Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium , historia psychologii

19 listopada 2015

Koneser w świątyni nauki

4

Józef Babiński był celebrytą przełomu XIX i XX wieku. Cieszył się nie tylko wielkim autorytetem w dziedzinie neurologii. Zainteresowanie wzbudzało też jego życie prywatne.

Na pewno nie ma przesady w stwierdzeniu, że Józef Babiński, pochodzący z rodziny polskich emigrantów paryski neurolog, był jednym z najwybitniejszych uczonych przełomu XIX i XX wieku. Trudno dziś wyobrazić sobie lekarza, który nie zna opisanego przez niego „objawu Babińskiego”. Odruch ten, obserwowany podczas drażnienia boczno-spodniej powierzchni stopy, jest jednym z podstawowych refleksów sprawdzanych podczas rutynowego badania neurologicznego.
Zainteresowania naukowe Józefa Babińskiego nie ograniczały się jednak do patologicznych odruchów. Nie bez powodu jego nazwisko znajdziemy także w najważniejszym słowniku biograficznym psychologów oraz w leksykonie eponimów (nazw odimiennych) w psychologii, które opracował Leonard Zusne. Babiński był jednym z uczestników pierwszego międzynarodowego kongresu psychologicznego, który odbył się dokładnie 125 lat temu w Paryżu. Reprezentował tam tak zwaną szkołę Salpêtrière, a ściśle mówiąc – jej mentora, Jeana-Martina Charcota, który nie przyjął godności przewodniczącego tej imprezy. Tematem wystąpienia Babińskiego były zjawiska hipnotyczne – ich istota dzieliła w drugiej połowie XIX wieku lekarzy i psychologów. W referacie „Sugestia w hipnotyzmie”, opierając się na badaniach Charcota i jego uczniów, stwierdził, że objawy somatyczne obserwowane w stanie hipnotycznym stanowią dowód na realność tego przeżycia u niektórych pacjentów. Zjawiska hipnotyczne przejawiają się w postaci trzech różnych stanów, a hipnotyzm jest ze swej natury objawem patologicznym.

Dwie ojczyzny, wiele wątpliwości
Jedna z najczęściej powtarzanych wypowiedzi Józefa Babińskiego dotyczy jego poczucia tożsamości: „Dumny jestem, że posiadam dwie ojczyzny: jednej zawdzięczam swą wiedzę, tej drugiej – a zarazem tej przodków moich – zawdzięczam pierwiastki swej duszy polskiej”. Jan van Gijn, znakomity znawca historii odruchu Babińskiego, w jednej ze swych prac podzielił się refleksją, że Babiński miał wielu biografów, ale nieliczni z nich znali go bliżej. Słynny lekarz posiadał trzy imiona, które zostały zapisane w jego urzędowej metryce urodzenia w Paryżu (a nie cztery, jak podają niektóre źródła). Metryka ta co prawda nie zachowała się, ponieważ księgi urzędu stanu cywilnego z tego okresu zostały zniszczone podczas Komuny Paryskiej, jednak matka Józefa, dokonując tak zwanej „rekonstytucji” (odnowienia) dokumentu, podała imiona „Joseph François Felix” (w brzmieniu francuskim). Wyklucza to bezsensowną tezę, która pojawia się w niektórych opracowaniach, jakoby Babiński zmienił sobie w wieku dojrzałym imiona z polskich na francuskie. Jako datę urodzenia Józefa jego matka wskazała 17 listopada 1857 roku. Z kolei akt zgonu Babińskiego, choć potwierdza, że urzędowo posiadał tylko trzy imiona, wymienia 2 listopada jako dzienną datę jego urodzenia, i w takiej formie powtarza ją wiele opracowań biograficznych. Jednak któż lepiej niż matka wiedziałby, kiedy urodził się jej syn?

Józef Babiński cenił sobie swoje polskie pochodzenie. Eufemiusz Herman odnotował we wspomnieniach: „Rozmawiałem z Babińskim po polsku, mówił powoli, namyślając się, poprawnie, z akcentem francuskim”. Mimo to ze swoim starszym o dwa lata bratem Henrykiem, z zawodu inżynierem, a z zamiłowania znakomitym gastronomem, Józef porozumiewał się zazwyczaj po francusku. Jednak żaden z panów nie miał problemu, gdy, przyjmując gości z Polski, wypadało rozmawiać w języku przodków. Używali zresztą słownictwa, które rodowitym Polakom wydawało się uroczo przestarzałe, na przykład na służącego mówili „parobek”…
Józef Babiński, w przeciwieństwie do swego brata Henryka, rzadko brał udział w inicjatywach towarzystw polskich w Paryżu. Leczył jednak emigrantów i przyjezdnych z kraju, często bezinteresownie, nie pobierając honorarium. Kilkakrotnie był w Polsce. Uczestniczył między innymi w pierwszym zjeździe neurologów, psychiatrów i psychologów polskich, który odbył się jesienią 1909 roku w Warszawie. Nie przyjął jednak oferowanej mu katedry neurologii, organizowanej po pierwszej wojnie światowej na Uniwersytecie Warszawskim.

Pitiatyzm czy histeria
W czasach, gdy Józef Babiński zdobywał swoje doświadczenie lekarskie, „neurolodzy byli właściwie lekarzami histeryczek. Leczyli histerię i jednocześnie mnożyli histeryków” (jak pisał Kazimierz Orzechowski). Miał więc i paryski lekarz swoje poglądy na temat tego zaburzenia. Objawy histerii dzielił na dwie grupy. Do pierwszej należały te, które można było wywołać eksperymentalnie za pomocą sugestii: ataki konwulsji, paraliż, drżenia, zaburzenia oddechu, mowy i czucia. Do drugiej grupy należały z kolei objawy, których sugestią wywołać niepodobna, jak choćby dermografia (specyficzna wrażliwość skóry na dotyk), nienaturalnie intensywne i przedłużone reakcje emocjonalne, w tym częstoskurcz serca, rumień skóry oraz nadmierne wydzielanie potu. Właściwa histeria obejmuje objawy z tej pierwszej grupy. Po śmierci Charcota Babiński zmodyfikował swoje poglądy. Uważał, że zarówno histeria, jak i wspomniane wcześniej zjawiska hipnotyczne są sztucznie wywoływane u pacjenta. Histeria nie należy do obszaru neurologii, jej geneza jest czysto psychologiczna – jest wytworem sugestii, którą Babiński traktował jako rodzaj „złej insynuacji”.

Sugestia stanowi zresztą przeciwieństwo „dobrej perswazji”, za pomocą której można chorego uwolnić od objawów zaindukowanych mu przy użyciu tej pierwszej. Sceptycy tej teorii wskazywali Babińskiemu, że nie wszystkie objawy histerii ustępują za sprawą perswazji, na co tenże odpowiadał, że czasem jest już zbyt późno, by w ten sposób osiągnąć efekt leczniczy. Pojawiają się wtórne zaburzenia organiczne (na przykład zaniki mięśniowe), które blokują ustąpienie paraliżu. W roku 1901 Babiński postulował zastąpienie przestarzałego jego zdaniem terminu „histeria” nazwą pitiatyzm (od greckich odpowiedników słów „perswazja” i „leczenie”), oznaczającą zbiór objawów, które można usunąć za pomocą słownego oddziaływania na pacjenta. Wskutek dyskusji prowadzonej w gronie paryskich lekarzy posunął się jeszcze dalej w swym sceptycyzmie wobec genezy histerii – zasugerował, że jest ona efektem nie tylko sugestii, co wręcz symulacji. Babiński przekonał do swych poglądów wielu francuskich kolegów, lecz nie wszyscy wybitni badacze zgadzali się z jego teorią.

Pacjenci znani i nieznani
Wiele ciekawych informacji na temat Józefa Babińskiego przekazała Zofia Szymańska w swych wspomnieniach Byłam tylko lekarzem. Otóż neurolog ten uczył swych młodszych kolegów oceniać stan pacjentów ze szczególną uwagą, nie znosił rutyny zabijającej u diagnosty wrażliwość. Szymańska zapamiętała przypadek młodej dziewczyny, która utykała z powodów rzekomo histerycznych. Pacjentkę badało kilku znanych ortopedów, którzy nie potrafili wskazać przyczyny problemu. Wysłali ją więc do neurologa. „Doktor Babiński jednak zauważył, że po zmęczeniu występuje ból podbrzusza z prawej strony. Przekazał zatem chorą c...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy