Portal psychologiczny - charaktery.eu

czwartek, 17 maja 2012
Brunony, Sławomira, Wery
  • Facebook
  • Tweeter
  • Wykop



Psychologia w działaniu

Czy pamiętasz zda­rzenie, które odmieniło Twoje życie? Jakąś przełomową chwilę? Coś, co pozwoliło Ci lepiej zrozumieć siebie, otaczający Cię świat? Jeśli tak, to podziel się swoją historią. Być może pomożesz w ten sposób innym: cierpiącym, szukającym, błądzącym.Przysyłane przez Was listy zamieszczamy na naszej stronie internetowej, najciekawsze zaś publikowane są w „Charakterach”.

Napisz do nas

Przygoda z tańcem


Przygoda z tańcem Hip-hop, który na początku był dla mnie jedynie formą buntu, dał mi szansę na wyrażanie siebie. Dzięki temu, że znalazłem pasję, potrafię czerpać z życia przyjemność i pomagać innym.

Wychowałem się w domu, gdzie najważniejsze było przestrzeganie licznych i surowych zasad. Czułem się przez nie bardzo ograniczany. Rodzice w większym stopniu uwagę poświęcali mojemu młodszemu bratu, co spowodowało, że byłem cichym i wycofanym dzieckiem, i dostrzegałem zalety samotniczego życia. Nigdy się nie buntowałem, wszystkie obowiązki wykonywałem natychmiast, z lęku przed karą. W szkole byłem wzorowym uczniem, od pierwszej klasy podstawówki do drugiej klasy gimnazjum przynosiłem do domu świadectwa z paskiem i nagrody książkowe.

Jedyną przestrzenią mojej wolności była muzyka – słuchałem rapu. Mama była pedagogiem w szkole, do której uczęszczałem, więc od najmłodszych lat czułem presję i skrępowanie, nie mogłem sobie pozwolić na takie zachowanie jak moi rówieśnicy. Musiałem dbać o pewną poprawność. Na szczęście zaprzyjaźniłem się ze świetnymi ludźmi i mogłem liczyć na grono wiernych przyjaciół.

Gdy zacząłem naukę w gimnazjum, wydawało mi się, że jestem kimś ważniejszym i dojrzalszym niż uczniowie podstawówki. Żyłem w przeświadczeniu, że mogę więcej i wolno mi więcej. Liczyła się dla mnie przede wszystkim opinia kolegów. Wraz z przyjaciółmi trafiłem do jednej klasy w gimnazjum i od razu staliśmy się „elitą” pośród uczniów, którzy przyszli do tej szkoły z małych miejscowości. To my decydowaliśmy o wszystkim, pozwalając lub nie zbliżyć się innym do nas.

Taniec na ból


Gimnazjum było dla mnie trudnym czasem, bo moi rodzice rozwiedli się. Ich decyzja o rozstaniu była nagła – ani ja, ani młodszy brat nie byliśmy na to gotowi. Rozpad małżeństwa rodziców i życie „na dwa domy” spowodowało, że już nie byłem niewolnikiem sztywnych domowych reguł i zasad. Większość moich przyjaciół była z rozbitych rodzin. Swój ból wyrażaliśmy poprzez bunt i agresję skierowaną na rówieśników z „normalnych” domów. Prowokacje, obraźliwe wyzwiska, prześladowania, brak szacunku dla kogokolwiek – tak mógłbym w skrócie opisać naszą paczkę.

Nauka szła nam coraz gorzej, popsuły się relacje z nauczycielami. Często piliśmy alkohol i „eksperymentowaliśmy” z lekami. Ja chciałem w ten sposób uporać się nie tylko z bólem po rozpadzie naszej rodziny, ale również z tęsknotą za starszym bratem, moim jedynym autorytetem w tamtym czasie. Brat wyjechał do Szwecji i zamieszkał tam na stałe. Dręczyliśmy uczniów słabszych psychicznie tak bardzo, że jeden z nich próbował popełnić samobójstwo, a mimo to nadal nie czuliśmy, że robimy coś niewłaściwego...

Gdy byłem w trzeciej klasie gimnazjum, starszy brat mnie i młodszemu bratu przysłał zaproszenie do Szwecji, na koncert hiphopowy naszego ulubionego artysty. Starszy brat chciał naprawić nasze relacje i sprawić, byśmy byli sobie bliżsi. Przed rozpoczęciem koncertu kilku stojących pod sceną młodzieńców zaczęło tańczyć. Pierwszy raz widziałem tak oryginalny i intrygujący styl taneczny. Nie miałem pojęcia, co to jest, jak się nazywa ten taniec.

Kilka miesięcy później przypadkowo natknąłem się w internecie na fantastyczny film z pokazów tanecznych stylu, który widziałem przed koncertem w Sztokholmie. To było genialne – tancerze tańczyli w stylu c-walk. Link na ten film przysłała mi osoba, która nie miała pojęcia, że widziałem kiedyś ten taniec. Coś nieprawdopodobnego!

Postanowiłem nie zignorować tego znaku i zacząłem szukać informacji na temat c-walk, bo chciałem się go nauczyć. Im więcej czasu i uwagi poświęcałem tańcowi, tym bardziej zmieniały się moje poglądy na wiele spraw. Im więcej trenowałem z ludźmi taniec, tym bardziej rozwijałem w sobie empatię i współczucie. Miałem silne wyrzuty sumienia z powodu mojego wcześniejszego zachowania. Dopiero wtedy zrozumiałem, jak bardzo było krzywdzące.

Trenowaliśmy sami, nikt nas nie uczył tańca. Spotykaliśmy się na ulicy, w parku, na dworcu PKS i trenowaliśmy. Byliśmy coraz lepsi i nasza grupa taneczna cieszyła się coraz większym zainteresowaniem. My zaczynaliśmy od zera, wiedzieliśmy, jak trudno osiągnąć pewien poziom w tańcu, więc postanowiliśmy zorganizować bezpłatne treningi dla początkujących.

Pomagać innym

Moja przygoda z tańcem trwa już pięć lat. Dziś na swoim koncie mam wiele publicznych występów, udział w akcjach charytatywnych, prowadzenie zajęć dla dzieci i młodzieży w szkołach i innych placówkach. Hip-hop, który na początku był dla mnie jedynie formą buntu, dał mi szansę na wyrażanie siebie. Jestem członkiem międzynarodowej organizacji hip-hopowej, prowadzę w naszym kraju wykłady na temat hip-hopu i jego pozytywnych aspektów. Pomagam ludziom odnaleźć ich własną drogę.

Dzięki temu, że znalazłem pasję, potrafię czerpać z życia przyjemność, dzielić się radością i pomagać innym. Dostrzegłem, że każdy z nas jest taki sam – bo mamy takie same potrzeby i tęsknoty – różnimy się jedynie bagażem doświadczeń, które kreują charakter. Dziś wiem, że nikogo nie można traktować jako gorszego. Postanowiłem pomagać innym ludziom nie tylko poprzez taniec, hip-hop. Jestem studentem pierwszego roku psychologii.

Odnalazłem swoją drogę.

Łukasz „Kuki” Pączkowski





KONTAKT
Charaktery
25-502 Kielce
ul. Paderewskiego 40
tel. 41 343 28 40
fax. 41 343 28 49