Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

28 lutego 2020

Dorośli bez dzieciństwa

211

Dorosłe Dzieci Alkoholików rozpaczliwie szukają miłości i przyjaźni, ale też bardzo się jej boją. Porzucają związki, ambicje, marzenia ze względu na lęk przed kolejnym rozczarowaniem.
 

Dokładnie 40 lat temu świat usłyszał po raz pierwszy o DDA – Dorosłych Dzieciach Alkoholików. W amerykańskim „Newsweeku” opublikowano wtedy artykuł sygnalizujący, że dorastanie w domu, w którym matka lub ojciec (a czasem oboje) jest alkoholikiem, często ma bolesny wpływ na całe późniejsze życie dziecka. Polscy psychologowie i terapeuci uzależnień zaczęli mówić o DDA pod koniec lat osiemdziesiątych. Dziś różne badania wskazują, że liczba DDA w Polsce waha się między 1,5 a 3 milionami. W Ameryce jeden na ośmiu dorosłych to osoba z syndromem DDA, a wachlarz ofert i form terapii jest dla nich tak samo szeroki, jak dla alkoholików.

Wiecznie w roli

Dziecko wychowujące się w patologicznej rodzinie pozbawione jest wielu podstawowych umiejętności towarzyskich, społecznych, poznawczych. Z takim deficytem wchodzi w dorosłe życie – między innymi dlatego DDA żyją w ciągłym stresie, napięciu, strachu i poczuciu wyobcowania. Nie wiedzą, co jest dobre, a co złe. Zgadują, czy ich zachowania są społecznie akceptowalne, normalne, czy raczej dziwne, odbiegające od normy. Nie wiedzą, bo nie miał kto nauczyć ich tego w domu. Nie mieli świąt, wspólnych rodzinnych posiłków, drugiego śniadania do szkoły. Nie mogli zapraszać kolegów na nocowanie czy w ogóle kogokolwiek do domu. Życie w rodzinie z problemem alkoholowym to życie, w którym niczego nie można zaplanować, nad niczym nie można mieć kontroli. Każdy dzień jest sumą przypadków i nieprzypadkowego cierpienia.
W dorosłym życiu wiele DDA porzuca związki, ambicje, marzenia ze względu na lęk przed kolejnym rozczarowaniem. Unikają zaangażowania emocjonal[-]nego, by chronić siebie, ale taka taktyka stwarza wiele problemów zarówno im, jak i otoczeniu, zwłaszcza partnerom.

Innym schematem ich działania jest schemat „wszystko albo nic” – jeżeli nie mogę być w czymś idealna/idealny, to z tego rezygnuję. Jeżeli nie może być tak, jak ja chcę, to niech nie będzie w ogóle. Każdą zmianę niweczy perfekcjonizm, za którym kryje się zranione, zaniżone poczucie wartości, choć paradoksalnie często DDA sprawiają wrażenie pewnych siebie. Strach przed tym, że mogłoby się nie udać, paraliżuje DDA i zmusza do całkowitego odpuszczenia. DDA nie wierzą w sukces, bo tak wiele razy w życiu się zawiodły, że teraz nie ufają sobie, swoim umiejętnościom. Ciągła potrzeba dążenia do doskonałości powoduje napięcie w obawie przed porażką oraz nieustan[-]- ną czujność.

Lubomira Szawdyn, psychiatra, psychoterapeutka uzależnień i prekursorka lecznictwa odwykowego w Polsce, opisuje DDA jako marionetki wyreżyserowane przez dorosłych: „mogą przeżyć wiele lat, nie wiedząc, kim są, bo potrafią tylko odgrywać role, których nauczyły się w dzieciństwie”. Tyle że to odgrywanie ról w wielu przypadkach nigdy się nie kończy. DDA również w dorosłym życiu nie potrafią inaczej funkcjonować. Nie wiedzą, kim są, co lubią, co chcą w życiu robić. Nie mają własnej tożsamości, wciąż odgrywają te same role, by dostosować się do sytuacji i cudzych potrzeb.

Kochają za bardzo

Wychowanie w rodzinie alkoholowej wpływa szczególnie na postrzeganie siebie przez DDA. Choć niejednokrotnie prezentują się jako osoby silne, mądre, odpowiedzialne, kompetentne, to jednak same nie myślą o sobie w taki sposób. Czują się jak małe, słabe dziec[-]ko, które zmaga się z bólem, strachem i niepokojem.

Nie potrafią rozwiązywać problemów w konstruktywnej rozmowie, często reagują krzykiem. Mimo że DDA same wielokrotnie były ofiarami przemocy, nie potrafią opanować złości wobec partnerów, znajomych i dzieci. Kiedy opadają emocje i zdają sobie sprawę ze swojego nieracjonalnego zachowania, czują się winne. Z drugiej strony, wychowanie w rodzinie alkoholowej sprawia, że w dorosłym życiu osoby z syndromem DDA są nadopiekuńcze, ponieważ chcą dać dzieciom to, czego same od swoich rodziców nie otrzymały. Kupują im za dużo i za często, niewiele wymagają, nie uczą ich samodzielności. Chcą ochronić dzieci przed całym światem, są zaborcze.

Podobnie dzieje się w ich relacjach z partnerem/partnerką. DDA nie wiedzą, jak reagować na problemy, które nieuchronnie pojawiają się w relacjach, nie potrafią stawiać granic. Z jednej strony nie chcą życia w ciągłym chaosie i próbują je sobie „poukładać”, z drugiej strony same wybierają partnerów „do poukładania”, z problemami, bo nie potrafią funkcjonować z kimś innym. Takie wybory są znajome – związek...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy