PIĄTEK, 30 lipca 2010
Julity, Ludmiły, Zdobysława


Latarnik

Całe ciało krzyczy


zdjecie Małgosia choruje na uciążliwą chorobę dermatologiczną - pokrzywkę cholinergiczną. Do choroby dołączyła się dodatkowo depresja. W Latarniku Dr Marta Goryniak, doradza naszej Czytelniczce jak sobie może pomóc.

  Mam pokrzywkę cholinergiczną. Pokrzywki pojawiały się u mnie od dzieciństwa. Jedna z silniejszych pokrzywek, jakie miałam, została wywołana przez penicylinę. W okresie dorastania pojawiły się po kąpieli, ale wystarczyła zmiana płynu do kąpieli i przechodziły. Na studiach po prysznicu lub bardzo intensywnym wysiłku zaczęły występować drobne swędzące bąbelki, ale szybko znikały. Trzy lata temu, gdy rozpoczęłam pracę, ten koszmar wrócił. Mam wysypkę, kiedy zrobi mi się gorąco. Jeśli nie usunę czynnika powodującego pokrzywkę, to zaczynam puchnąć i dostaję dreszczy. Z powodu swędzenia wpadam w panikę i silne zdenerwowanie, co tylko pogarsza mój stan. Co prawda leki antyhistaminowe blokują swędzenie, ale pokrzywka się pojawia – tyle że w postaci purpurowych plam, które odstraszają ludzi. Leki uspokajające sprawiają, że nie potrafię się skoncentrować na pracy i jestem ciągle śpiąca (nawet jeśli leki biorę wieczorem). Leki sterydowe z kolei doprowadziły mnie do silnej depresji, z której dopiero wyszłam, po dwóch miesiącach od zaprzestania ich zażywania. Stosuję dietę oczyszczająco-eliminacyjną, dzięki której pokrzywki trochę się „uspokoiły”: nie muszę już codziennie łykać tabletek antyhistaminowych, jednak nadal nie mogę tańczyć i chodzić po górach, co zawsze było moją pasją. Zaczęłam uprawiać jogę. Dzięki temu poprawiła się moja kondycja fizyczna, ale na pokrzywki nie pomogła. Dermatolog zalecił mi naświetlanie lampą PUVA, jednak mój dietetyk i alergolog stanowczo to odradził. Nie wiem co robić. Chcę znów żyć pełnią życia, a nie mogę nawet odreagować nagromadzonego stresu. Nie wiem gdzie szukać pomocy, żeby się pozbyć tej choroby raz na zawsze i prowadzić aktywne życie. Jak mogę sobie pomóc?
Małgosia

dr Martyna Goryniak jest psychologiem, trenerem i terapeutą w poznańskiej Pracowni Psychologicznej „Spotkanie”, placówce rekomendowanej przez PTP. Prowadzi zajęcia ogólnorozwojowe dla dorosłych i terapię indywidualną. Pracuje wykorzystując metody terapii Gestalt, analizy transakcyjnej oraz podejście integracyjne w psychoterapii.

Pani Małgosiu,
Z pewnością Pani sama siebie najdokładniej obserwuje i trafnie widzi przyczyny tego problemu.
Kilka rzeczy jest w tej historii zastanawiających i wartych zbadania. Po pierwsze: co działo się pomiędzy okresem dojrzewania a rozpoczęciem pracy (bo wtedy objawy nie występowały). Po drugie: co to znaczy, że ta choroba odstrasza od Pani ludzi? Po trzecie: w jaki sposób ogranicza Panią w życiu. Myślę, że dopóki pokrzywka jest wrogiem, którego chce się Pani pozbyć raz na zawsze – nie będzie można zrozumieć, jaką rolę ta choroba odgrywa w Pani życiu. Poza tym, Pani organizm jest wyjątkowo czuły na stres i napięcie – natychmiast informuje Panią wysypką o tym, że coś mu przeszkadza. Co zatem mu przeszkadza? W poszukiwaniu odpowiedzi sprzymierzeńcem jest Pani skóra. Uporczywe zwalczanie pokrzywki wzmaga napięcie, zwłaszcza że Pani uznaje swoją pokrzywkę za coś, co odstrasza innych. Purpurowe plamy na skórze rzeczywiście mogą być uciążliwe, jednak zastanawiam się, czy kiedy się pojawiają potrafi Pani stanąć po stronie swojego ciała (czyli siebie), informując innych, że Pani tak reaguje? Zastanowiło mnie w Pani liście to, że tak jednoznacznie widzi Pani pokrzywkę jako coś, co uniemożliwia pełnowartościowe życie. W niczym nie umniejszając uciążliwości tego objawu myślę, że wiele osób żyje z chorobami poważnie utrudniającymi życie, ucząc się funkcjonować z nimi. I mimo pewnych ograniczeń – czerpią z życia tyle samo (a niekiedy nawet więcej) niż w pełni zdrowi i sprawni ludzie. Bliskie mi jest założenie medycyny holistycznej wywodzące się z filozofii Wschodu: choroba jest taką samą częścią życia jak zdrowie. Ma swój sens i jest sygnałem do zmiany. Być może zmiana sposobu myślenia o chorobie byłaby dla Pani pomocna. Zachęcam Panią do przedyskutowania z terapeutą swojego stosunku do choroby. Pozdrawiam serdecznie!


Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 0
Brak komentarzy.