Zastanawiam się czy można się uzależnić od drugiego człowieka. Jeśli tak, to co w takiej sytuacji zrobić?

Zastanawiam się czy można się uzależnić od drugiego człowieka. Jeśli tak, to co w takiej sytuacji zrobić?
mozna sie uzaleznić od drugiej odoby.
najlepiej spróbowac z nia całkowicie zerwac kontakt
I przejść proces odstawienia a potem znowu powtórzyc schemat?
Niestety, bez terapii się nie obejdzie.
nie ma powrotów a terapia moze byc w tym przypadku nawet bardzo pomocna.
W jakim znaczeniu?
Chodzi o toksyczny związek, uzależnienie od partnera/partnerki, kochanka/kochanki?
Iść na detox.
Uzależnić sie można od różnych dziwnych rzeczy, od człowieka myślę, że z pewnością też. A wyleczyć się to może jakąś terapią?bo od uzależnień, np. narkotyków, to są terapie, wiec pewnie w tym przypadku też.
Miłość obsesyjna
Choć nałóg miłości występuje także u mężczyzn, zdecydowanie częściej wpadają w niego kobiety – wynika to zarówno z odmienności psychiki obu płci, jak i uwarunkowań kulturowych. Przypadek Anny ilustruje jeden z rodzajów uzależnienia od miłości – miłość obsesyjną.
Ktoś, kto wpadł w miłosną obsesję, nie potrafi zerwać związku i odejść od partnera, nawet gdy ten wyraźnie ucieka przed zaangażowaniem się w budowanie relacji, jest fizycznie lub emocjonalnie niedostępny, niestabilny uczuciowo, jest totalnym egocentrykiem, notorycznie zdradza czy stosuje przemoc. Z miłosną obsesją mamy do czynienia również wtedy, gdy partner podjął decyzję o rozstaniu, a druga strona związku nie potrafi się z tym pogodzić. Błaga o powrót, usiłuje znów nawiązać kontakt, szantażuje i grozi, czasem nawet mści się. Miłosna obsesja powoduje utratę kontaktu z rzeczywistością. Niemożliwa staje się racjonalna ocena faktów. Sens życia widzi się w związku z ukochaną osobą. Natarczywe myśli o obiekcie swojej obsesji utrudniają skoncentrowanie się na własnych sprawach – rozwoju osobistym, karierze, potrzebach. Tych, którzy na trzeźwo negatywnie oceniają związek, uważa się za wrogów.
Czasem, gdy związek jeszcze trwa, obsesja prowadzi do działań, których uzależniony sam się potem wstydzi – sprawdzania telefonu partnera, przeszukiwania kieszeni garderoby, szpiegowania. Ich przyczyną jest brak zaufania i niepewność, która zawsze w takich związkach dominuje i podsyca miłosną obsesję.
Skąd ten nałóg?
Nałogi biorą się z nieumiejętności kontrolowania swoich emocji – ich regulatorem staje się czynnik uzależniający. Nałogowiec miłości nie potrafi poradzić sobie z lękiem przed samotnością. W samotności bowiem odzywają się wszystkie wewnętrzne bóle, u podłoża których leży niska samoocena. Kobieta – nałogowiec miłości – czuje swoją wartość, swoją kobiecość tylko poprzez związek z mężczyzną. Przyczyny zawsze tkwią w dzieciństwie, w deficytach dojrzałej miłości i pełnej akceptacji ze strony rodziców. Niedostatek opieki lub nadopiekuńczość, zbytnia kontrola lub dawanie za dużej swobody, przemoc psychiczna i fizyczna lub brak kontaktu emocjonalnego, nadużycia seksualne lub restrykcyjne podejście do seksualności – to wszystko powoduje, że dziecko wchodzi w dorosłe życie z niedojrzałą, niepełną osobowością. Traumy z dzieciństwa pogłębiają się w dorosłym życiu, jest to tzw. efekt kuli śnieżnej. Każdy nieudany, toksyczny związek powoduje tylko wzrost uzależnienia od miłości. Pogłębia jej głód i zwiększa lęk przed samotnością. Osłabia poczucie własnej wartości.
Tkwienie w toksycznym związku czy nieustanna zmiana partnerów daje tę korzyść, że kobieta nie musi zajmować się sobą. Jej życie to sinusoida – góry i doły, euforie zakochania, radości i spełnienia, poczucie mocy i bycia w „siódmym niebie” oraz wyniszczające cierpienia z powodu upokorzeń, rozstań, poczucia bycia „nikim”. Dopóki jednak tkwi w nałogu, nawet te cierpienia wydają się bardziej strawne niż konieczność konfrontacji ze swoją wewnętrzną pustką i brakiem sensu życia. Lepiej już je znosić „w imię miłości”, budować sobie pomnik ze swojego cierpienia, niż przyznać się przed sobą, że tak naprawdę jest się zagubioną, płaczliwą, małą dziewczynką, która nie zaznała dojrzałej rodzicielskiej miłości i teraz desperacko szuka zaspokojenia tego deficytu u mężczyzn.
Bardzo często kobiety uzależnione od miłości na zewnątrz odbierane są jako niezwykle silne, zaradne, dające sobie radę w życiu. Tak jest jednak pod jednym warunkiem – że są związane z jakimś mężczyzną. Ich siła jest tak naprawdę maską, iluzją, bo gdy zostają same, to okazuje się, że – tracąc sens swojej siły, której prawdziwe imię brzmi: „ucieczka przed samotnością” – nie potrafią sobie w życiu poradzić.
Konsekwencje nałogu
O uzależnieniu od alkoholu, czy narkotyków mówi się wiele i każdy ma świadomość istnienia, a także zgubnych konsekwencji tych nałogów. O tym, że można uzależnić się od miłości mówi się od niedawna, tak jak o innych uzależnieniach czynnościowych – od seksu, Internetu, gier komputerowych, hazardu, jedzenia. Tak naprawdę uzależnić się można od wszystkiego.
U każdego nałogowca bardzo silnie działa mechanizm zaprzeczania. W chwilach słabości, depresji i cierpienia przyznaje się on do swojego uzależnienia, gdy czuje się silniejszy, mówi – mnie to nie dotyczy. Zaprzeczenie najczęściej znika dopiero wtedy, gdy ujawniają się szkodliwe konsekwencje nałogu, kiedy pomimo coraz większych strat powtarza się swoje nałogowe zachowania. Kiedy świadomość braku kontroli nad własnym życiem wymusza przyznanie się do bezsilności wobec uzależnienia.
Jakie są szkodliwe konsekwencje nałogu miłości? Dotkliwe straty uzależniony odczuwa w trzech dziedzinach – emocjonalnej, fizycznej i materialnej. Przyjrzyjmy się im na przykładzie Anny. Najważniejszą dla niej stratą emocjonalną, i to niezależnie od zrealizowanego scenariusza, jest nieumiejętność stworzenia stabilnego, dojrzałego związku. Takiego, który daje jej poczucie bezpieczeństwa, stymuluje do osobistego rozwoju, w którym jest szanowana i kochana prawdziwą miłością, w której seks jest jej wyrazem. Koncentracja na miłosnych „hajach” prowadzi Annę do utraty innych zainteresowań, zdolności do komunikacji z samą sobą, zubożenia uczuć. Mówi się, że każde uzależnienie „wyżera duszę”. Straty fizyczne – to utrata zdrowia spowodowana ciągłym życiem „na krawędzi”, stresami, życiem w niezgodzie z sobą. Tak wiele się ostatnio mówi o psychicznych uwarunkowaniach wielu chorób – nadciśnienia, uporczywych migren, problemów z trawieniem, nowotworów, nerwic, depresji. Straty materialne uwidaczniają się poprzez brak dbałości o własne finanse, ale także coraz gorsze wyniki w pracy, niewykorzystywanie swojego potencjału, czy nieumiejętność uzyskania samodzielności finansowej.
Nałogowiec szuka pomocy i podejmuje leczenie, gdy cierpienie związane z odstawieniem czynnika uzależniającego wydaje się być mniejsze niż ból wywołany kontynuacją nałogu. Bardzo wiele kobiet tkwi w uzależnieniu od miłości przez całe życie. Na jednym biegunie są wiecznie romansujące, seksowne singielki. Na drugim stłamszone przez mężów żony, które wciąż przyrządzają zbyt słoną zupę. Wszystkie tak naprawdę bezustannie marzą o wielkiej miłości, nie zdając sobie sprawy, że aby ją znaleźć, muszą najpierw pokochać siebie.
Bardzo ciekawy artykuł. Powieś go w miejscu publicznym :p Ku przestrodze.
Czy można się uzależnić od innej osoby? Dla mnie jest to oczywiste, ja to już przerobiłam, i oczywiście skończyło się na terapii, która trwa...