Portal psychologiczny - charaktery.eu

czwartek, 17 maja 2012
Brunony, Sławomira, Wery
  • Facebook
  • Tweeter
  • Wykop



Polecamy

Niebo, którego brak


Niebo, którego brak,

Swego czasu urzekł mnie obejrzany w internecie animowany teledysk do jednej z pieśni zespołu Troitsa „Try Jangały” (Trzy Anioły). Pieśń ta pochodzi z płyty „Żar-żar”, wydanej w 2008 roku. Słuchając najnowszej płyty białoruskiej „Trójcy”, którą zatytułowali „Zimaczka”, zastanawiałam się, jak to się stało: co tak naprawdę sprawiło, że tamta pieśń miała dla mnie, i ma nadal, aż tak niesamowity urok? Skąd się wziął jej czar? Na pewno po części sprawiła to w przypadku tamtego teledysku idealna korespondencja warstwy muzycznej i wizualnej, no i sama warstwa wizualna, ale przecież nie tylko. Tym razem słuchając znakomitego skądinąd tria słyszałam jedynie, owszem, w miarę ciekawą propozycję opracowania rodzimego folkloru, inteligentne sięganie do współczesnego arsenału brzmień, aranżacyjnych pomysłów czy elementów muzyki z różnych zakątków świata. Nic więcej.
I dopiero przy czwartym utworze („Kotka”) dotarło do mnie, że tym, co sprawiło, że tamto nagranie było wyjątkowe, był głos lidera, głos, który zawiera w sobie wszystko. Iwan Iwanowicz Kirczuk, lider i twórca etno-tria Troitsa, jest profesorem uniwersyteckim o duszy artysty, który gromadząc w 1986 roku materiał etnograficzny z wypraw do białoruskich wiosek, wpadł na pomysł utrwalenia i spopularyzowania rodzimej tradycji na własny sposób. Po dziesięciu latach udało mu się zrealizować pomysł z pierwszym składem zespołu, następnie występował przez jakiś czas sam, a od jesieni 2000 roku z dwoma Jurijami – gitarzystą Dmitriewem (uczniem Kirczuka) oraz perkusistą Pawłowskim. Nie można pominąć ich roli w nadaniu utworom nagranym na tej płycie profesjonalnej, momentami wyrafinowanej oprawy dźwiękowej. Jednak duszą zespołu i tym, co nadaje mu sens, jest wokal Kirczuka, brzmiący trochę jak głos jakiegoś doświadczonego „dieduszki”, z patyną, głębią, wiekowym skrzypieniem, zarazem mocny i ciepły, surowy i przyjazny, swojski, a za chwilę tajemniczy. Brzmi najlepiej bez żadnych przetworzeń i dodatków. Przy nim cała instrumentalna materia tej płyty wydaje się banalna. Dlaczego zatem piszę o niej, skoro mnie rozczarowała i skoro moim założeniem było polecanie na tych łamach nagrań niecodziennych? Może właśnie po to, aby napisać o rozczarowaniu. Czasami bowiem nawet takie, muzyczne, wiele nam uświadamia. Raz doświadczywszy zachwytu, szukamy go często w tym samym miejscu, pozwalamy wieść się iluzji, aż okazuje się, że w drabinie do naszego nieba brak szczebli. I wszystko się nagle rozsypuje, jak we wspomnianym teledysku, a my widzimy, że tego wspaniałego nieba tam nie ma. Ale cóż z tego? Ważne, że mamy jego wizję w sobie.?

Ewa Cichoń
Troitsa, Zimaczka, Vigma 2011


Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 0
Brak komentarzy.


KONTAKT
Charaktery
25-502 Kielce
ul. Paderewskiego 40
tel. 41 343 28 40
fax. 41 343 28 49