Latarnik
Psuję każdy związek
Marzenna Kucińska
Ewelina ma 27 lat. Jest powszechnie uwielbianą przez znajomych, ale wciąż samotną. W dzieciństwie musiała znosić kłótnie rodziców i pijaństwo ojca. W Latarniku Marzenna Kucińska doradza naszej Czytelniczce jak ułożyć sobie życie.Dziś często czuję się pogubiona, potrzebuję akceptacji i jestem w stanie wiele poświęcić, żeby tylko „ludzie mnie lubili”. W pracy jestem świetnym członkiem zespołu, ale nigdy nie awansuję i nie osiągam celu założonego na początku. Podobnie jest z moimi związkami. Chciałabym być z kimś, ale psuję każdy poważny związek. Uciekam, gdy sądzę, że ktoś zbyt dobrze mnie poznał. Boję się, że odkryje wtedy, że nie jestem warta jego uwagi.
Finał tej historii jest taki, że jestem 27-latką, powszechnie uwielbianą przez znajomych, ale wciąż samotną. Czasem wybucham, bo nie do końca umiem panować nad złością. Czy ja mam syndrom DDA? Czy to dlatego wszystko u mnie jest takie skomplikowane? Powinnam się zwrócić po pomoc do specjalisty, czy poradzę sobie sama?
Ewelina
Marzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.Droga Pani Ewelino,
Pani dzieciństwo związane było z trudnym związkiem rodziców i z pewnością sytuacja ta wpłynęła silnie na sposób przystosowania się dzieci. W tej chwili jest Pani już dorosłą, zapewne w pełni niezależną osobą, dobrze radzącą sobie w pracy i kontaktach zawodowych. Zupełnie inaczej jest w bliskich relacjach. Problemy ze stworzeniem związku i z awansem oraz osiąganiem własnych celów być może wiążą się z tym, że nie nauczyła się Pani dbać o siebie, motywować siebie i mobilizować do sięgania po to, co dla Pani ważne. Może Pani czuć się sfrustrowana i przeżywać rozdrażnienie czy złość. Niepokoi mnie jednak, że uczucia te nie służą temu, by mogła Pani lepiej się chronić, nie pozwalała innym się wykorzystywać, zaczęła lepiej dbać o własne sprawy i karierę. Ta złość niszczy Panią, a powinna chronić i pomagać w zaspokajaniu własnych potrzeb.
Dbanie o siebie i stawianie innym granic, to umiejętności, których należy się nauczyć, aby móc dobrze sobie radzić w życiu. W rodzinie z problemem alkoholowym dzieci zwykle nie mają okazji do ich nabycia, bo tam najważniejsze jest przerwanie kryzysu związanego z piciem, awanturami czy ciągłym brakiem dorosłego, na którym można polegać.
W Pani aktualnym życiu wiele trudności wynika z braku umiejętności dbania o siebie czy chronienia siebie. Można się tego nauczyć nie tylko w grupach terapeutycznych czy na treningach rozwoju umiejętności psychologicznych. Służą temu także grupy samopomocowe lub inne środowiska, w których ludzie posiadają te umiejętności. Niekiedy niezbędna jest terapia, która dotykając najbardziej bolesnych wspomnień, pozwoli wyleczyć dawne rany i zmienić myślenie o sobie i innych. Najlepiej skonsultować ze specjalistą to, co najbardziej Pani przeszkadza w aktualnym życiu, i sposób, w jaki najszybciej można osiągnąć zmianę w tym zakresie. Życzę powodzenia!
Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 2
Niewiarygodne... Mam identyczny problem, po przeczytaniu tego listu, mogę się podpisać pod tymi słowami. Nie zgadza się tylko imię i wiek.
1 listopada 2009 18:00
1 listopada 2009 18:00
"Można się tego nauczyć (...) na treningach rozwoju umiejętności psychologicznych. Służą temu także grupy samopomocowe lub inne środowiska, w których ludzie posiadają te umiejętności."
Moim zdaniem treningi psychologiczne, komunikacji interpersonalnej są zbyt płytkie i tak naprawdę niewiele zmieniają. Najlepiej poddać się głębokiej pracy, czyli własnej terapii (indywidualnej i grupowej), a dopiero w następnym etapie uczyć się komunikacji, stawiania granic i kierowania własnymi emocjami. W przeciwnym razie nieświadomość cały czas będzie determinować zachowania jednostki, a wyuczone nowe formy zachowania na treningach psychologicznych, mogą okazać się nietrwałe.
17 lipca 2009 14:50
Moim zdaniem treningi psychologiczne, komunikacji interpersonalnej są zbyt płytkie i tak naprawdę niewiele zmieniają. Najlepiej poddać się głębokiej pracy, czyli własnej terapii (indywidualnej i grupowej), a dopiero w następnym etapie uczyć się komunikacji, stawiania granic i kierowania własnymi emocjami. W przeciwnym razie nieświadomość cały czas będzie determinować zachowania jednostki, a wyuczone nowe formy zachowania na treningach psychologicznych, mogą okazać się nietrwałe.
17 lipca 2009 14:50