Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

13 maja 2019

Cztery mity o pedofilii w Kościele

5

Kim są duchowni, którzy wykorzystują seksualnie dzieci? Jaki jest związek między celibatem a krzywdzeniem małoletnich? Czy fakt, że 80 procent ofiar to chłopcy, świadczy o homoseksualizmie sprawców?

Gdy słyszymy o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich przez duchownych, zazwyczaj przychodzi nam do głowy określenie „pedofilia w Kościele”. Podobnie gdy docierają do nas informacje o tego rodzaju nikczemnych czynach dokonywanych przez konkretnych księży, niemal automatycznie myślimy o nich „księża-pedofile”. Oba te określenia są jednak nietrafne, bowiem ani nie przystają do rzeczywistej sytuacji, ani nie odpowiadają sylwetce przeciętnego duchownego, który wykorzystywał dzieci.

Warto więc zwrócić uwagę na niektóre mity, z jakimi mamy do czynienia. Termin mit rozumiem podobnie jak autorzy książki 50 wielkich mitów psychologii popularnej, czyli jako „powszechnie podzielane i powielane przekonania, które ewidentnie są niezgodne z wynikami badań psychologicznych, pozostałe natomiast związane są z wyolbrzymianiem lub zniekształcaniem twierdzeń dobrze opisujących rzeczywistość, zatem czasem, jak to się mówi, tkwi w nich ziarno prawdy”.

Mit 1. „Ksiądz-pedofil”

Z badań wiemy, że pedofilami są osoby o różnych cechach osobowości, różnym sposobie działania i różnej zdolności sterowania swoją seksualnością. Pochodzą one ze wszystkich warstw społecznych i mają różne wykształcenie. Musimy jednak pamiętać o rozróżnieniu sprawcy-pedofila od sprawcy czynów pedofilnych. Wśród duchownych zdecydowanie częściej mamy do czynienia z osobami, które dopuszczają się czynów pedofilnych niż z pedofilami. Mitem jest przekonanie, a może raczej wyobrażenie, że chodzi tu o mężczyzn w średnim wieku, którzy przez wiele lat molestowali dziesiątki ministrantów, zazwyczaj gwałcąc ich. Większość duchownych dopuściła się wykorzystania nieletnich jednorazowo i sytuacyjnie. Mamy więc do czynienia ze sprawcami regresyjnymi, a nie fiksacyjnymi, a biorąc pod uwagę specyfikę ich ofiar – ci ludzie nie są pedofilami, a efebofilami, którzy szukają kontaktów seksualnych z osobami w późnym okresie dojrzewania.

Na około trzy tysiące potwierdzonych przypadków nadużyć popełnionych przez księży katolickich na świecie w ostatnich 50 latach, w 60 proc. były to przede wszystkim akty efebofilii, w 30 proc. – stosunki heteroseksualne, a w 10 proc. – akty pedofilii w ścisłym tego słowa znaczeniu (szczegółowe dane przedstawiłem w artykule „Duchowny-pedofil, czyli kto?”, opublikowanym w czasopiśmie „Dziecko Krzywdzone”, nr 14/2015, dostępnym też online).

Na tle innych przestępców wykorzystujących nieletnich duchowni, którzy dopuścili się takich czynów, są zazwyczaj starsi, lepiej wykształceni, z wyższym IQ, z mniejszą liczbą cech antyspołecznych, rzadziej też popełniali w przeszłości inne czyny kryminalne. Ujawniają mniej wskaźników psychopatologii, a także wykorzystują mniejszą liczbę ofiar. Na ogół są też mniej uświadomieni seksualnie i bardziej niedojrzali seksualnie, cechuje ich mniejsze libido i mają mniejszą liczbę doświadczeń seksualnych. Znaczniej częściej oni sami i ich ofiary popełniali samobójstwa.

W porównaniu z innymi duchownymi księża, którzy skrzywdzili seksualnie dzieci, nie tylko mieli większe deficyty relacyjne, a więc nie potrafili nawiązywać intymnych więzi oraz bliskich relacji przed i w trakcie seminarium, ale też znacznie liczniejsza jest wśród nich grupa wykorzystana w dzieciństwie (30–80 proc.), co zwiększało ryzyko, że kiedyś sami skrzywdzą seksualnie dziecko lub nieletniego. Wielu nigdy o traumie z dzieciństwa nie mówiło – najczęściej robili to po raz pierwszy dopiero w trakcie terapii dla sprawców przestępstw seksualnych. Ogólnie szacuje się, że prawdziwi pedofile stanowią od 2 do 5 proc. wszystkich duchownych wykorzystujących nieletnich.

Mit 2. „Ksiądz-pedofil” to homoseksualista

Ponad 80 proc. ofiar duchownych katolickich to chłopcy w okresie dojrzewania płciowego, więc w powszechnym odbiorze zarówno ich płeć, jak i wiek mają jednoznacznie wskazywać na przyczynę tych nadużyć, a więc orientację seksualną sprawców. To prawda, że specyfika ofiar najwyraźniej odróżnia duchownych wykorzystujących nieletnich od innych przes...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy