Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

17 listopada 2017

Mity udanego związku

7

Nawet największa miłość nie przetrwa konfrontacji z nierealistycznymi przekonaniami o tym, co zapewni parze szczęście. Jakie wyobrażenia utrudniają dobrą relację?

Decydując się na małżeństwo czy też wchodząc w nową intymną relację, mamy nadzieję na udane życie we dwoje, na bajkowy happy end – „i żyli razem długo i szczęśliwie”. Zakochujemy się, chcemy być razem i wierzymy, że nam się uda. Liczymy na dobre porozumienie z partnerem/partnerką, wsparcie, przyjaźń, wspólny czas i wspaniały seks. Im bardziej zbliżamy się do siebie, tym większe są nasze wzajemne oczekiwania, a wraz z nimi rośnie również ryzyko nieuchronnego zranienia. Nie wszystkie pragnienia względem drugiej osoby mogą się spełnić i na pewno nieraz pojawią się nieprzyjemne uczucia. Wiele naszych nierealnych wyobrażeń o szczęśliwym związku pryśnie jak bańka mydlana.

Jakie wyobrażenia utrudniają dobrą relację? Jakie przekonania mogą być przeszkodą w osiągnięciu spełnienia w związku lub z góry skazać go na niepowodzenie?

Mit o dwóch połówkach jabłka

Wiele osób wierzy, że spełnią się i będą szczęśliwe dopiero wtedy, gdy znajdą tę jedyną/tego jedynego – partnera podobnego do nich jak druga połówka tego samego owocu, będącego niejako przedłużeniem ich osoby. Wierzą, że tylko przy takim partnerze wreszcie poczują spokój. „Druga połowa” ma myśleć podobnie jak one, lubić te same rzeczy, pragnąć tego samego, niemal oddychać we wspólnym rytmie. To przekonanie powoduje, że przyglądają się ukochanemu/ukochanej i chcą się upewnić, czy na pewno jest tym przeznaczonym/tą przeznaczoną.

„A może to nie jest właściwa osoba, może powinnam poszukać kogoś innego, lepszego, bardziej podobnego do mnie?” – zastanawiała się Izabela, która zmieniała partnerów co kilka lat, bo wciąż miała wrażenie, że jeszcze nie trafiła na idealnego, wymarzonego mężczyznę, swoją drugą połowę. Po latach uświadomiła sobie, że nie ma nikogo, kto by spełniał te wyśrubowane warunki – w każdym partnerze znajdzie coś, co nie będzie jej pasować. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież nie jesteśmy uzupełnieniem drugiej osoby, lecz odrębną całością, niezależną jednostką, wnoszącą swój wkład do związku. Owszem, łączą nas pewne podobieństwa, ale też różnimy się. W dobrym związku partnerzy współpracują ze sobą, wspierają się, starają się poznać podobieństwa i różnice, a nie zlewają się ze sobą i nie duszą w jednym sosie. Oddychają we własnym rytmie, idą przez życie razem, lecz każde w swoim tempie.

Mit, że zawsze musimy być razem

Razem przez życie dla wielu osób oznacza zawsze razem. A to mylne rozumienie bycia razem – wszak różnimy się i nie zawsze na to samo mamy ochotę.

Magda złości się na swojego partnera, gdy ten chce czasem spotkać się z kolegami, pograć z nimi w piłkę lub pójść na mecz. Marcin kocha Magdę i bardzo lubi spędzać z nią czas, ale denerwuje go, że dziewczyna obraża się, kiedy on chce coś zrobić bez niej. Ona odbiera to jako przejaw mniejszego zainteresowania jej osobą. Nie zgadza się na jego wyjścia, chce mu zawsze towarzyszyć, a ponieważ nie lubi futbolu i kolegów Marcina, proponuje spacery lub wspólne gotowanie. Dla Marcina spacery z ukochaną są miłym doświadczeniem, lecz nie zastąpią spotkań z przyjaciółmi.

Każdy z nas potrzebuje odrębnej przestrzeni, w której może realizować osobiste pasje i zainteresowania. Nie jest prawdą, że dobrą relację tworzą ci partnerzy, którzy interesują się tym samym i lubią tak samo spędzać czas. Owszem, wspólne zainteresowania czy praca w tym samym zawodzie mogą łączyć partnerów, być pomocne w budowaniu bliskości, ale nie trzeba ograniczać się tylko do takich „łączników”. Każdy z nas wnosi do związku także coś swojego, odrębnego i w ten sposób wzbogaca drugą stronę, siebie i wspólną relację. Nie musimy lubić wszystkich znajomych partnera, a on naszych. Nie oznacza to, że mamy zerwać kontakt z przyjaciółmi, za którymi nie przepada nasz partner. Możemy spotykać się wspólnie z tymi, których lubi, a bez partnera z tymi, z którymi mu nie po drodze.

Możemy razem iść do kina na te filmy, które oboje mamy ochotę obejrzeć, a na te, których nasza partnerka/nasz partner nie znosi, wybrać się z bratem, siostrą lub znajomymi, a potem w domu opowiedzieć sobie nawzajem, jak spędziliśmy czas, co ciekawego wydarzyło się u nas tego dnia. Warto dbać o wspólny czas i rytuały, ale to nie oznacza ograniczania siebie nawzajem, rezygnowania z własnej przestrzeni i traktowania miłości jako obowiązku. Takie podejście przyczynia się do nudy w związku i presji. Jest prostą drogą do jego zniszczenia.

Mit, że zawsze musi być miło

Kolejnym szkodliwym mitem jest przekonanie, że jeśli się kochamy, to musimy być dla siebie zawsze mili i w każdej sprawie zgadzać się ze sobą. Mamy więc wyrażać wobec siebie wyłącznie dobre i przyjazne uczucia, a o tych trudnych i nieprzyjemnych nie wolno nam rozmawiać, bo to zepsuje serdeczną atmosferę. Konsekwencją takiego nastawienia jest to, że zamiatamy problemy pod przysłowiowy dywan, tłumimy nieprzyjemne uczucia. Efekt? Nagromadzenie się nierozwiązanych problemów, coraz większy żal i złość do partnera.

Każdy z nas jest inny, różnimy się pod wieloma względami, nawet gdy łączy nas miłość. Wielokrotnie konfrontujemy się z faktem, że nasz ukochany nie ma ochoty na to samo co my. A nawet przekonujemy się raz po raz, że nie podoba mu się to, co właśnie robimy lub mówimy. Jeśli partner nie może nam o tym powiedzieć, bo czuje presję (albo wręcz słyszy), że „powinniśmy zawsze zgadzać się ze sobą”, to wzbiera w nim złość. Bo co to właściwie znaczy: „powinniśmy zawsze zgadzać się ze sobą”? Kto z kim ma się zgadzać: ja z tobą czy ty ze mną?

Piotr chce iść do kina, a jego żona Katarzyna już po raz piąty w tym miesiącu wyciąga go do teatru, który Piotra nudzi. Jest na nią zły. Może pójdzie do teatru, ale tak naprawdę wolałby robić coś innego, lecz trudno mu o tym powiedzieć żonie. A właściwie nie chce mówić, w myśl fałszyw...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy