Portal psychologiczny - charaktery.eu

czwartek, 17 maja 2012
Brunony, Sławomira, Wery
  • Facebook
  • Tweeter
  • Wykop



Psychologia w działaniu

Czy pamiętasz zda­rzenie, które odmieniło Twoje życie? Jakąś przełomową chwilę? Coś, co pozwoliło Ci lepiej zrozumieć siebie, otaczający Cię świat? Jeśli tak, to podziel się swoją historią. Być może pomożesz w ten sposób innym: cierpiącym, szukającym, błądzącym.Przysyłane przez Was listy zamieszczamy na naszej stronie internetowej, najciekawsze zaś publikowane są w „Charakterach”.

Napisz do nas

Rozmyślać, czy iść dalej?


Rozmyślać, czy iść dalej? Mam 34 lata, wychowałam się w rodzinie dysfunkcyjnej. Nie akceptowałam ani metod wychowawczych, ani podejścia do życia moich rodziców. Lgnęłam do innych rodzin - szczęśliwych, z wzorowymi rodzicami. Takich rodziców pragnęłam, marzyłam, żeby mnie przygarnęli, adoptowali...

... by zastąpili tych, których mam. Gdy stałam się osobą formalnie dorosłą zajęłam się swoją emocjonalnością – korzystałam z pomocy psychiatry i psychologa, ale przerwałam te spotkania i postanowiłam samodzielnie pracować nad sobą. To była błędna decyzja, bo od lat stoję w miejscu. Z pomocą specjalistów uświadomiłam sobie swoją krzywdę. To, że przeszłość nie jest obojętna dla teraźniejszości, że przenika moje „dzisiaj”.

Przez długie lata uważałam, że po tym, co przeszłam, mam prawo otwarcie mówić innym ludziom niemiłe rzeczy, być opryskliwa, obrażać się o drobiazgi. Każde moje zachowania raniące innych tłumaczyłam ciężkim dzieciństwem, tym, że gdyby ktoś przeżył to, co ja, też by się tak zachowywał. Niedawno okazało się, że koleżanka z pracy miała równie ciężkie dzieciństwo jak moje, a mimo to jest radosna i optymistyczna, cierpliwa i pobłażliwa dla innych. Zastanawiam się, co jest nie tak. Czemu tak się różnimy?

Czemu ja ciągle rozpamiętuję swoje krzywdy i powołuję się na nie zawsze, kiedy nadarza się okazja, tłumaczę nimi swoje zachowania, a moja koleżanka podchodzi do sprawy zupełnie inaczej? Ja ciągle użalam się nad sobą i oczekuję, że i inni użalą się nade mną, a ona tego nie robi. Owszem, ma świadomość krzywdy z dzieciństwa, ale poszła krok dalej – nie rani ludzi, liczy się z ich uczuciami. Ona wierzy w to, że dziecko tkwi w jakimś schemacie póki jest dzieckiem, a osoba dorosła może z tym zrobić, co chce, może się z niego wyrwać i kreować własne życie.
Marlena

MICHAŁ CZERNUSZCZYK jest psychologiem i certyfikowanym psychoterapeutą. Prowadzi terapię indywidualną i grupową dorosłych oraz młodzieży w warszawskiej Pracowni Terapii i Rozwoju.

Szanowna Pani, skupię się na konkretnej kwestii z Pani bieżącego życia – od lat żałuje Pani, że przestała korzystać z pomocy psychologicznej i psychiatrycznej.  O ile dawnych uraz i krzywd naprawić już się nie da, o tyle wrócić do specjalisty można. Ale Pani nie robi tego, choć sądzi, że rezygnacja była błędem. Czyli przeżywa Pani jako stratę brak czegoś, co jest dla Pani dostępne.

Ciekawe, jakie są powody, dla których chce Pani utrzymywać taki stan niespełnienia? Może pewne wydarzenia w terapii budziły Pani niezadowolenie? Może chciałaby Pani powrotu do pewnych aspektów pomocy, ale innych chciałaby Pani uniknąć, a jednocześnie nie sądzi Pani, by jedne mogły istnieć bez drugich?

A może – tak jak w przypadku relacji z rodzicami – żal i gorycz niespełnienia wydają się Pani bliższe, ważniejsze niż możliwość rozwoju, samorealizacji? Oczywiście nie dysponuję odpowiedzią na te pytania ze względu na małą wiedzę o tym, kim Pani jest. To jednak nie zmienia mojej reakcji na Pani list – zachęcam do powrotu do terapii, do dotychczasowego terapeuty lub kogoś innego, żeby omówić wszystkie wątpliwości, żale, frustracje i złości, jakie mogła Pani czuć w trakcie leczenia. To dałoby szansę na zrozumienie doświadczanego przez Panią oporu, którego źródła na razie Pani nie widzi i który wydaje się Pani szkodzić.

Ważne jest nie polubienie terapii i bycie w niej, ale zrozumienie swojej niechęci do terapii. Może tak w terapii, jak i w reszcie Pani życia, dominuje jakiś rodzaj rozgoryczenia, bez zrozumienia którego nie może Pani w pełni się realizować. Ta gorycz, resentyment, wydaje się kulą u nogi, ale z pewnością ma swoje uzasadnienie psychologiczne, i nie da się pokonać „na siłę”, czyli zaprzeczaniem i ignorowaniem. W psychoterapii zajęcie się wewnętrznym oporem oznacza odnalezienie jego sensu i uznanie uczuć wyrażanych w ten pozornie niekonstruktywny sposób.





KONTAKT
Charaktery
25-502 Kielce
ul. Paderewskiego 40
tel. 41 343 28 40
fax. 41 343 28 49