Brak wyników

Na temat , Zdrowie i choroby

30 marca 2016

Kilogramy emocji

5

Jedzenie bywa plasterkiem na całe zło. Cudownym środkiem, który zaspokaja wszelkie nasze potrzeby. Zażywamy go więc, przeżywając emocje. Emocje z czasem mijają, ale nie bez śladu. Zostają po nich kilogramy. Realne, choć emocjonalne.

JOANNA PEIRON: – Kilogramy emocjonalne – co to takiego?
STÉPHANE CLERGET: – To kilogramy, które przybieramy lub tracimy zależnie od emocji, tych dobrych i tych złych. Przytrafia się to i dorosłym, i dzieciom, kobietom i mężczyznom.

Tyjemy od emocji? Jak to możliwe?
– Emocje mogą wpływać na naszą wagę na wiele sposobów. Pod ich wpływem zmienia się chemia naszego organizmu. Zaczynamy jeść więcej niż nakazuje nam uczucie głodu albo wybieramy inne niż zazwyczaj produkty, na przykład napychamy się czekoladą.

Właśnie, pisze Pan o czekoladomanii związanej z tęsknotą za dzieciństwem. Czy ta tęsknota narasta?
– Tak. Za dzieciństwem tęsknimy dziś bardziej niż nasi przodkowie. Dawniej częściej traktowano dzieci źle, znęcano się nad nimi. Dlatego chciały jak najszybciej dorosnąć. Dzisiaj boją się tego. Lęk przed dojrzałością pojawił się we Francji około 40 lat temu, wtedy też ujawniła się czekoladomania. Nostalgia za dzieciństwem zwiększa naszą skłonność do czekolady. W smaku brązowej tabliczki jej miłośnicy poszukują utraconego raju. Są wśród nich osoby, które cierpią na braki emocjonalne, jak i takie, którym trudno porzucić związki uczuciowe z rodzicami, dziadkami czy nianią, bo tak są im bliscy. Czekolada zawiera wiele substancji, które biorą udział w biochemii emocji, między innymi cukier i tłuszcz wpływające na wydzielanie serotoniny – neuroprzekaźnika, na którego poziom oddziałują leki antydepresyjne. Czekolada zawiera wchodzący w skład serotoniny tryptofan oraz tyraminę, kofeinę i fenyloetyloaminę stymulujące system nerwowy i zwiększające wydajność intelektualną, a także niezbędny do rozluźnienia układu nerwowo-mięśniowego magnez.
Z powodu emocji możemy przybierać na wadze, nawet jeśli jemy tak samo jak dotychczas i tyle samo się ruszamy. Emocje wpływają bowiem na niektóre hormony i neuroprzekaźniki, i za ich pośrednictwem sprawiają, że ciało zaczyna gromadzić tkankę tłuszczową. Dzieje się tak na przykład pod wpływem stresu. Zbędne kilogramy odkładają się wówczas zwłaszcza w okolicach brzucha. A gdy jesteśmy smutni czy załamani – mniej się ruszamy i w ten sposób ograniczamy wydatki energetyczne naszego organizmu, spalamy mniej kalorii. Możemy wręcz uzależnić się od jedzenia, jak od używki, po którą sięgamy w trudnych
chwilach.

Jedzenie jako używka? Przecież, aby żyć – musimy jeść. Jak można się uzależnić od jedzenia?
– Tak samo jak od alkoholu, narkotyków czy od pracy. Jedzenie, jak alkohol, jest łatwo dostępne i szybko daje nam uczucie przyjemności. Owszem, musimy jeść, by żyć. Ale często jemy nie z głodu, lecz po to, by się uspokoić, odprężyć. Sięgamy po małe lub większe co nieco, bo czujemy się samotni albo po prostu z nudów. Jedzenie przynosi ulgę, pociesza. Wydaje się, że zaspokaja wszystkie nasze potrzeby. Oczywiście nie jest toksyczne samo w sobie, ale jego nadmiar czy monotonna dieta szkodzi. Uzależnienie od jedzenia ma wszelkie objawy nałogu. Po pierwsze, stale musimy zwiększać jego ilość, by osiągnąć ten sam efekt. Po drugie, choć dostrzegamy, że z powodu nadmiernego jedzenia cierpi nasze życie towarzyskie, sylwetka i zawartość portfela, to nie możemy przestać się objadać. I długo łudzimy się, że mamy nad jedzeniem kontrolę. Wielu nastolatków w ten sposób próbuje uwolnić się od zależności od rodziców. Jedzenie zajmuje niejako miejsce rodziców. W odróżnieniu od realnej osoby jedzenie jest łatwo dostępne i łatwe do kontrolowania.

Czy podobnie możemy zajadać utratę kogoś, rozstanie z ukochaną osobą?
– Po rozstaniu z ukochanym możemy jeść więcej, by się pocieszyć. Sięgamy po jedzenie, jak po leki uspokajające czy nasenne, aż do chwili, gdy odcierpimy tę stratę. I nie stajemy się z tego powodu od razu uzależnieni. Z czasem blizny goją się, spotykamy kogoś, zajmujemy się czymś i przestajemy pocieszać się jedzeniem. Natomiast u niektórych osób pojadanie przekształca się w prawdziwą zależność: jedzenie zastępuje wtedy utraconą osobę i w efekcie możemy bardzo przytyć. Albo bardzo schudnąć. Rozstanie z najbliższą osobą jest po części rozstaniem z samym sobą: on czy ona już nas nie kocha, więc także my przestajemy kochać siebie. Tracimy apetyt, przestajemy jeść. Kilogramy emocjonalne możemy przybierać albo tracić.

No właśnie, różnie reagujemy na stres. Jedni tyją, inni chudną. Od czego to zależy?
– Pod wpływem stresu o wiele częściej tyjemy niż chudniemy. Niewielkie napięcie może skłonić nas do działania, sprawić, że podejmujemy aktywność, biegamy, zajmujemy się czymś i tracimy kilogramy. Przeważnie jednak stres sprawia, że jemy więcej, by...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy