Portal psychologiczny - charaktery.eu

czwartek, 17 maja 2012
Brunony, Sławomira, Wery
  • Facebook
  • Tweeter
  • Wykop



Psychologia w działaniu

Czy pamiętasz zda­rzenie, które odmieniło Twoje życie? Jakąś przełomową chwilę? Coś, co pozwoliło Ci lepiej zrozumieć siebie, otaczający Cię świat? Jeśli tak, to podziel się swoją historią. Być może pomożesz w ten sposób innym: cierpiącym, szukającym, błądzącym.Przysyłane przez Was listy zamieszczamy na naszej stronie internetowej, najciekawsze zaś publikowane są w „Charakterach”.

Napisz do nas

Przyznać się do leczenia?


Przyznać się do leczenia? Przeczytałem ostatnio w „Charakterach” artykuł o terapii i zacząłem się zastanawiać nad moją terapią, jej skutkami i konsekwencjami. Kilka lat temu byłem u psychiatry.

Zdecydowałem się na tę wizytę po dłuższej walce z samym sobą z powodu problemów z oddawaniem moczu w publicznych toaletach.U psychiatry byłem dwa razy. Leki, które mi przepisał, miały spowodować stan rozluźnienia, niestety problem nie ustąpił do dziś. Szukałem pomocy jeszcze u kilku lekarzy, miałem nawet zabieg chirurgiczny, ale problem nie zniknął. Powiedzmy, że nauczyłem się z nim żyć i zaakceptowałem go, zwłaszcza gdy dowiedziałem się, że na tę chorobę cierpi tak wiele osób, również kobiet, że jest ona już nazywana chorobą cywilizacyjną. A rzadko się o niej słyszy, bo to wstydliwa przypadłość.

Dziś mam większy problem z czymś innym – nie wiem, czy powinienem się przyznać narzeczonej do wizyt u psychiatry. Wiem, że w ankiecie przedślubnej, którą przeprowadza ksiądz, jest pytanie o zdrowie psychiczne, choć tam podobno chodzi o innego rodzaju schorzenia...

Boję się sytuacji, w których mogę być zapytany o wizytę czy terapię w przeszłości u psychiatry. Boję się, że gdy przyznam się narzeczonej, kiedyś wykorzysta to podczas kłótni, które z pewnością się pojawią... Dziś raczej nie skorzystałbym z tego rodzaju pomocy lekarskiej, a jeśli już, to leczyłbym się prywatnie.

W Polsce wizyta u psychiatry wciąż jest traktowana z obawą, bo otoczenie z tego kpi. Niektórzy duszą w sobie problemy przez całe życie. Czy z powodu mojego lęku przed przyznaniem się do leczenia u psychiatry powinienem poddać się terapii?
Marcin

MARTYNA FIGURSKA jest psychologiem. Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych z zaburzeniami nerwicowymi, depresyjnymi oraz psychoterapię uzależnienia od alkoholu i terapię osób współuzależnionych. Pracuje w Poradni Leczenia Uzależnień w Szpitalu Wolskim w Warszawie oraz w Pracowni Terapii i Rozwoju PRATIR.

Panie Marcinie,

Odpowiedź na pytanie zadane pod koniec listu tylko z pozoru wydaje się prosta. Sprawa jest jednak nieco bardziej złożona.
Bardzo możliwe, że obie te sprawy – trudności z oddawaniem moczu i lęk przed przyznaniem się do wizyty u psychiatry – mają jedno źródło.

Jeśli chodzi o Pana problemy związane z korzystaniem z publicznych toalet, to myślę, że może być to efekt jakichś nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych, emocji lub trudnych doświadczeń z przeszłości.

Gdy nie radzimy sobie z emocjami, które są w nas głębiej, i z jakiegoś powodu wydają się nam zagrażające, to spychamy je do nieświadomości, a energia psychiczna z nimi związana znajduje ujście w postaci objawu. W takiej sytuacji podanie leków rozluźniających nie przyniosło skutku, ponieważ było to działanie jedynie doraźne, objawowe, niezmieniające istoty problemu.

Brak pozytywnych efektów leczenia u kolejnych lekarzy potwierdza tę tezę. Poradził Pan sobie z problemem w ten sposób, że przyzwyczaił się do niego, jednak to, co nierozwiązane, może nadal ujawniać się w postaci innych objawów, chociażby somatycznych. Być może trudniejszą, ale skuteczną formą leczenia byłaby terapia u psychoterapeuty.

Nie ma uniwersalnych reguł, o czym należy informować, a o czym nie mówić narzeczonej przed ślubem. To Pan sam ustala granice swojej otwartości w związku, sam decyduje, czym się podzielić, a co zostawić dla siebie. Warto jednak, by zastanowił się Pan, dlaczego podejmuje taką a nie inną decyzję. Wspomina Pan o kpinach otoczenia z osób leczących się psychiatrycznie.

Mam wrażenie, że to Pan sam przeżywa konflikt z tym związany. Z jednej strony zdecydował się Pan powiedzieć o swoim kłopocie psychiatrze, z drugiej jednak, jakby ze wstydem przyznaje się Pan sam przed sobą do tych wizyt, przeżywa lęk przed wyjawieniem tej informacji. Co Pan sam o sobie myśli w związku z tym, że korzystał Pan z leczenia u psychiatry?

Jak Pan sam się z tym czuje? Na te pytania może Pan odpowiadać sobie sam lub podczas terapii. Jeśli się Pan na nią zdecyduje, zachęcam do szerszego spojrzenia i zastanowienia się nad Pana tendencją do reagowania lękiem – jakie jest jej źródło, a także w jaki sposób wiążą się z nią Pana przeżycia i zachowania. Terapeuta może w tym pomóc.




KONTAKT
Charaktery
25-502 Kielce
ul. Paderewskiego 40
tel. 41 343 28 40
fax. 41 343 28 49