Brak wyników

inne , Praktycznie

4 grudnia 2018

Czekając na szóste słońce

4

Pojechałam do Meksyku szukać Boga, a znalazłam człowieka. Wierzę w ludzi, w dobro międzyludzkie. Wierzę, że jeśli Bóg istnieje, to jest w tej niewielkiej przestrzeni między nami.

MAGDA BRZEZIŃSKA: Pojechała Pani do Meksyku poszukać Boga. I? Znalazła go Pani?
OLA SYNOWIEC: Podróż do Meksyku dużo mi dała duchowo. Uzmysłowiła mi, że istnieje coś poza tym widzialnym światem. Coś większego, niepojętego. Pojechałam szukać Boga, a znalazłam człowieka. Wierzę w ludzi, w dobro międzyludzkie, wierzę w to, że możemy zmieniać świat na lepsze. Bardzo utożsamiam się ze słowami bohaterki filmu „Przed wschodem słońca”: „Wierzę, że jeśli istnieje jakiś Bóg, to nie w żadnym z nas. Nie w tobie, nie we mnie, lecz w tej niewielkiej przestrzeni pomiędzy nami”.
Moja rodzina nie jest zbyt religijna. Owszem, jesteśmy wierzący, refleksyjni, dyskutujemy o sprawach duchowych, ale nigdy nie byliśmy zbyt katoliccy. Mój pradziadek, ojciec babci, przez całe życie szukał, przez pewien czas był świadkiem Jehowy, czytał filozofów – a był prostym człowiekiem, rolnikiem. Czuję, że to poszukiwanie wyniosłam po trosze z domu.

Przeszła Pani standardową edukację religijną w polskiej szkole?
Tak, miałam religię w szkole, ale formuła tych zajęć nie odpowiadała mi. Teoretycznie można było na nią nie uczęszczać, ale w małych miejscowościach nie było to dobrze widziane. Pamiętam, jak zadano nam pracę domową: „Dlaczego wierzę?”. Bardzo się do tego przyłożyłam: napisałam z serca, pięknie, a dostałam jedynkę, bo chodziło o to, żeby spisać gotowe formułki z katechizmu.
Po tym zdarzeniu mama pozwoliła mi nie chodzić na religię.
Ostatnio dużo rozmawiam z dziećmi znajomych, które chodzą na religię czy etykę i widzę, że te zajęcia mogą być naprawdę fajnie prowadzone, jeśli uczy się na nich empatii, życia z innymi ludźmi. Uważam, że te aspekty są ważne nie tylko w przygotowaniu się do życia w społeczeństwie, ale też w rozwoju duchowym każdego z nas. Bo duchowość rozumiem przede wszystkim jako zdolność i gotowość do prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem, a nie wkuwanie na pamięć cytatów z papieskich encyklik.

W Meksyku dzieci też uczą się religii w szkole?
Nie, szkoły są świeckie. Są też szkoły katolickie, prywatne, ale w powszechnych, państwowych, nie ma lekcji religii. Rozdział Kościoła od państwa w Meksyku jest rzeczywisty. Na każdym kroku widać, że Kościół nie może ingerować ani w edukację, ani w politykę. Nie ma tak silnego wpływu na decyzje moralne dotyczące na przykład aborcji czy małżeństw jednopłciowych – Kościół ma tutaj niewiele do gadania. W informacjach czy programach telewizyjnych w Meksyku rzadko pojawiają się księża, a jeśli już, to wypowiadają się na tematy związane z wiarą, sacrum, a nie z kwestiami społecznymi, politycznymi, moralnymi. Mam wrażenie, że gdyby jakiś obcokrajowiec interesował się Polską, tak jak ja Meksykiem, to szybko by się zorientował, którzy księża są w Polsce ważni, znani, potrafiłby wymienić kilka nazwisk przewijających się w mediach. Choć mieszkam w Meksyku od siedmiu lat, nie potrafię wymienić żadnego takiego miejscowego księdza. Oczywiście znam kilku księży z mojej okolicy czy opata bazyliki Guadalupe, ale to nie są nazwiska z wiadomości. Paradoksalnie większą siłą i wpływem społecznym mogą pochwalić się tam protestanci, którzy mają nawet własną partię polityczną. W ostatnich wyborach koalicja, w skład której wchodzi partia protestancka, zdobyła większość.

Namieszała mi Pani w głowie. Meksyk kojarzył mi się jako jeden z najbardziej katolickich krajów na świecie, ostoja katolicyzmu. Po przeczytaniu Pani książki mam obraz bardzo zróżnicowanego kraju, również w warstwie duchowej...
Choć katolicy stanowią ponad 80 procent meksykańskiego społeczeństwa, starałam się skupić na pozostałych 20 procentach i pokazać, jak Meksyk od katolicyzmu odchodzi, opowiedzieć o nowych wyznaniach. Zresztą ich katolicyzm jest trochę inny niż w Polsce. Meksykanie nie chodzą co niedzielę do kościoła i nie dostrzegam w nich myślenia: „co sobie sąsiedzi pomyślą, jak nie zobaczą mnie w niedzielę na mszy?”. Katolicyzm w Meksyku trafił na inny grunt niż w Polsce, mieszał się z innymi wpływami, tradycjami. Mam wrażenie, że meksykański katolicyzm ma twarz Matki Bożej z Guadalupe. W Meksyku jest ogromny kult świętych – to oni są najważniejsi, nie księża.

Pani opisuje, jak łatwo można skonstruować świętego, zbudować jego kult nawet wbrew faktom z jego życia. Tak było w przypadku Reginy Teuscher Kruger, studentki medycyny, która zginęła od kul podczas pokojowej demonstracji studentów w 1968 roku. Teraz ma w Meksyku wyznawców – reginistów.
Kult Reginy rozwinął się dzięki książce Antonia Velasca Piñi, którą trudno nazwać rzetelną książką biograficzną. Piña niewiele wiedział o życiu Reginy, nie zgadzają się takie kwestie jak miejsce urodzenia i pochówku. Dorobił jej zgoła fantastyczny życiorys: miała sterować pogodą i rozmawiać ze zwierzętami oraz uczyć się od Dalajlamy. Za sprawą tej opowieści dla wielu Meksykanów Regina stała się świętą. Jej rodzina odcina się od tego.
Ten przykład pokazuje, jak łatwo można stworzyć świętego, ale przecież podobnie budowany jest kult w każdej religii, tak się tworzy świętego czy bohatera w różnych kulturach. Tak samo w Polsce wykorzystuje się konkretne postaci, żeby stworzyć jakiegoś nacjonalistycznego „świętego”. To ciekawa kwestia, jak bardzo podobny do religii może być nacjonalizm. Wykorzystuje się postaci historyczne do forsowania swoich racji, swoich opcji politycznych, jak choćby w przypadku Żołnierzy Wyklętych – części z nich na siłę wybielono życiorysy. A z drugiej strony tyle osób oczerniono, żeby coś zyskać, ugrać w tej naszej politycznej teraźniejszości...

...i wzmocnić podziały wręcz „plemienne”! Podobnie dzieje się między katolikami i ewangelikami w Meksyku, choć przecież czerpią z tego samego źródła: jedni i drudzy są chrześcijanami. Czy rzeczywiście to są dwa obce plemiona?
Tak, i nawet dla członków organizacji The Voice of the Martyrs – Głos Męczenników – było i jest szokujące, że chrześcijanie prześladują innych chrześcijan. Ta organizacja pomaga prześladowanym chrześcijanom na całym świecie. Jej reprezentanci mówią, że nigdy nie m...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy