Portal psychologiczny - charaktery.eu

  • Facebook
  • Google Plus One
  • Tweeter
  • Wykop


Newsletter

Zaprenumeruj nasz biuletyn!



Życie mnie męczy

  • Facebook
  • Google Plus One
  • Tweeter
  • Wykop

zdjecie Mój ojciec jest alkoholikiem, w dodatku uzależnionym od hazardu, jednak sam nie widzi w tym problemu. Jeżeli tylko ktoś poruszy ten temat, wybucha w domu awantura. Nie mogą patrzeć, jak ojciec rujnuje sobie i innym życie, ale i oni nie mają na niego wpływu - pisze Dorota.

Mój ojciec jest alkoholikiem, w dodatku uzależnionym od hazardu, jednak sam nie widzi w tym problemu. Jeżeli tylko ktoś poruszy ten temat, wybucha w domu awantura. Mieszkamy razem z dziadkami, rodzicami ojca. Nie mogą patrzeć, jak ojciec rujnuje sobie i innym życie, ale i oni nie mają na niego wpływu. Zresztą, po alkohol bardzo często sięga także dziadek...
Ojciec nigdy nie podniósł na nikogo ręki, jednak życie w takim środowisku jest naprawdę ciężkie dla całej mojej rodziny. Czasem ojca nie ma w domu parę dni. Po kilku takich eskapadach lądował w izbie wytrzeźwień lub nawet w szpitalu. Zawsze kiedy wraca, krzyczy na wszystkich, wyzywa ich od najgorszych. Szczególnie upodobał sobie mamę i jej rodzinę. Co prawda ojciec za każdym razem przeprasza i powtarza swoją formułkę „to ostatni raz”, jednak nie dotrzymuje słowa.
Od osiemnastu lat słyszę tylko, że to moja wina. Gdyby nie ja, ojciec nie musiałby żenić się z mamą, a jego życie wyglądałoby inaczej. Zawsze byłam wrażliwym dzieckiem, pomagałam innym ludziom i nie lubię, gdy uwaga skupiana jest na mojej osobie. Boję się rozmawiać o mojej sytuacji rodzinnej z kimkolwiek, a i ludzie wolą raczej mówić o swoich problemach niż wysłuchiwać czyichś. Zamknęłam się w sobie, w pewnym momencie chciałam nawet zakończyć to, co górnolotnie nazywa się „życiem”, a co dla mnie było tylko odwieczną męką. Odwiódł mnie od tego przyjaciel, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Nadal jednak nie potrafię odnaleźć sensu w tym wszystkim. Żyję z dnia na dzień, życiem innych. Niskie poczucie wartości i brak wiary w siebie sprawiają, że boję się działać, boję się nawet rozmawiać o tym, co mnie boli. Wolę o tym pisać – napisałam już niejeden taki list, ale nigdy żadnego nie wysłałam. Ten wysyłam, bo naprawdę potrzebuję pomocy!
Dorota


MARZENNA KUCIŃSKA jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.

Droga Pani Doroto, To dobrze, że pisze Pani listy. Nadszedł jednak czas, by nie tylko wysłała Pani list, ale również zdecydowała się opuścić dom i sięgnęła po pomoc innych ludzi.

Nie dziwi mnie, że jest Pani u kresu wytrzymałości, a czasem nawet nie widzi już żadnego wyjścia. Taka rodzinna historia pokazuje najgorszą stronę życia: dzieje się tylko źle, cierpienie powodują najbliżsi i kontakt z nimi, a dziecko samo nie jest w stanie tego zmienić ani przerwać. Chcąc przetrwać, musiała się Pani nauczyć skrywania swoich przeżyć. Nauczyła się Pani także dbać o innych, zauważać ich potrzeby, wysłuchiwać ich bolączek. Prawdopodobnie takie zachowanie potrzebne było Pani bliskim. Dzięki temu rozwinęła Pani swoją empatię, umiejętność słuchania i pomagania innym. To ważne zasoby w radzeniu sobie z życiem, także poza domem rodzinnym.

Teraz powinna Pani nauczyć się dbania o siebie, rozumienia swoich emocji i budowania poczucia własnej wartości. Będzie to znacznie prostsze poza domem rodzinnym. Bardzo przydaje się wtedy wsparcie terapeuty czy grupy osób, które podejmują podobne zmiany (np. grupa samopomocowa DDA). Z doświadczenia pracy z DDA wiem, że opuszczenie domu rodzinnego przez młodego człowieka to jeden z najtrudniejszych momentów podejmowanej zmiany.

Porusza mnie bardzo, że przez wiele lat czuła się Pani odpowiedzialna za nieudany związek swoich rodziców. To nieprawda, że Pani ponosi za to winę. To nie dziecko podejmuje decyzje za swoich rodziców, lecz dwoje dorosłych ludzi, którzy wybierają bycie w związku spośród wielu innych możliwości: samotne rodzicielstwo, oddanie dziecka do adopcji, nieurodzenie... Pani rodzice najpierw zdecydowali się na bliskość, która powołała Panią na świat, potem na Pani narodziny, na swój ślub, i wielokrotnie – kiedy było tak źle, że woleliby być sami – wybierali jednak bycie w związku przez całe Pani życie. Ta konsekwencja wskazuje, że to oni dokonali wyboru. I pewnie nawet wtedy, gdy Pani wyprowadzi się z domu, nadal będą razem, albo w końcu podejmą inną decyzję, nie mogąc już zrzucać odpowiedzialności na Panią.

Tymczasem Pani jest odpowiedzialna za swoje życie i własne wybory. Im szybciej usamodzielni się Pani i oddzieli od rodziny, tym będą one prostsze i bardziej niezależne!

Masz problem i nie wiesz jak sobie z nim poradzić? Skorzystaj z rad ekspertów "Charakterów", którzy w naszej sekcji "Latarnik" podpowiadają jak rozwiązać problemy w pracy, domu i szkole, jak pokonać lęki i polubić siebie. Piszcie na adres magda@charaktery.com.pl


Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 1
RafalL Dołączył: 18.06.2010
Liczba komentarzy: 2
Blog
Mój ojciec jest pracoholikiem, od zawsze pracował na 2 etaty, własna firma i praca w instytucji państwowej, gdzie go permanentnie wykorzystują. Jest bardzo słabym facetem i to pokazuje w domu, ale w pracy nie okazuje tego, ponieważ nie potrafi naturalnie reagować, swoje emocje ukrywa, ale nie w domu, w domu przedstawia swoją gorycz, frustrację. Powiem w ogólnieniu, że mam te same problemy co autorka listu Dorota, słowo w słowo! Od 4 lat nie potrafię skupić się na swoim życiu, totalnie stałem się emocjonalnie wypalony, od 4 lat nie potrafię się wyspać. Tylko jak zaczynam emocjonalnie się otwierać i "budzić" zaczynam popadać w gniew i frustrację z powodu sytuacji ojca i mojej, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ojciec jest głeboko religijnym człowiekiem, co za tym idzie, życie obecne jest tylko po to aby uzyskać życie wieczne... takie wnioski wyciągnąłem po kilku dyskusjach. Dla mnie ateisty jest to potworny ból, bo to co robi, jest zwykłym destrukcyjnym, urojeniowym zachowaniem niczym innym. Ale niestety ojciec jest DDA, co wyjaśnia w pełni jego charakter.

23 lipca 2010 12:25


KONTAKT
Charaktery
25-502 Kielce
ul. Paderewskiego 40
tel. 41 343 28 40
fax. 41 343 28 49
ukryj/pokaż