Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

11 stycznia 2016

Małe piwo?

7

Piwo to nie jest alkohol - powtarza bohater popularnego serialu komediowego, a za nim tysiące coraz młodszych piwoszy. Terapeuci ostrzegają jednak, że piwo może prowadzić do nałogu tak samo jak trunki wysokoprocentowe. I czynić takie same szkody!

Grafik przepełniony zadaniami „na wczoraj”, w pracy spięcie z szefem, w drodze do domu korek samochodowy, potem jeszcze zakupy w biegu, w domu kolejne problemy... Wieczorem ze zmęczenia padamy bez siły na kanapę. Marzymy tylko o relaksie i... małym piwku. Jedno przecież nie zaszkodzi, pomoże się rozluźnić i ułatwi
zaśnięcie.

Piwo stało się symbolem czasu wolnego, odpoczynku i dobrej zabawy. W reklamach przedstawiane jest w taki sposób, aby przede wszystkim kojarzyło się z relaksem. Nic dziwnego, że jego spożycie systematycznie rośnie.

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2011 roku aż 36 procent napojów alkoholowych wypijanych na świecie stanowi właśnie piwo. Polacy również coraz chętniej sięgają po kufel złocistego – od 2000 roku spożycie piwa w Polsce wyprzedza spożycie wódki i innych wysokoprocentowych napojów. Piwo postrzegane jest jako napój uniwersalny – pasuje do obiadu, kolacji, odpoczynku na kanapie i randki. Piją je wszyscy: mężczyźni, kobiety, nastolatki i seniorzy.
Specjaliści zajmujący się leczeniem uzależnień ostrzegają: „dwa piwka” co wieczór, na rozluźnienie i dobry sen, mogą okazać się zgubne, bowiem wrażliwość organizmu na alkohol jest cechą indywidualną. Czy rzeczywiście można się uzależnić od „niewinnego” piwka?

Kto wpada w nałóg?

Jak podaje Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób (ICD-10), zespół uzależnienia od alkoholu objawia się m.in. silną potrzebą spożywania alkoholu, brakiem kontroli nad zachowaniami związanymi z piciem, tolerancją na coraz wyższe dawki, zaniedbywaniem innych źródeł przyjemności. Alkoholikami są nie tylko stali bywalcy izb wytrzeźwień – ludzie, którym trzęsą się ręce, kiedy poziom alkoholu w wydychanym przez nich powietrzu spadnie z 3,5 do 1,0 promila. W sidła uzależnienia od alkoholu wpadają osoby z rozmaitych grup społecznych. Coraz większą grupą uzależnionych są tzw. wysokofunkcjonujący alkoholicy (tzw. HFA, z ang. High-Functioning Alcoholic) – modnie ubrani i dobrze zarabiający menedżerowie, kobiety na kierowniczych stanowiskach, czyli osoby, które odniosły sukces, a ceną za to jest ogromny stres topiony w alkoholu.
Naukowcy nie są zgodni co do tego, jakie są przyczyny uzależnienia. Badacze z Harvard University Health Services zwracają uwagę na szerokie spektrum czynników mogących wpływać na model picia: zaburzenia osobowości, czynniki kulturowe, genetyczne i środowiskowe (zwłaszcza w okresie dzieciństwa).

Dużo mówi się ostatnio o czynnikach genetycznych, bowiem około 80 proc. osób hospitalizowanych z powodu uzależnienia od alkoholu ma wśród swoich krewnych alkoholika. Koncepcja dziedzicznych predyspozycji koresponduje z założeniem, że do uzależnienia od alkoholu predysponują również pewne cechy osobowości, szczególnie impulsywność. Psychologowie i terapeuci, np. Janet Woititz, Braig Nakken, wskazują tutaj na takie cechy, jak: niedojrzałość emocjonalna, wysoki poziom niepokoju w relacjach, niska samoocena, perfekcjonizm i niska odporność na frustrację. Z kolei Stanton Peele dodaje do tej listy tendencję do poszukiwania przyjemności, agresywność i brak zahamowań oraz towarzyskość.

Nie bez znaczenia pozostaje wpływ środowiska, na co zwrócił uwagę amerykański psycholog i psychiatra prof. Robert C. Cloninger. W swojej koncepcji wyróżnia dwa typy alkoholizmu: typ 1 – uwarunkowany głównie środowiskowo i występujący częściej u kobiet; typ 2 – uwarunkowany głównie genetycznie i dotyczący przede wszystkim mężczyzn. Uzależnienie typu 1 dotyka osób wrażliwych, introwertyków, ze skłonnością do lęku i depresji, zaś u osób uzależnionych w typie 2 dominują cechy antyspołeczne lub ekstrawertywne.

Niebezpieczny browar

Choć piwo jest napojem niskoprocentowym, to jednak – jak zauważają amerykańscy badacze – ma porażającą siłę uzależniającą. Naukowcy z Indiana University School of Medicine odkryli ważny mechanizm, odpowiadający za to, że łatwo wpaść w nałóg, pijąc regularnie piwo. Okazuje się, że sam smak piwa powoduje wyrzut dopaminy w mózgowym ośrodku nagrody. A zatem piwo uzależnia podwójnie – przez zawarty w nim alkohol oraz przez walory smakowe. Obydwa czynniki powodują stymulację układu dopaminergicznego, a w rezultacie błogostan – skłaniający do poszukiwania kolejnych okazji, by napić się piwa.

Inaczej niż w przypadku spożywania alkoholi wysokoprocentowych, piwo dostarcza organizmowi małej dawki alkoholu – 10 g czystego alkoholu zawarte jest w ok. 250 ml piwa, podczas gdy w wódce tyle samo alkoholu zawarte jest już w 30 ml „czystej”. Jak mówi przysłowie: kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstością spadania... Jeśli piwo jest spożywane regularnie, to skutkiem jest nałóg, choć zespół uzależnienia od alkoholu objawia się tutaj w dość podstępny sposób. Traktowanie organizmu małymi, lecz częstymi dostawami etanolu nie daje dramatycznych objawów po krótkim czasie, jednak pro...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy