Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

3 grudnia 2018

Obywatelu, nie emigruj...

3

Pisząc o emigracji, nie mam na myśli tej zarobkowej, ani w ogóle wyjazdu do innego państwa, lecz naszą nieobecność lub pozorną obecność w świecie społecznym.

Wiele na ten temat napisano, wiele przeprowadzono badań. Choć jakoś tak się dziwnie dzieje, że to, co naukowcy dostrzegają dzięki intelektualnej przenikliwości i co pozostaje tematem rozważań na konferencjach i publikacji w pismach profesjonalnych, nie jest wykorzystywane w debacie publicznej ani nie dociera do tzw. przeciętnego obywatela. Problemy opisane dawno, bo już przed półwiekiem i wcześniej, ulegają zapomnieniu, ze szkodą dla wszystkich. Przedstawię trzy publikacje, co do których jestem głęboko przekonany, że nadal są trafne i ważne.

W dziele Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie filozof Karl Popper już w 1945 roku (!) dostrzegał zagrożenia dla demokratycznych systemów politycznych opartych na dialogu. Pisał o społeczeństwie otwartym, w którym obywatel ma prawo do osobistych decyzji, władza jest poddana kontroli ze strony obywateli (temu służą instytucje demokratyczne), a rządy większości dbają także o prawa mniejszości. Jest w takim społeczeństwie miejsce na własny wybór, na rozwój osobisty i na indywidualizm, a z faktu posiadania władzy nie wynikają przywileje. Taka wersja ustroju pozostaje w kontraście do reguł rządzących społeczeństwem plemiennym, w którym jednostka jest podporządkowana interesowi grupy. To rozróżnienie między społeczeństwem otwartym a zamkniętym stawia przed nami pytanie: Na ile ważna jest dla mnie moja osobista tożsamość i prawa społeczne? Czy dbam, by konformizm nie pozbawił mnie wrażliwości na wartości indywidualne? Czy jestem członkiem społeczeństwa otwartego, czy „przytrafiła mi się emigracja”? Te rozważania Pop[-]per opublikował ponad 70 lat temu.

Pięć lat później amerykański socjolog David Riesman w swojej słynnej książce Samotny tłum zauważył, że w każdym procesie kulturowym doniosłą rolę odgrywają czynniki psychologiczne. I opisał proces społecznego konformizmu na przykładzie człowieka zewnątrzsterownego, niezaangażowanego emocjonalnie w politykę, ulegającego tym, którzy są silni. Riesman już wtedy przewidywał, że w społeczeństwach coraz bardziej będzie dominować zewnątrzsterowność, a obywatel utraci swą podmiotowość poprzez niepoddaną własnej refleksji...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy