Latarnik
Bez apetytu...
Anna Golan
Piszę do Was z wielką nieśmiałością, ale czuję, że muszę poradzić się kogoś w tej drażliwej sprawie. Jesteście dla mnie ostatnią deską ratunku. Co prawda mam przyjaciółki, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim, ale o TYM – nie...Od jakiegoś czasu mój mąż nie ma ochoty na seks. Ciągle się tłumaczy, że źle się czuje lub jest zmęczony. Nie powiem, ja też nie codziennie mam ochotę na seks, ale są dni, kiedy sama się przytulam, inicjuję zbliżenie i jestem przez męża odsuwana. Staram się dobrze wyglądać, dbam o siebie, często kupuję nową bieliznę, ale ciągle słyszę: „nie teraz, jutro”. Nie sądzę, żeby w ogóle nie miał ochoty na seks, bo przyłapuję go na oglądaniu i komentowaniu zdjęć nagich kobiet w Internecie, czy oglądaniu filmów pornograficznych. On się z tym kryje, ale ja i tak się o tym dowiaduję. Próbowałam z nim porozmawiać na ten temat, ale niestety przerywa lub zamyka dyskusję słowami: „nie ma tematu”.
Strasznie mnie to przygnębia. Boję się, że nie jestem dla niego atrakcyjna, że może te wszystkie lata naszej znajomości spowodowały, że on się mną znudził erotycznie. A może nie chodzi tylko o seks – choć to w naszej sypialni zaczął się kryzys. Wpadam w panikę, bo obawiam się, że może on już mnie nie kocha. Sama już nie wiem, co mam myśleć i co robić w tej sytuacji.
Gosia
Anna Golan jest psychologiem, terapeutą, członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, konsultantem ds. rozwiązywania problemów HIV/AIDS. Prowadzi terapię zaburzeń seksualnych, pracuje jako wolontariusz w Stowarzyszeniu Lambda.Rozumiem, że życie w związku bez seksu nie jest dla Pani czymś „normalnym” i staje się coraz trudniejsze, wywołuje zrozumiałą frustrację.
Brak seksu może przyczyniać się do problemów w związku. Bliskość fizyczna między partnerami jest szalenie istotnym czynnikiem, tworzącym i podtrzymującym więź. Z jednej strony nawet bardzo częsty i cudowny seks nie wystarczy, by stworzyć udane małżeństwo, z drugiej strony – ciągłe konflikty wynikające z zaburzeń życia seksualnego mogą zniszczyć najszczęśliwszy związek.
Najczęściej w związku, w którym nie ma życia seksualnego, jeden z partnerów może mieć problemy seksualne. Zaburzenia seksualne wpływają negatywnie na relacje między małżonkami i na jakość całego ich życia. Innym częstym powodem są ukryte konflikty między partnerami. Możliwe, że mąż odczuwa lęk związany z ewentualnymi konsekwencjami stosunku – ciążą i zmianami, jakie w jego życiu spowodowałoby pojawienie się dziecka. Są to tylko niektóre z możliwych odpowiedzi. Prawdziwej przyczyny swoich problemów mąż powinien poszukać podczas terapii seksualnej. Myślę, że może mu to Pani ułatwić, wspierając go i namawiając do podjęcia terapii indywidualnej lub małżeńskiej. Problemy z seksualnością są dla mężczyzny szczególnie wstydliwe. Fatalnie wpływają na jego samoocenę i powodują, że tym bardziej unika tego tematu. Aby ułatwić mu otworzenie się na rozmowę, może Pani dać mu wyraźnie do zrozumienia, że pojęcie męskości nie jest tożsame ze sprawnością seksualną. Poza tym niewątpliwie należy się Pani szczerość ze strony męża. Brak seksu nigdy nie jest problemem tylko jednej osoby, odczuwają go boleśnie wraz z wszelkimi konsekwencjami oboje partnerzy. Niezależnie od przyczyn, jeżeli problem utrzymuje się długo, mąż prawdopodobnie nie jest w stanie rozwiązać go sam, dlatego warto – choć na pewno nie będzie to łatwe i będzie od Pani wymagało dużej delikatności – zachęcać go, żeby zgłosił się do specjalisty.
Wasze opinie
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
KOMENTARZY: 4
Podchodzi mi to już pod Pornoholizm lub ciężko erotomanię sieciową. W dodatku, gdy zdrowy mężczyzna ma koło siebie kobietę (masturbuje się on? to zdrowa forma aktywności seksualnej i nie przyniesie do domu chorób wenerycznych). Musicie w związku więcej rozmawiać. Chłopak/mąż/partner seksualny czy też samiec alfa, któremu dajecie się poderwać czy oczarować na krótką metę nie jest stworzony do małżeństwa czy monogamii (dlatego Galibi oglądać tyle nagich kobiet). Erotyka jest tylko przejściem do twardszej pornografii (tutaj jest zawartość jest tematem i sporem wielu psychiatrów holenderskich jak i światowych). Uroda przemija, a samiec po odchowie potomstwa czy też masowych zdrad partnerki lub swoich zakłada nowe gniazdko (wtedy mamy dominujący rozpłodowy gen w ludzkiej populacji na co wpływa też migracja/emigracja). Musisz zadbać o sioebie sama jeśli nałóg wyniszcza męża (wibratior, masturbacja, a nawet młody kochanek).
Skoro ogląda panny w internecie to zaburzenia, aż tak straszne nie są, bo zainteresowanie jes? A może szuka już innej? Jeśli tutaj jest problemem dieta to trzeba ją urozmaicić, a jeśli nie w tym tkiw problem to musicie się udać do seksuologa.
Skoro mówi słowa: "nie ma tematu" to macie bardzo słabą komunikację niestety.
"Co prawda mam przyjaciółki, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim, ale o TYM – nie..." - Jakie to przyjaciółki skoro nie rozmawiacie o wszystkim? Zresztą zanim sama się opamiętasz to ich już nie będzie, bo kobiece przyjaźnie trwają, kótko, a prawdziwa męska przyjaźn wiecznie (jak moja z Józkiem, Krzyśkiem i Felkiem).
Z tego co wyczytałem to jeszcze dzieci nie macie, a małżeństwo było zbyt szybko decyzją (nie wiem po ile macie lat i nie znam Waszych grup socjalizacyjnych, wyznania czy statusu intelektualno-materialno-transcendencyjnego jak i światopoglądu.
Z tego co widzę to nie myślisz o rozwodzie, ani mąż. Widoczne chcecie być razem ale brakuje komunikacji czy częstszych otwartych rozmów. Jak jak żonę będę miał to rzucę internet!
Ale widać jak na dłoni, że się Twój partne życiowy uzależnił.
Sylwiak_75 napisała: "Nasz związek tego nie przetrwał i wierzcie bardzo przeklinam internet!" - Tu nie internet jest winny . . . czytaj ze zrozumieniem odpowiedź Anny.
Zapewne mąż jest podatny na inne 'holizmy', lecz one mogą być utajone jak ten główny przed małżeństwem i nie można tutaj obciążać genetyki czy innych czynników wpływających na rozwój uzależnienia.
17 listopada 2009 16:43
Skoro ogląda panny w internecie to zaburzenia, aż tak straszne nie są, bo zainteresowanie jes? A może szuka już innej? Jeśli tutaj jest problemem dieta to trzeba ją urozmaicić, a jeśli nie w tym tkiw problem to musicie się udać do seksuologa.
Skoro mówi słowa: "nie ma tematu" to macie bardzo słabą komunikację niestety.
"Co prawda mam przyjaciółki, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim, ale o TYM – nie..." - Jakie to przyjaciółki skoro nie rozmawiacie o wszystkim? Zresztą zanim sama się opamiętasz to ich już nie będzie, bo kobiece przyjaźnie trwają, kótko, a prawdziwa męska przyjaźn wiecznie (jak moja z Józkiem, Krzyśkiem i Felkiem).
Z tego co wyczytałem to jeszcze dzieci nie macie, a małżeństwo było zbyt szybko decyzją (nie wiem po ile macie lat i nie znam Waszych grup socjalizacyjnych, wyznania czy statusu intelektualno-materialno-transcendencyjnego jak i światopoglądu.
Z tego co widzę to nie myślisz o rozwodzie, ani mąż. Widoczne chcecie być razem ale brakuje komunikacji czy częstszych otwartych rozmów. Jak jak żonę będę miał to rzucę internet!
Ale widać jak na dłoni, że się Twój partne życiowy uzależnił.
Sylwiak_75 napisała: "Nasz związek tego nie przetrwał i wierzcie bardzo przeklinam internet!" - Tu nie internet jest winny . . . czytaj ze zrozumieniem odpowiedź Anny.
Zapewne mąż jest podatny na inne 'holizmy', lecz one mogą być utajone jak ten główny przed małżeństwem i nie można tutaj obciążać genetyki czy innych czynników wpływających na rozwój uzależnienia.
17 listopada 2009 16:43
moim zdaniem Pani mąż mógł się uzależnić od pornografii z internetu, a to mogło spowodować, że tylko taka metoda przynosi mu w pełni zaspokojenie seksualne... dlatego unika bliskich kontaktów. może nawet sam sobie nie zdaje z tego sprawy tak na naprawdę... trzeba porozmawiać, chociaż to niewątpliwie byłby dla niego ciężki temat.
30 lipca 2009 0:27
30 lipca 2009 0:27
Jesli jemu sie nie chce, to ona od razu obwinia za to siebie. Ten schemat powtarza sie zawsze i wine za to ponosza hormony, niestety trudno wtedy wlaczyc logike i zauwazyc, ze on ma jakis problem i niekoniecznie fizyczny. Niestety utarlo sie, ze facet moze kiedy tylko nadarza sie okazja, ale czasy sie zmienily i nasza seksualnosc rowniez, jemu tez trzeba spokojnej glowy wolnej od emocjonalnej hustawki i problemow, zeby myslec o seksie. kobietom trudno to zrozumiec, ale taka jest czesto prawda. Moze po prostu warto zaczac od szczerej rozmowy.
23 czerwca 2009 18:01
23 czerwca 2009 18:01
Ze zrozumieniem i ogromnym współczuciem dla autorki czytałam ten list. Nie sądzę żeby było to jakimś pocieszeniem jeśli napiszę, że i mnie takie zachowanie mojego partnera dotyka. Jestem kobietą atrakcyjną fizycznie, wykształcona a pomimo tego złapałam sie na zadawaniu sobie pytania co ze mną jest nie tak skoro mój partner woli siedzieć do póżna w nocy oglądając zdjęcia nagich dziewczyn lub porno, podczas kiedy ja potrzebuję jego obecnosci i bliskosci w łóżku!
Nasz związek tego nie przetrwał i wierzcie bardzo przeklinam internet!
10 maja 2009 23:11
Nasz związek tego nie przetrwał i wierzcie bardzo przeklinam internet!
10 maja 2009 23:11