wszystko mnie bolało, byłam zmęczona i trzęsłam się z zimna. Te kilka dni w szpitalu to było coś najgorszego, co mogło mnie spotkać. Dziecko ciągle płakało, ja nie potrafiłam go nakarmić, zaopiekować się nim. Byłam głodna, zła, zmęczona do nieprzytomności. Nigdy wcześniej tak ciężko nie pracowałam...
Dziś nie boję się o tym mówić, choć długo tłumiłam w sobie te uczucia i miałam do siebie o nie żal. Wiem, że mam prawo do takich myśli i że mogłam się tak czuć – to nic złego. Miałam prawo nie radzić sobie. Narodziny dziecka to niezapomniane chwile, również dlatego, że boli i jest przykro...
Oczywiście, później były również wspaniałe chwile w moim macierzyństwie, ale mimo wszystko zawsze towarzyszyły mi te złe emocje. Coraz więcej złości, nieprzespanych nocy, ból fizyczny, brak czasu dla siebie, brak seksu, ciągłe ograniczenia, bo przecież „a co z dzieckiem?”. Miałam wrażenie, że wszystko stoi na głowie, choć pod względem organizacyjnym radziłam sobie dobrze. Idealna Matka Polka. Nikt nie wiedział, co tak naprawdę dzieje się ze mną. Nie mogłam się zdradzić, bo przecież zawsze słyszałam, że my – kobiety – jesteśmy stworzone do bycia matkami i że to najpiękniejsza rzecz w życiu, jaka może nam się przydarzyć.
Od porodu minęły trzy lata. Dziś najbardziej na świecie kocham swojego syna Macieja. I wiem jedno: kobiety mają prawo do przeżywania ciąży, porodu i macierzyństwa po swojemu. Mamy prawo być złe i czuć te wszystkie negatywne emocje, bo to też jest normalne, więc dlaczego tak mało się o tym mówi? Ja już wiem, że mam prawo tęsknić za tym, co straciłam (przede wszystkim emocjonalny spokój, bo już do końca życia będę się martwić o moje dziecko). Nie boję się do tego przyznać przed samą sobą, choć to wcale nie było łatwe.
Karolina
Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 3
pierwszy komentator - jak to zwykle ludzie, ktorzy widac do wszystkiego musza sie dopieprzyc - widzi jedynie forme, tresc zostawiajac modrzejszym (mam nadzieje :))
Ciesze sie, ze pojawia sie w Polsce coraz wiecej kobiet, ktore potrafia przyznac sie do negatywnych uczuc zwiazanych z ciaza, porodem i niemowletami. Cieszce sie, ze jest coraz wiecej kobiet, ktore maja partnerow, nie mezow, a jednak nie widza w tym sprzecznosci z pojeciem "Matka Polka"... Ciesze sie, ze macierzynstwo coraz czesciej opisywane jest po imieniu, bez uwznioslania z podtekstem maryjnym...
Nie latwo jest kobietom przyznac sie do niecheci, zmeczenia i zlosci, ktora wywoluja dzieci. Do frustracji i tesknoty za czasami, kiedy tych malych potworo jeszcze nie bylo. Tak jak kazdy aspekt naszego zycia - zwiazki miedzyludzkie, zycie w spoleczenstwie, praca itp itp, rowniez i macierzynstow przechodzi swoje "niskie" i "wysokie" fazy. To nie jest przeciez jakis cud na ziemi tylko zwykla fizjologia - coz tu tak uwzniaslac?
Oby coraz wiecej kobiet zdawalo sobie z tego sprawe przed zajsciem w ciaze, oby coraz wiecej glosow na ten temt!
29 czerwca 2010 16:20
Ciesze sie, ze pojawia sie w Polsce coraz wiecej kobiet, ktore potrafia przyznac sie do negatywnych uczuc zwiazanych z ciaza, porodem i niemowletami. Cieszce sie, ze jest coraz wiecej kobiet, ktore maja partnerow, nie mezow, a jednak nie widza w tym sprzecznosci z pojeciem "Matka Polka"... Ciesze sie, ze macierzynstwo coraz czesciej opisywane jest po imieniu, bez uwznioslania z podtekstem maryjnym...
Nie latwo jest kobietom przyznac sie do niecheci, zmeczenia i zlosci, ktora wywoluja dzieci. Do frustracji i tesknoty za czasami, kiedy tych malych potworo jeszcze nie bylo. Tak jak kazdy aspekt naszego zycia - zwiazki miedzyludzkie, zycie w spoleczenstwie, praca itp itp, rowniez i macierzynstow przechodzi swoje "niskie" i "wysokie" fazy. To nie jest przeciez jakis cud na ziemi tylko zwykla fizjologia - coz tu tak uwzniaslac?
Oby coraz wiecej kobiet zdawalo sobie z tego sprawe przed zajsciem w ciaze, oby coraz wiecej glosow na ten temt!
29 czerwca 2010 16:20
Jak słyszę "mam prawo!", a potem połączenie "partner" i "Idealna Matka Polka" to powiem, że jedno nie ma związku z drugim. Bo nie wiem od kiedy MATKA Polka nie ma MĘŻA tylko PARTNERA?
"Mam prawo...!" brzmi jak głos rozwydrzonego nastolatka/nastolatki z gimnazjum. Gdzie pojęcie o świecie i obowiązkach żenująco niskie, a ambicje rozdęte do granic przyzwoitości. A może wybierze Pani BÓL i CIERPIENIE dnia dzisiejszego, które są częścią SZCZĘŚCIA jutra? ... i nie mam tu nawet na myśli Wieczności, do której akurat ma Pani "prawo" :)
10 marca 2010 20:01
"Mam prawo...!" brzmi jak głos rozwydrzonego nastolatka/nastolatki z gimnazjum. Gdzie pojęcie o świecie i obowiązkach żenująco niskie, a ambicje rozdęte do granic przyzwoitości. A może wybierze Pani BÓL i CIERPIENIE dnia dzisiejszego, które są częścią SZCZĘŚCIA jutra? ... i nie mam tu nawet na myśli Wieczności, do której akurat ma Pani "prawo" :)
10 marca 2010 20:01
Bardzo podobała mi się Twoja historia, mysle ,ze wiele kobiet mialo podobne przeżycia, a mało kto o tym mówi.
6 stycznia 2010 12:22