Psychologia dziś - 01.2006
Dokładka
Zbigniew Józef Kowalik
Załóżmy, że świat składa się ze 149 elementów (pierwiastków) i wszystko – obojętnie, czy nazwiemy to materią żywą, czy martwą – musi się dać z tego zbioru "skonstruować". Oznacza to, że prędzej czy później nawet takie zagadnienia, jak "piękno", "dusza", czy "sztuka" zapiszemy w postaci reguł. Być może napiszemy "równanie wszechświata", a może nawet "równanie Boga". Nie zapominajmy też, że oprócz "budulca" istnieją również "prawa budowy", czyli reguły rządzące naturą. No i o te reguły właśnie chodzi. Jeśli okazałoby się, że ich liczba jest skończona i jeśli kiedykolwiek ludzkość dojdzie do ich dokładnych definicji to... materializm zwycięży. Filozofia jako pierwsza nauka powstała po to, aby odpowiedzieć na przeróżne pytania, które człowiek stawiał sobie, żeby zrozumieć siebie samego oraz to, co go otacza. Filozofia była pierwotnie nauką bazującą na założeniach, z których – dzięki logicznemu myśleniu – wysnuwała wnioski o przyrodzie i sztuce. Bardzo szybko okazało się jednak, że niektóre wnioski były niesłuszne, a zatem także niektóre z założeń fałszywe. Potrzebne były zatem... fakty. Był to początek „zbieractwa naukowego”. I był to moment w rozwoju nauk, w którym oprócz filozofów występowali wyłącznie „zbieracze” lub „sztukmistrzowie”.
Tysiące lat trwał ten stan. Nie zapominajmy, że takie dziedziny jak medycyna czy chemia jeszcze całkiem niedawno graniczyły ze sztuką (do dziś mówi się o „sztuce lekarskiej”) lub czarami. Jeśli przyjąć, że układ okresowy pierwiastków Mendelejewa był przełomem, w którym chemia stała się nauką ścisłą, czy też, inaczej mówiąc, nauką przyrodniczą, to dla biologii były to prawdopodobnie dzieła m.in. Grzegorza Mendela i Karola Darwina. Jedynie astronomia i fizyka mogą cieszyć się stosunkowo długą przynależnością do ścisłych nauk przyrodniczych.
A co z psychologią? Dzisiejsza rewolucja naukowa polega na wyłamaniu się psychologii, nauki dotychczas opisowej (i humanistycznej) z jej korzeni i dołączenia do nauk ścisłych. Następuje to wprawdzie dość powoli i trudno dokładnie wskazać ów moment przemiany, jednak ostatnie lata pokazały, że miejsce psychologii jest po stronie nauk przyrodniczych. A zatem koniec zbieractwa, koniec demagogii, koniec metod czysto opisowych!
Pojawiła się też interdyscyplinarna gałąź wiedzy. Neuronauki (ang. neurosciences) – bo o nich tutaj mowa – wyodrębniły się w ostatnich latach z różnych standardowych dzisiaj kierunków (biologii, medycyny, fizyki, matematyki, chemii i filozofii), „porywając” za sobą także coraz więcej psychologów, filozofów, socjologów i politologów. W jednym jedynym celu: aby zrozumieć, jak funkcjonuje ludzki mózg i jak tę wiedzę wykorzystać. Chociaż zainteresowania tych grup były całkiem różne, to jednak chęć „skorzystania” z nowych osiągnięć neuronauk rosła i rosła. Znaczna część psychologów zrozumiała, że nie ma przyszłości w psychologii klasycznej i że należy uczynić krok w kierunku nauk zajmujących się mózgiem, odpowiedzialnym wszak za stany psychiczne człowieka. Nie jest i nie mogłoby być celem tego numeru „Charakterów” przedstawienie całości tematu. Celem jest zainteresowanie Państwa nową psychologią. Dlatego choćby, że nie będzie w przyszłości psychologów, którzy nie rozumieją, jak ludzki mózg działa, czy też nie będą wiedzieć, jak opisać sygnały przez niego generowane. Psychologię czeka ten sam los, który dotknął medycynę – nie ujmując nic sztuce, to nie sztuka, ale konkretna wiedza zadecyduje o przyszłości człowieka i jego zdrowiu psychicznym.
Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 0
Brak komentarzy.