Portal psychologiczny - charaktery.eu

czwartek, 17 maja 2012
Brunony, Sławomira, Wery
  • Facebook
  • Tweeter
  • Wykop



Polecamy

Udręczenie hedonizmem

Anita Piotrowska


Udręczenie hedonizmem, Anita Piotrowska Reżyser Steve McQueen, żeby nie mylić go ze znanym aktorem, bywa przedstawiany za pomocą dwóch kategorii: jako twórca czarnoskóry i jako artysta, który przeszedł do filmu fabularnego z rejonu sztuk wizualnych.

Nic więc dziwnego, że znaki rozpoznawcze jego kina to cielesność oraz wyrafinowana estetyzacja. Głównym bohaterem filmów McQueena jest ciało. W „Głodzie” (2008) oglądaliśmy ciało udręczone, złożone w ofierze, oddane idei i sprawie. Michael Fassbender wcielał się tam w postać bojownika IRA, który w 1981 roku podjął wyniszczający strajk głodowy. Ten sam aktor gra we „Wstydzie” rolę równie ekstremalną – samotnego pracownika korporacji, który jest uzależniony od seksu. Z estetyki pasyjnej przeszedł McQueen do chłodnej obserwacji współczesnego hedonizmu, którego kolejną fazą staje się samoudręczenie.
Kompulsywna masturbacja, anonimowy bądź wirtualny seks, pornografia, prostytucja – intymność Brandona składa się z samych protez, często opakowanych w nowoczesną technologię. Odtrutką na sterylne życie rozpięte między apartamentem a biurem mają być zbliżenia coraz brudniejsze, coraz bardziej ryzykowne. Jakby Brandon chciał wreszcie poczuć coś naprawdę, dobrać się do własnych trzewi. Zupełnie inaczej niż jego młodsza siostra Sissy, która pewnego dnia zagnieżdża się w nowojorskim mieszkaniu bohatera, burząc jego perwersyjny kawalerski ład. U niej wszystko jest na wierzchu – otwarte niczym świeży sznyt na nadgarstku. Cała seksualność Sissy podszyta jest głodem bliskości. Dlatego staje się dla brata niczym lustro. Jakie historie z ich wspólnej przeszłości znajdą w nim swoje odbicie? Brytyjski reżyser nie bawi się jednak w psychoanalityka. Niczym Michel Houellebecq na gruncie powieści opisuje współczesną erotykę jako smutny samogwałt we dwoje. Albo transakcję rozbudzającą coraz to nowe, coraz bardziej wymyślne konsumenckie potrzeby. Tytułowy wstyd nie odnosi się więc do ciała, wszak żyjemy w epoce triumfującego bezwstydu – wystarczy włączyć telewizor czy internet. Bohater filmu McQueena zdążył już obalić chyba wszystkie cielesne tabu, choć na pewno z wyjątkiem jednego, pieczołowicie hodowanego w sobie – tabu prawdziwej, bezwarunkowej bliskości. Rozedrgana, namiętna Sissy, kobieta na skraju załamania nerwowego, przypomniała mu o tym wyparciu. Otworzyła w nim tę wstydliwą szufladkę, choć tak bardzo bał się do niej zajrzeć. I choć w filmie nie poznamy do końca jej zawartości, poczujemy, jak mocno pali.?

„WSTYD” („Shame”)
reż. Steve McQueen
prod. Wielka Brytania 2011
dystryb. Gutek Film
w kinach od 24 lutego


Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 0
Brak komentarzy.


KONTAKT
Charaktery
25-502 Kielce
ul. Paderewskiego 40
tel. 41 343 28 40
fax. 41 343 28 49