Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

15 lutego 2016

Boję się otworzyć

7

Nabieranie zaufania, tak bardzo zawiedzionego w alkoholowej rodzinie, u wszystkich DDA łączy się z dużymi oporami i zwykle zabiera sporo czasu.

Mam 27 lat. Od niedawna chodzę na terapię, miałam już pięć spotkań. Wychowałam się w rodzinie, w której ojciec dużo pił. Kiedy miałam 12 lat wyprowadził się z domu i zostaliśmy we trójkę: mama, starszy brat i ja. Jako dorosła osoba zauważyłam, że mam problemy z emocjami, boję się okazywać złość, nie potrafię mówić o tym, że czyjeś zachowanie mnie rani, nie umiem rozmawiać o swoich potrzebach. Z tego powodu podjęłam terapię. Niestety, nie potrafię się na niej otworzyć. Często nie mówię całej prawdy dotyczącej jakichś trudnych przeżyć, czasami wręcz kłamię, żeby przedstawić coś w lepszym świetle, albo tylko dlatego, że powiedzenie prawdy oznaczałoby przyznanie się do własnego bólu i bezbronności. Towarzyszy mi bardzo silne uczucie, że nie mam prawa mówić o wszystkich trudnych rzeczach, które mnie spotkały ze strony bliskich, bo byłaby to nielojalność z mojej strony.

Myślę, że celem terapii raczej nie jest opowiadanie wygładzonych czy nie do końca prawdziwych historii, ale nie umiem inaczej. Nie potrafię nawet powiedzieć terapeucie, że mam z tym problem, zamykam się w sobie.

Chciałabym to jakoś zmienić, zwłaszcza że obawiam się, że ten mur milczenia czy kłamstwa jest coraz silniejszy i nie rozwiążą tego problemu kolejne spotkania. To nie jest wyłącznie problem oswojenia się z terapią. Rozumiem, że właśnie na tym polega terapia – na rozmawianiu, że to jest takie szczególne miejsce, gdzie można bezpiecznie się otworzyć, ale dla mnie taka rozmowa z psychologiem jest za trudna.
 

Katarzyna

ANNA DODZIUK jest psychoterapeutką, supe...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy