Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

7 czerwca 2018

Narcyz się nazywam

1

Pan N. uważa się za kogoś wyjątkowego, komu należą się podziw i przywileje. Chętnie pokazuje, na co go stać. Podkreśla swe walory. Jeździ tylko ekskluzywnymi samochodami, nosi tylko markowe rzeczy. Potrafi uwodzić, rozbudzać pragnienia. Biada jednak tym, którzy ulegną jego urokowi.

Pan N. to mężczyzna o osobowości narcystycznej. Taki ktoś nie potrafi obdarzać uczuciem ani dzielić się tym, co osiąga. Inni są mu potrzebni tylko do tego, by zyskał podziw, prestiż czy pozycję. Bez tego Pan N. czuje się bezwartościowy i bezradny.
Narcyz zachwyca się sobą. Ale ten zachwyt jest oparty na kruchych, niestałych podstawach. Tak niestałych, jak odbicie w tafli wody, w które wpatruje się mityczny Narcyz. Tak naprawdę narcystyczna osobowość opiera się nie na poczuciu własnej wartości, lecz na przymusie udowadniania innym i sobie, że jest się osobą wartościową. Poczucie własnej wartości narcyza jest warunkowe. Aby dobrze o sobie myśleć, potrzebuje innych ludzi. Potrzebuje, by dostarczyli mu podziwu i poczucia, że jest kimś wyjątkowym.

Jak piszą psychologowie Brad J. Bushman z Iowa State University i Roy F. Baumeister z Florida State University w artykule pod znamiennym tytułem „Zagrożony egotyzm, narcyzm, samoocena i przemieszczona, bezpośrednia agresja: czy miłość lub nienawiść do JA prowadzi do przemocy”: „o ile osoba z wysoką samooceną myśli o sobie pozytywnie, to osoba z narcystyczną samooceną usilnie pragnie o sobie dobrze myśleć”. Właśnie to pragnienie powoduje, że narcyz musi wciąż udowadniać swoją wartość w każdej niemal dziedzinie. W efekcie jego samoocena rośnie i rośnie, jak wciąż nadmuchiwany balon.

Staje się nadmiernie wysoka. A zarazem chwiejna i krucha, co postuluje model rozwoju osobowości narcystycznej stworzony przez Carolyn Morf z National Institute of Mental Health i Frederi[-]cka Rhodewalta z University of Utah. Nadmiernie nadmuchany balonik w każdej chwili może przecież pęknąć. Właśnie z tego powodu narcyz nieustannie poszukuje dowodów świadczących o jego wartości. Okazji do ich znalezienia dostarczają mu sytuacje rywalizacji. Wygrywając z innymi i podkreślając swoją wyższość nad nimi, osoba narcystyczna uzyskuje spektakularne potwierdzenie włas[-]nej wartości. Nigdy jednak nie może poczuć całkowitej pewności w tym zakresie, gdyż rezultaty porównań społecznych bywają zmienne. Środowisko może nie docenić lub w ogóle nie zauważyć czyichś osiągnięć. Istnieje też niebezpieczeństwo, że w otoczeniu pojawi się ktoś, kto okaże się w danej dziedzinie lepszy.
Dlatego narcyzowi tak bardzo zależy, by jego osiągnięcia i sukcesy były widoczne i powszechnie znane. Duże znaczenie mają dla niego zewnętrzne oznaki wartości: pieniądze, władza czy status społeczny. Lubi wprost demonstrować swą ważność, wyjątkowość, sukcesy i kompetencje. Dzięki temu przegląda się w społecznym lustrze podziwu i akceptacji, i potwierdza znaczenie swych osiągnięć.

Kto pokocha narcyza?

Osoby narcystyczne wzbudzają w innych ludziach skrajne reakcje: albo są wielbione, albo nienawidzone. Z jednej strony, prezentując siebie, własną wyższość i wyjątkowość, często deprecjonują przy tym innych. Z drugiej strony, jeśli chcą, bywają bardzo atrakcyjne towarzysko – potrafią skupić uwagę innych, zainteresować swoimi poglądami i wypowiedziami. U wielu ludzi ich zachowanie rodzi niechęć, irytację, oceniają narcyzów jako osoby zarozumiałe i próżne. Innych jednak takie zachowania przyciągają – budzą ich podziw, szacunek i dążenie do tego, by zaskarbić sobie sympatię narcyza. Ten z pozycji wyższości i dominacji daje innym odczuć, że dzięki kontaktom z nim mogą czuć się wyróżnieni. Kto skłonny jest ulec urokowi narcyza? Najczęściej fascynuje on ludzi, którzy mają naruszone poczucie własnej wartości, i którzy poszukują u innych bezpieczeństwa i wsparcia, a także akceptacji ze strony osób uznanych za autorytety.

Problem w tym, że narcyz swym wizerunkiem obiecuje to, czego dać nie może i nie chce. Jego autorytet i siła są pozorne, bo zbudowane na kruchych fundamentach. Tę słabość obnażają sytuacje porażki i bycia niedocenionym. Wystarczy, że narcyz nie odniesie spodziewanego sukcesu lub nie zyska oczekiwanego podziwu, a jego samoocena zostaje zachwiana. A narcyz odreagowuje to zazwyczaj na otoczeniu. Na jakiekolwiek przejawy niedocenienia reaguje silną urazą i złością. Niekiedy przeradza się to we wściek[-]łość i agresję skierowaną na tych, którzy – w odczuciu narcyza – stali się przyczyną jego cierpienia. Dyskredytuje on zarówno negatywną informację zwrotną, jaką dostaje od innych, jak i osoby, które jej udzieliły. Usilnie poszukuje rozmaitych zewnętrznych uzasadnień dla swych wpadek, winą za nie najczęściej obarczając innych, nigdy siebie.

A cóż dopiero się dzieje, gdy spotyka go krytyka... Tę narcyz odbiera jako obelgę i atak, gdyż uderza ona w jego kruche i usilnie chronione poczucie własnej wartości. By je odbudować, stara się zaznaczyć swoją wyższość w innych dziedzinach. Deprecjonuje sukcesy innych, a eksponuje własne osiągnięcia.

W sidłach motyla

Biada tym, którzy dadzą się omotać narcyzowi. Kontakt z nim może być niebezpieczny. Ciągłe, często podstępne umniejszanie czyjejś wartości – to jest to, co może spotkać osobę podziwiającą narcyza.

Narcyz ma skłonność do wykorzystywania swoich partnerów, próbuje nimi manipulować i dominować nad nimi. Nie chce się dzielić swoim znaczeniem i siłą z innymi, bo to właśnie dzięki dominacji nad nimi tę siłę zyskuje. Niewielkie więc są szanse, że partner zafascynowany narcyzem dostanie to, czego od niego potrzebuje: opiekę, troskę, akceptację czy poczucie bezpieczeństwa. Jest dokładnie przeciwnie. To narcyz kosztem innych – ich znaczenia, społecznej akceptacji czy pozycji – zyskuje dobre samopoczucie. Dopóty, dopóki partner jest silny i nie ulega mu – wtedy bowiem górowanie nad partnerem zaspokaja poczucie własnej wartości narcyza. Natomiast traci on zainteresowanie partnerem, który okazuje słabość.
Inni ludzie znaczą cokolwiek dla narcyza o tyle, o ile pozwalają mu poczuć się lepiej.

Praktycznie nie zauważa on lub nie bierze pod uwagę ich uczuć. Jak stwierdził Marlon Brando: „Narcyz to taki facet, który słucha tylko wtedy, kiedy mówisz o nim”. Wydaje się, że aktor coś wiedział na ten temat. Nieustanne zaabsorbowanie sobą prowadzi do bezwzględnej eksploatacji tych, którzy mogą się okazać przydatni. Takie traktowanie innych ludzi nie budzi w narcyzach ani zażenowania, ani poczucia winy, bowiem mają oni bardzo niską empatię. A zarazem uznają, że przecież wszystko im się należy, że zasługują na specjalne traktowanie. Co więcej, wykorzystując innych, uzasadniają swoje zachowanie tym, że tak naprawdę czynią ludziom w ten sposób zaszczyt, bo dają im możliwość obcowania z kimś wybitnym i zaistnienia jako osoba opiekuńcza, szlachetna.

A co się dzieje, gdy partner zaczyna się buntować? W takiej sytuacji narcyz czuje silne rozczarowanie i złość na partnera, którego ulokował w roli służebnej. Potrafi być wtedy bezwzględny i okrutny. Jest w stanie zastosować rozmaite kary społeczne – od dystansowania się wobec partnera, poprzez próby dotknięcia go, a skończywszy na zastraszaniu i stosowaniu przemocy fizycznej. Nierzadko też stara się zniszczyć wizerunek partnera w oczach innych. Rozsiewa o nim plotki, pomawia, dewaluuje publicznie jego osiągnięcia. Wyjątkowo bolesna kara spotkać może partnera, który wcześniej ujawnił narcyzowi swoje potrzeby i pragnienia.

Zagraj ze mną w miłość

Narcyz stara się zachować w związkach niezależność, aby móc kontrolować innych i wpływać na nich tak, by wciąż zaspokajali jego potrzeby. Bliskość może obnażyć jego słabości i uzależnić emocjonalnie od partnera. Tego narcyzi starają się za wszelką cenę uniknąć, dlatego też tak naprawdę nie są zainteresowani tworzeniem prawdziwie bliskich związków. Poszukują partnerów, którzy są ambitni, atrakcyjni fizycznie i pewni siebie, unikają zaś potrzebujących bliskości emocjonalnej i opiekuńczych. Pokazuje to jeden z eksperymentów przeprowadzonych przez Keitha W. Campbella, psychologa z University of Georgia i autora książki Gdy kochasz mężczyznę, który kocha siebie. W badaniu tym osoby narcystyczne miały do wyboru partnera pewnego siebie, ambitnego, atrakcyjnego fizycznie, ale pozbawionego opiekuńczości, oraz takiego, który był opiekuńczy, ale nieśmiały, mało ambitny i nieatrakcyjny. Wybierali tego pierwszego. Tak więc partner będzie interesujący dla narcyza o tyle, o ile dzięki swej atrakcyjności, statusowi czy władzy pozwoli mu wzmocnić samoocenę.

Narcyz uzależnia innych, stosując różne techniki manipulacji. Przychodzi mu to z łatwością, bo relacje z innymi, w tym także miłość, postrzega jako swoistą grę – pokazują to badania Keitha Cambella, Craiga Fostera i Eli Finkel. Narcyz potrafi być bezwzględnym i cynicznym graczem, na chłodno planuje sposoby oddziaływania na partnera. A wszystko po to, by zrealizować swoje potrzeby: pokazać swą wyższość, zdominować, zyskać podziw lub inne profity społeczne i emocjonalne.

Pogarda dla partnera

Tak naprawdę nie ma dobrej strategii postępowania z osobą narcystyczną. Kiedy jej partner wypada gorzej – zasługuje na pogardę. A kiedy okazuje się lepszy – zasługuje na karę, bo narusza poczucie własnej wartości narcyza. Partner trafia zatem w emocjonalną pułapkę. Z jednej strony czuje się wyróżniony zainteresowaniem osoby tak – wydaje się – wyjątkowej. Z drugiej strony często przeżywa upokorzenie, ma poczucie niższości, nieważności, czuje się wykorzystywany. Musi ukrywać swoje uczucia, tłumić pretensje i frustracje, gdyż ich ujawnienie mogłoby się spotkać ze złością, a nawet agresją narcyza. Z narcyzem można bowiem żyć jedynie na jego warunkach.

Nierzadko narcyz uzależnia partnera emocjonalnie od siebie. Bywa jednak, że osoby lgnące do narcyza same się od niego uzależniają. Narcyzi bowiem fascynują tych, którzy poszukują prestiżu i bezpieczeństwa. Pragnąc uzyskać bezpieczeństwo lub akceptację podziwianej osoby, nie potrafią od niej odejść, nawet wtedy, gdy ta źle ich traktuje. I nawet wtedy, gdy są świadomi, jaki jest ich partner, jak bardzo relacja z nim ich unieszczęśliwia i niszczy.

Wspomniane badania Keitha Campbella i współpracowników pokazują, że partnerzy narcyzów po pewnym czasie zaczynają sobie zdawać sprawę z ich negatywnych cech. Dostrzegają ich manipulacje, nadmierną kontrolę, flirty, oszustwa, a jednak... nie zawsze i nie wszyscy są w stanie przerwać zaklęty krąg i odejść. Dla wielu nadzieja na zaspokojenie pragnień związanych z partnerem narcystycznym może być silniejsza od cierpienia, którego doświadczają. Osoba uwikłana w związek z narcyzem może mieć poważne trudności, by się z niego wyzwolić.

A kiedy już zdecyduje się odejść, to nie koniec. Przeciwnie, droga przez niebo i piekło dopiero się zaczyna. Narcyz bowiem gotów jest zastosować cały arsenał narzędzi manipulacyjnych. Znając potrzeby partnera, tworzy nadzieję na ich zaspokojenie, mami i uwodzi wizją wspaniałego związku, obiecuje zmianę i poprawę. Przez pewien czas jest nawet w stanie pokazać, że się zmienił. Ale powrót narcyza do dawnych sposobów funkcjonowania jest nieunikniony. Bo jego pragnienia pozostały takie same i nie mogą być zaspokojone inaczej, jak poprzez dominację nad partnerem. Znów będzie zaznaczał swą wyższość, dystansował się wobec partnera, karał go emocjonalnie. W efekcie taka huśtawka emocjonalna wikła partnera jeszcze silniej w związek. Nagroda w postaci akceptacji i zainteresowania narcyza staje się tym cenniejsza, bo pochodzi od osoby tak niezależnej i trudno dostępnej...

Wyjście awaryjne

Jak więc wyzwolić się z tej manipulacji? Podstawą jest uświadomienie sobie nieuczciwości i nielojalności partnera narcystycznego. Konieczne jest też oszacowanie, jakie koszty ponosi się w relacji z tą osobą. Podsumowanie rozmiaru cierpień i upokorzeń może ułatwić decyzję o odejściu. Nikłe jest bowiem prawdopodobieństwo tego, że narcyz się zmieni. Terapia narcyzów jest niezwykle trudna i pełna pułapek. Dlaczego? Otóż nie mają oni motywacji, by się zmienić. Ich sposób postępowania jest dla nich nadzwyczaj wygodny i w pewnym sensie adaptacyjny. Ponadto narcyza trudno jest do terapii nakłonić, gdyż nie doświadcza praktycznie żadnego dyskomfortu w związku ze swoim postępowaniem. Każde wyrządzone zło potrafi sobie i innym uzasadnić. Co prawda czuje czasem pustkę emocjonalną, ale uczucie to szybko mija, bo celem narcyza nie jest bliskość w relacji.
Najważniejsze jednak, by osoba związana z narcyzem uświadomiła sobie własne potrzeby, które sprawiają, że ten ewidentnie toksyczny partner jest dla niej atrakcyjny. By je rozpoznała i znalazła inne sposoby ich zaspokojenia. Wtedy narcyz straci moc oddziaływania. I wówczas okaże się, jaki jest naprawdę: słaby i uzależniony od opinii i podziwu innych. 

Dr hab. Kinga Lachowicz-Tabaczek jest psychologiem, pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmuje się problematyką samooceny, uprzedzeń i potocznych koncepcji natury ludzkiej. Napisała m.in. Potoczne koncepcje świata i natury ludzkiej.
Dr hab. Alicja Senejko jest psychologiem, pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmuje się zagadnieniami rozwoju psychicznego i obrony psychologicznej oraz problemem kierowania dynamiką konfliktów społecznych. Autorka kwestionariuszy diagnozujących zagrożenia i czynności obronne młodzieży i dorosłych. Napisała m.in. Aktywność obronną dzieci.

***

Matka jak bluszcz
Gdybym była w porządku, mama by mnie kochała – myślą córki narcystycznych matek i czują się gorsze. Rezygnują ze swoich marzeń, bo przecież nie zasługują na nic dobrego. Często nie zdają sobie sprawy, że to ich matki nie potrafią kochać.
Dlaczego niektóre matki nie potrafią kochać swojego dziecka i nigdy już tego nie zmienią? Dr Susan Forward i Donna Frazier-Glynn, autorki książki Matki, które nie potrafią kochać, podają, że wiele z tych kobiet także dorastało w toksycznej, pozbawionej miłości relacji z matką, więc nic dziwnego, że nie potrafią jej przekazać swoim dzieciom. Niektóre mają zaburzoną osobowość lub są uzależnione od alkoholu czy innych używek.

Nie są w stanie wziąć odpowiedzialności za własne życie, a co dopiero zająć się dzieckiem. Krzywdzące zachowania wobec córek często pozostają poza ich świadomą kontrolą – źródłem tych zachowań mogą być stłumione negatywne emocje, poczucie niespełnienia czy życiowy zawód.

Niekochane córki rozpaczliwie próbują zdobyć uczucia i uznanie matek, lecz to marzenie nigdy się nie spełni. Mimo powtarzającego się scenariusza odrzucenia, spragnione miłości garną się do niekochających matek, ciągle z nadzieją, że może tym razem mama zamiast wyśmiać czy skrytykować, powie coś dobrego. Na przykład, że kocha, że jest dumna, może nawet przytuli. Skąd w dorosłych kobietach – wielokrotnie skrzywdzonych przez najbliższą osobę – ta nieustanna potrzeba „pogłaskania” przez mamę? Jej źródłem jest ogromna pustka, głód uczuć, akceptacji i uwagi, której nigdy nie otrzymały i bez której, jak im się wydaje, nie mogą żyć, dokonywać wyborów ani zadbać o siebie.

Forward i Frazier-Glynn dzielą niekochające matki narcystyczne na zaborcze (despotyczne), wymagające matkowania oraz matki zdradzieckie, wyrodne, brutalne. Te ostatnie stosują przemoc fizyczną wobec swoich dzieci lub nie stają w ich obronie, gdy są upokarzane, bite lub molestowane przez innych.

Z kolei amerykańska terapeutka dr Karyl McBride, która od lat pisze o narcystycznych matkach, dzieli je na sześć typów: diwa – rozrywkowa i brylująca – zawsze chce być w centrum uwagi, bycie matką to dla niej mało istotna rola życiowa; żądna sukcesu – chce go osiągnąć przy pomocy dziecka, które musi realizować plan wytyczony przez matkę; zbolała – manipuluje dzieckiem i otoczeniem, wykorzystując swoje liczne dolegliwości i ciągle domagając się uwagi i troski; uzależniona – na pierwszym miejscu w życiu stawia nałóg, nie dziecko; podstępnie złośliwa – kocha na pokaz, inaczej zachowuje się publicznie, a inaczej prywatnie, dlatego otoczeniu trudno uwierzyć, że taka urocza kobieta może poniżać swoje dzieci; w emocjonalnej potrzebie – oczekuje od dziecka, że zawsze zadba o jej dobre samopoczucie, ona natomiast nie dostrzega i nie zaspokaja emocjonalnych potrzeb córki/syna.

Jeszcze inny typ narcystycznych matek wskazał Christopher Lasch, autor The Culture of Narcissism. To matki nadopiekuńcze, które wsączają dzieciom przekaz: „wiem najlepiej, co jest dla ciebie dobre, ponieważ jestem twoją matką”. Wyręczają we wszystkim dzieci i nadmiernie je „chronią” – w efekcie pozbawiają możliwości usamodzielnienia się i zdobycia autonomii, zabijają ich motywację do działania, co osłabia samoocenę dzieci. Rodzina, w której matka ma psychologiczną przewagę, jest dotknięta tzw. momizmem. Według Lascha narażone są na niego szczególnie te rodziny, w których ojcowie są nieobecni fizycznie i emocjonalnie.

Brak miłości i akceptacji ze strony własnej matki jest bolesny, mimo to można odbudować poczucie własnej wartości i być szczęśliwym. Pierwszym krokiem jest uznanie bolesnego faktu, że matka nie potrafiła nas kochać i że nie jesteśmy temu winne. To matki są odpowiedzialne za wyrządzone krzywdy, krzyki, wyzwiska, ciosy fizyczne i psychiczne. Zaprzeczanie tym faktom trzyma dorosłe córki niekochających matek w pułapce wstydu, lęku i bezradności. Przyznając się do win, których nie popełniły, chroniąc matkę – oskarżają same siebie. Złość na matkę kierują przeciwko sobie, skazując się na życie w piekle wątpliwości, ograniczeń, lęków, kompleksów i smutku. Bez zrzucenia tego balastu nie sposób pokochać siebie, dorosnąć, rozwijać się i cieszyć życiem.

Jak mogą sobie radzić dorosłe córki w relacjach ze swoimi narcystycznymi matkami? Jak nie ulegać szantażowi emocjonalnemu z ich strony? Forward i Frazier-Glynn podają kilka pomocnych sposobów na zadbanie o siebie, gdy matka wywiera presję. Przede wszystkim nie śpiesz się, graj na zwłokę. Żeby nie ulec automatycznie agresywnym żądaniom czy krytyce, powiedz: „muszę się nad tym zastanowić, zanim ci odpowiem”, „nie jestem pewna, co o tym sądzę, przemyślę to”. Dzięki temu zyskasz czas, by spokojnie zastanowić się, jakie są twoje potrzeby, i przemyśleć dalsze kroki.

Jeśli presja matki jest bardzo silna, stosuj metodę zdartej płyty. Powtórz kilka razy: „nie zdecyduję w tej chwili, odpowiem ci później”. By dobrze przygotować się do trudnej rozmowy z matką, możesz spisać swoje myśli, uczucia, prawa i priorytety. Wracaj do swoich notatek, nie ignoruj tego, co ważne dla ciebie, nie zgadzaj się na to, czego nie chcesz. Rób przerwy podczas rozmowy, weź łyk wody, gdy jest trudno. Masz prawo zadbać o siebie i reagować w zgodzie ze sobą.

Nawet gdy nie uda ci się obronić, zawsze możesz się wycofać z rozmowy. Wszyscy popełniamy błędy i możemy zmienić zdanie. Nie zapominaj o swoich prawach i staraj się odeprzeć szkodliwe myśli. Popracuj nad przekształcaniem szkodliwych przekonań, które często słyszałaś i które stały się twoim głosem. To nie jest prawda o tobie! Pamiętaj, że masz prawo do własnych przekonań i uczuć, do odczuwania gniewu, do mówienia „nie”. Masz prawo odmawiać odpowiedzialności za problemy i złe zachowania innych ludzi.

Oprac. na podst. artykułu Adriany Klos pt. „Matka jak bluszcz”, który ukazał się w „Charakterach” nr 2/2016.


Narcyz, czyli kto?
Jak rozpoznać narcyza? Oto charakterystyczne dla niego przekonania i tendencje:
• przekonanie o własnej wyjątkowości;
• nienaturalnie wysokie, ale zarazem chwiejne i podatne na zranienie poczucie własnej wartości;
• domaganie się podziwu i specjalnych przywilejów dla siebie;
• prezentowanie wyższości wobec innych;
• nonszalanckie i aroganckie traktowanie innych;
• instrumentalne i eksploatacyjne podejście do ludzi;
• fantazjowanie o własnej sile, mocy, wybitnych osiągnięciach lub sławie.
Oprac. na podst. DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders – system diagnozy nozologicznej Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego).
 

Przypisy