Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

10 stycznia 2019

Lista strachów

1

Tworząc listę swoich lęków, wyciągniemy je na światło dzienne, a to sprawi, że pierzchną. Gdy je nazwiemy – zrozumiemy, jakie są małe i jak nas ograniczają. Nazwanie zabiera im moc.

Agnieszka Chrzanowska: „Jednym z moich pierwszych wspomnień jest wrzask taty, spuszczającego mi lanie” – wyznaje Pani w książce Mów własnym głosem. Co zmienia ujawnienie prawdy?
Regina Brett: Kiedy powiedziałam rodzinie, że chodzę na terapię z powodu przemocy, której doświadczyłam w dzieciństwie, ziemia zatrzęsła się w posadach, i to tak mocno, że straciłam grunt pod nogami! Spośród dziesięciorga rodzeństwa tylko dwójka stanęła po mojej stronie. Pozostali albo nie uwierzyli mi, albo byli źli, że o tym mówię. Gdy wychodziłam za mąż, tylko dwoje z rodzeństwa przyszło na mój ślub. Bolało mnie to, ale nie mogłam udawać, że nic się nie wydarzyło.
Terapia pozwoliła mi ujawnić prawdę w bezpiecznym otoczeniu, mogłam powiedzieć ją osobie, która nie miała zamiaru mnie osądzać. Gdy w końcu opowiedziałam o tym, jak ranił mnie tata i o tym, jak nie otrzymałam pomocy ze strony mamy, ból znalazł ujście. Opuściła mnie złość. Opuścił mnie strach. Dopiero wtedy mogłam naprawdę pokochać siebie i z czasem pokochać swoich rodziców i wybaczyć im. Rodzina wróciła później do mojego życia. Dziś jestem blisko z całym rodzeństwem, co rok mamy zjazd w moim domu.
Prawda ma znaczenie. Może wydawać się czymś strasznym, początkowo może boleć, ale jest kluczem do wolności.

Zachęca Pani, by przerwać ciszę i głośno mówić o tym, co czujemy albo czego doświadczyliśmy – by mówić własnym głosem. Nie jest to jednak łatwe...
Zbyt często wiemy, że nasza historia ma znaczenie, ale mówimy sobie, że tak nie jest, że nie jest ważna. Porównujemy się z innymi i myślimy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, mądrzy, ładni czy silni albo że nie wiedzie nam się tak dobrze, jak byśmy chcieli. Mówić własnym głosem to znaczy przyjąć własne życie – to, kim jesteś, co myślisz, jak się czujesz, niezależnie od tego, co inni mogą o tobie myśleć. To znaczy stawić czoła wszystkiemu, co się przydarza w twoim życiu, zamiast uciekać przed tym. To znaczy kochać siebie w całości, nawet te nieuporządkowane zakamarki, które przecież mogą okazać się najlepszą częścią ciebie.
Słyszymy dziś, jak wiele kobiet i wielu mężczyzn doświadczyło w ciągu życia przemocy seksualnej. Ruch #MeToo, który rozprzestrzenił się na całym świecie, sprawił, że zaczęli mówić. Tak wielu z nich – większość – milczało ze strachu i wstydu. Niestety, to milczenie pozwoliło sprawcom krzywdzić kolejne osoby.
Mówienie w otwarty sposób przeraża – kryje się w nim jednak wielka moc. Twój głos jest potrzebny, by zmienić świat. Nosisz mroczny sekret? Ktoś inny też zmaga się z czymś podobnym. Gdy się tym podzielisz, otworzysz drzwi do wolności – swojej i innych.

Czasem bardzo trudno być wobec siebie szczerym. Ktoś jest na przykład w toksycznym związku albo pracuje w toksycznym środowisku, jednak nie chce sam przed sobą przyznać, że powinien coś zmienić. Mówi, że wszystko jest w porządku, że musi pogodzić się ze swoim losem, że nie jest tak źle, że i tak nikt nie uwierzy.
W przeszłości byłam zbyt długo w związkach, które nie były dobre dla mojego serca, duszy ani ciała. Pamiętam, jak nie spałam nocami, bo przez telefon opłakiwałam swoje złamane serce. Albo długie godziny poświęcałam na pisanie o tym, jak bardzo kocham kogoś, kto traktuje mnie strasznie.
Byłam kiedyś zaręczona z mężczyzną, który mnie zdradzał. Nawet gdy się o tym dowiedziałam, dalej się z nim przez pewien czas spotykałam. Chciałam wierzyć w to, co sobie wyobrażałam – że mnie kocha i że jestem tą jedyną. Nie byłam ze sobą szczera. W końcu bliska osoba powiedziała mi, że zasługuję na coś więcej, podobnie jak ten mężczyzna. Oboje żyliśmy w kłamstwie. Pozwoliłam mu więc odejść, zdecydowałam, że zasługuję na lepsze życie. Dziś mam wspaniałego męża, już od 22 lat.

Jak jednak rozpoznać, co jest dla mnie dobre? Jak usłyszeć swój głos?
Szczerość zaczyna się w domu, a naszym domem jest serce. Nawet kilka chwil w ciszy każdego ranka pomoże ci znaleźć się w domu, jakim jesteś sama dla siebie, i przyjąć prawdę o tym, kim jesteś, zrozumieć, że jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś. Jeśli próbujemy być kimś, kim nie jesteśmy, jakąś lepszą wersją siebie, przestajemy być szczerzy. Czemu nie pokochasz siebie taką, jaką jesteś właśnie teraz?
Codziennie rano, zanim wstanę z łóżka, mówię sobie: Dziękuję za kolejny dzień życia. Przeciągam się i dziękuję za swoje ciało, za każdą bliznę. Czuję się w nim u siebie, jak w domu. Mogę nie lubić wszystkiego w sobie, swoich zmarszczek, obwisłej skóry, blizn, ale kocham całą siebie.
Zatrzymując się na chwilę i wsłuchując się w siebie, rozpoznaję, czego potrzebuję. Zamiast myśleć: Co za różnica, jaki film obejrzę w weekend, przystaję i pytam: Regina, jaki film chciałabyś obejrzeć? Zatrzymuję się i działam tak, jakbym się liczyła – bo się liczę, jestem ważna.
Swoją wartość potwierdzamy między innymi wtedy, gdy nie zgadzamy się na coś, na co nie chcemy się zgodzić. Czasem wydaje nam się jednak, że nie możemy powiedzieć „nie” przyjacielowi, partnerowi, szefowi. Zgadzamy się na coś, choć tak naprawdę robimy to wbrew sobie.
Musiałam ćwiczyć odmawianie. Terapeuta zachęcał mnie, bym krzyczała „nie!”. Pamiętam, że początkowo czułam się głupio, potem jednak poczułam moc tego słowa i wybuchnęłam płaczem. Teraz jest mi znacznie łatwiej mówić „nie”.
„Nie” wobec tego, czego nie chcemy, oznacza „tak” dla tego, co chcemy. Zwykle czujemy w głębi serca, że czegoś nie chcemy zrobić. Zbyt rzadko jednak przystajemy, by wsłuchać się w ten głos. Przytakujemy, niczym machająca główką figurka, i tak lądujemy na imprezie, która nas nie bawi, w pracy, która nie daje nam radości albo w nieszczęśliwym małżeństwie.
Ile razy w ciągu dnia mówisz „nie obchodzi mnie to”, gdy wcale tak nie jest? Albo „nie wiem”, gdy wiesz? Przestań siebie okłamywać. Poświęć chwilę na to, by się zatrzymać, wsłuchać się w siebie i zadać sobie pytanie. Sprawdź, jak się czujesz, gdy mówisz „nie”, a jak, gdy mówisz „tak”. A potem ćwicz wypowiadanie tych słów. Wystarczy zwykłe „dzięki, nie”. Nie musisz wylewnie przepraszać. Masz prawo powiedzieć „nie”.

Skąd bierze Pani odwagę, by mówić własnym głosem?
Czasem, gdy czuję, że mój głos jest bardzo ważny, ale jestem przerażona, zatrzymuję się i przypominam sobie, że gdyby chodziło o moje córki albo wnuki, zabrałabym głos. A przecież ja też jestem ważna. Jeśli nie będę mówić za siebie, stopniowo stracę też odwagę, by ich wspierać swoim głosem. Nie mogę do tego dopuścić. Chcę być ich zagorzałym orędownikiem w tym świecie i pokazać im, że ich głos też ma moc i że też mogą go używać.

Odwagi może nam dodać lista lęków i obaw...
Tworząc listę swoich lęków, wyciągniemy je na światło dzienne, a to sprawi, że pierzchną. Zbyt często żyjemy w mroku, zamknięci ze swoimi lękami. Jednak gdy je nazwiemy – zrozumiemy, jakie są małe i jak nas ograniczają. Nazwanie zabiera im moc. Czego się boimy? Cierpienia i śmierci, tego, że zostaniemy zranieni, że stracimy życie. A właśnie do tego prowadzi nas większość naszych lęków, jeśli do samego końca za nimi podążamy.
Mam dość strachu. Tak naprawdę jest on nudny – zamyka przed nami tyle opcji, ścieżek i przygód. Zranię się? Będzie o czym opowiadać. W październiku byłam na pięciodniowej wędrówce po górach. Niosłam na plecach prawie 15-kilogramowy bagaż: namiot, jedzenie, ubrania, sprzęt. Wiedziałam, że w tej okolicy występuje niedźwiedź czarny. Starałam się zachować ostrożność, na przykład w nocy nie trzymałam jedzenia w namiocie, żeby nie zwabiło zwierząt, wieszałam je w worku na gałęzi, żeby było poza ich zasięgiem. Pomyślałam jednak, że jeśli zostanę zjedzona przez niedźwiedzia, to będzie miał wspaniały posiłek – bo prawdopodobnie jestem bardzo smaczna. Rozśmieszyła mnie myśl o tym, jak podążam za tym lękiem aż do żołądka niedźwiedzia. Wyprawa była wspaniała, nie spotkałam żadnego niedźwiedzia. Nie pozwoliłam, by lęk „a co, jeśli...” zatrzymał mnie.

Warto spisać też akty odwagi.
Spisanie tych chwil, kiedy byliśmy odważni, podnosi na duchu. To jak napinanie mięśni duszy. Tak, jesteśmy silni, musimy sobie jednak o tym przypominać, naprężając mięśnie, które już mamy.

A czy powinniśmy zabierać głos w imieniu innych?
Ktoś ostatnio powiedział mi, że są dwa rodzaje spraw: moja sprawa i nie moja sprawa. Większość życia to nie moja sprawa. Zbyt często wtrącam się i ujmuję za innymi. W ten sposób odbieram im jednak szansę na to, by sami zebrali się na odwagę. Najlepsze, co możemy zrobić, to być przy innych, gdy odnajdą własny głos i odważą się nim mówić. Muszą uwierzyć w siebie, nie w nas.
Czasem jednak ludzie potrzebują zastrzyku odwagi. „Jesteś silny! Dasz radę!” jest dobrym wsparciem. Możemy zachęcać ich, by zabrali głos, nawet stanąć wtedy przy nich, niech przemówią jednak własnym głosem, a nie naszym, chyba że są to dzieci.

W książce opowiada Pani historię Andy’ego – chłopca dręczonego przez kolegów docinkami. Cierpiał tak bardzo, że postanowił odebrać sobie życie. Dręczyciele nawet nie próbowali sobie wyobrazić, jak Andy się czuł – był dla nich nikim. Nie myśleli o tym, jak ich słowa mogą ranić. Nikt nie stanął w jego obronie.
Historia Andy’ego łamie mi serce. Często o nim myślę. Wyobrażam sobie, jak samotny się czuł, gdy codziennie w autobusie szkolnym spotykał się z żartami i docinkami kolegów. To właśnie on sprawił, że uczę moje wnuki, by reagowały na to, co się dzieje wokół. I sama to robię. Pewnego dnia na placu zabaw dziewczynka złapała kolegę za rękę i zaczęła ją mocno wykręcać. „Czy to boli?”, spytałam go. Odpowiedział, że tak. Był przerażony, więc poprosiłam dziewczynkę, by go puściła. Dziewczynka spojrzała na mnie złośliwie. „Bądź miła”, powiedziałam. „Bądź miła”. Owszem, może zabrzmiało to trochę jak groźba, ale chciałam, żeby chłopiec wiedział, że ktoś jest po jego stronie.
Warto codziennie rozmawiać z dziećmi o życzliwości. Nie pytajmy po prostu: Jak było w szkole? Zapytajmy za to: Czy byłeś dla kogoś miły? W jaki sposób? Jeśli będziemy pytać wystarczająco często, życzliwość stanie się domyślnym celem. Jego realizacja może zmienić świat, a przynajmniej plac zabaw.

Dlaczego życzliwość jest taka ważna?
Wyobraźmy sobie świat, którego przywódcy kierują się życzliwością. Nie byłoby wojen. Wyobraźmy sobie partie polityczne kierujące się życzliwością. Nie byłoby oszustw, kłamstw, atakujących reklam politycznych.
Życzliwe słowo czy czyn mogą uratować komuś życie. Słowa mają moc, podobnie czyny. A życzliwość nie wymaga wiele wysiłku. Codziennie modlę się o łaskę większej życzliwości wobec wszystkich istot, nawet pająków w domu – zawsze próbuję je złapać i uwolnić na zewnątrz. Im więcej ćwiczymy życzliwość, tym bardziej naturalna staje się dla nas. I im życzliwsi jesteśmy, tym mniej strachu odczuwamy. Nie ma dla niego miejsca. 


***

Jak mówić „nie!”
Dzięki, ale nie skorzystam • Wykluczone • Nie czuję się z tym komfortowo, więc odpowiedź brzmi „nie” • Nie, ale dziękuję za propozycję • Jaki cudowny pomysł. Żałuję, że do was nie dołączę • Po prostu nie mogę • Brzmi świetnie, ale to nie dla mnie • Znam swoje granice i muszę je szanować • Nie mogę, robię sobie przerwę od... • Nie, nie chcę

Oprac. na podst.: Regina Brett, Mów własnym głosem, Insignis 2018


Rejestr odwagi

Kiedy byliśmy dzielni? Regina Brett zachęca, by zrobić listę chwil, kiedy wykazaliśmy się odwagą. Będzie nam przypominać, że jesteśmy silniejsi, niż nam się wydaje.

Spiszmy akty odwagi, sytuacje, kiedy o siebie walczyliśmy. Przypomnijmy sobie, kiedy wykazaliśmy się bohaterstwem w pracy, u lekarza, w podróży itp. Regina Brett na swojej liście odwagi zamieściła m.in. takie osiągnięcia:
Stawiłam czoła rakowi i przeszłam wycięcie guza, chemioterapię, radioterapię, podwójną mastektomię i usunięcie jajników.
Przyznałam publicznie, że byłam maltretowana, i zaryzykowałam, że stracę wszystkich, którzy mnie kochają.
Wspięłam się na 618 stopni prowadzących do klasztoru na Skellig Michael.
Przeleciałam helikopterem bez drzwi nad czynnym wulkanem na Hawajach.

Oprac. na podst.: Regina Brett, Mów własnym głosem, Insignis 2018
 

Przypisy