Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

1 grudnia 2015

Tajemnice pocałunku

1

Po francusku lub amerykańsku, przelotnie i szybko lub długo i namiętnie. Całujcie! To przynosi nam same korzyści - przekonują filematolodzy. A ich najnowsze odkrycia są zaskakujące. Przeczytajcie i... całujcie.

Najdowcipniejsza kobieta w Polsce, jak określano Magdalenę Samozwaniec, twierdziła, że „pocałunek wymyślili mężczyźni, aby kobiecie nareszcie usta zamknąć”. Nawet jeśli słynna satyryczka miała rację, to na tym „wynalazku” skorzystali zarówno mężczyźni, jak i kobiety, bo pocałunek to sprawdzony sposób okazywania uczuć, najbardziej widoczny, uniwersalny przekaz, jak żaden inny celebrowany od wieków w poezji, literaturze i sztuce.

Chociaż muśnięcia warg stanowią część zwierzęcych godów (głównie u naczelnych), to namiętny, miłosny pocałunek jest charakterystyczny tylko dla ludzi – nasze usta różnią się od ust przedstawicieli innych gatunków i wyglądają, jakby były stworzone tylko do jednego... Dla filematologów, czyli naukowców zajmujących się badaniami nad pocałunkami, całowanie się to zjawisko fascynujące i tajemnicze – nie do końca wiadomo, dlaczego to robimy, ale wiemy, że działa. Badacze wskazują, że w polityce seksualnej człowieka pocałunek jest jednocześnie naszym ambasadorem i szpiegiem, bowiem głębokie pocałunki pozwalają nam skrycie przebadać potencjalnego partnera pod względem genetycznego dopasowania, a przy okazji poznać jego/jej stan zdrowia. W świetle najnowszych badań słowa poetki Sylvii Plath „Pocałuj mnie, a zrozumiesz, jak ważna jestem” nabierają nowego znaczenia...

Intymny język

Czym właściwie jest pocałunek? Sheril Kirshenbaum z University of Texas w Austin przyznaje, że na to pytanie nawet naukowcy nie mają prostej i jednoznacznej odpowiedzi. W książce The Science of Kissing badaczka zastanawia się, czy umiejętność całowania się jest wrodzona, czy nabyta. Całowanie nie jest wśród ludzi zjawiskiem powszechnym (występuje u 90 proc. społeczności), co sugeruje, że nie jest zachowaniem wrodzonym czy intuicyjnym. Przed epoką wielkich odkryć geograficznych pocałunki nie były znane rdzennej ludności Australii i Oceanii oraz kilku afrykańskim plemionom. W niektórych kulturach azjatyckich do dziś kochankowie całują się tylko na osobności, ponieważ robienie tego w miejscach publicznych uważane jest za nieprzyzwoite. Część filematologów przypuszcza zatem, że pocałunek może być umiejętnością wyuczoną, która wyewoluowała z „pocałunku karmienia” – przekazywania przez matkę przeżutego pokarmu wprost do ust potomstwa. Inni badacze dowodzą jednak, że ten rodzaj podawania pożywienia można spotkać u wspólnot, którym pocałunki nadal są obce.

„W wielu kulturach dla potencjalnych partnerów pocałunek był pierwszą społecznie akceptowaną sytuacją fizycznej bliskości”, uważa dr Rafael Wlodarski, psycholog z Oxfordu. Jego zdaniem całowanie się zostało ukształtowane zarówno przez społeczeństwo, jak i biologię. „Całowanie, choć rzadsze i mniej intensywne, występuje u naszych najbliższych krewnych – szympansów zwyczajnych i karłowatych. Ale namiętne pocałunki spotykamy tylko u ludzi, w niemal wszystkich społecznościach i kulturach”. Słynny humanoetolog Irenäus Eibl-Eibesfeldt uważa, że całowanie „z seksualnym podtekstem” mogło pojawić się u naszych przodków wraz ze społecznymi wzorcami dbania o wygląd – gdy samice i samce rozpoczęli wzajemną pielęgnację, używając do tego warg i języków. Austriacki badacz odkrył też, że przedstawiciele wielu prymitywnych kultur do dziś liżą swoje twarze na znak seksualnego zainteresowania.

Helen Fisher, antropolożka z Rutgers University, dodaje, że całowanie spełnia trzy podstawowe potrzeby związane z prokreacją: stymuluje libido (inicjacja współżycia), następnie podsyca ogień romantycznej miłości (motywuje do wyboru jednego spośród wielu partnerów) i w końcu pomaga utrzymać więź między partnerami (by odchować wspólne potomstwo przynajmniej do chwili osiągnięcia przez nie dojrzałości płciowej). Z ustaleń naukowców wynika również, że w miarę upływu czasu, gdy związek rozwija się i umacnia, pocałunki zaczynają odgrywać inną rolę – stają się intymnym językiem, sposobem komunikacji partnerów.

70 procent mężczyzn i prawie 60 procent kobiet przyznaje, że pocałunki pomagają im zakończyć kłótnię w związku. A badanie prowadzone przez British Heart Foundation ujawniło, że całowanie się ma większy wpływ na odczuwanie satysfakcji w związku niż seks – im częstsze i bardziej namiętne pocałunki, tym więcej zadowolenia ze związku. Tymczasem 18 proc. małżonków nie całuje się w ciągu tygodnia ani razu, a 40 proc. zaledwie przez pięć sekund lub mniej!

Całuśne korzyści

Usta są najbardziej uwrażliwioną strefą erogenną naszego ciała – praktycy twierdzą, że dobry pocałunek daje im poczucie bycia na naturalnym „haju”. Seksuolog Alfred Kinsey w swoim słynnym raporcie wspomina, że niektóre kobiety mogą osiągać orgazm w wyniku odpowiednio długich i głębokich pocałunków. Profesor John N. Bohannon, psycholog z Butler University, po przebadaniu ponad 500 osób odkrył, że większość ludzi pamięta więcej szczegółów dotyczących swojego pierwszego pocałunku niż utraty dziewictwa – bez względu na to, czy od ich pierwszego pocałunku minęło 5 miesięcy czy 50 lat. Jak to możliwe?

Andrea Demirjian, autorka książki Kissing: Everything You Ever Wanted to Know About One of Life’s Greatest Pleasures, przypomina, że „nasze usta mają tak wiele zakończeń nerwowych, że gdy podniecenie narasta, do mózgu dociera istna powódź sygnałów. Rozszerzają się naczynia krwionośne, obniża ciśnienie krwi, serce zaczyna bić mocniej i nagle popadamy w błogostan”. Przez ciało i mózg przepływa koktajl hormonów, impulsy nerwowe zaczynają krążyć między mózgiem a językiem, mięśniami twarzy i warg oraz komórek skóry wokół ust, powstaje szereg neuroprzekaźników, które wpływają na nasze samopoczucie. Wydziela się dopamina, która – jak zauważają filematolodzy – stymuluje mózg z taką samą intensywnością jak... ścieżka kokainy. Czujemy euforię, chcemy trwać i trwać w miłosnym pocałunku – to zasługa oksytocyny („hormonu miłości” odpowiedzialnego między innymi za rozwinięcie się więzi między matką a noworodkiem), której poziom w trakcie całowania błyskawicznie rośnie.

Pocałunki są bardzo przyjemne, ale czy zdrowe? I to jeszcze jak! – dowiedli naukowcy z Arizona State University pod kierunkiem prof. Kory Floyd. Przeprowadzili oni sześciotygodniowy eksperyment z udziałem osób w wieku 19–67 lat. Ochotnicy nie znali celu badania. Połowa z nich otrzymała następujące polecenie: gdy będziecie się całować ze swoim partnerem/swoją partnerką, zaangażujcie się w to całym sercem. Pozostali (grupa kontrolna) nie otrzymali żadnych instrukcji. Po zakończeniu badań okazało się, że osoby z grupy „zaangażowanych całujących” czuły się mniej zestresowane i bardziej zadowolone ze swojego związku – rzadziej kłóciły się z partnerami i lepiej się z nimi dogadywały. Obniżył się u nich poziom „złego” cholesterolu, dzięki czemu spadło ryzyko chorób serca. Mało tego, u osób tych wzrosła odporność na alergeny, a układ nerwowy przywspółczulny (odpowiedzialny za spokój i odprężenie organizmu) funkcjonował o wiele lepiej niż przed rozpoczęciem eksperymentu.

Subtelna gra

Niektórzy twierdzą, że pocałunek jest jak pukanie do drzwi na pierwszym piętrze z pytaniem, czy parter jest do wynajęcia. Jak wiele prawdy jest w tej metaforze, dowiodły badania na oksfordzkim wydziale psychologii eksperymentalnej, przeprowadzone przez dr. Rafaela Wlodarskiego i prof. Robina Dunbara. Wyniki pokazują, że całowanie pomaga nam znaleźć właściwego partnera – i zatrzymać go. Badacze stworzyli specjalny kwestionariusz i przeprowadzili badania on-line z udziałem 308 mężczyzn i 594 kobiet w wieku od 18 do 63 lat, głównie z Ameryki Północnej i Europy. Pytano ich o opinie na temat całowania się na różnych etapach romantycznej relacji. Następnie zebrano informacje dotyczące osobistej historii współżycia seksualnego badanych, np. czy częściej zdarza się im nawiązywać przypadkowe znajomości, czy raczej pragną zaangażowania i trwałych związków.

Badani mieli także ocenić swoją atrakcyjność fizyczną oraz określić, jak ważny jest dla nich pocałunek w niedawno zawartej znajomości – czy jest ważniejszy niż seks, jak ważny jest w trakcie seksu, czy jest ważny tuż po nim, czy też nie ma znaczenia dla udanego seksu w związku i dla relacji pozałóżkowej partnerów. Okazało się, że dla kobiet uważających się za bardzo atrakcyjne oraz przedstawicieli obojga płci lubiących niezobowiązujący seks, całowanie było najważniejsze na samym początku relacji. Badacze przypuszczają, że osoby te traktują pocałunki jako szybki i łatwy (niczym podświadoma sygnalizacja „stój–idź”) sposób wyboru najlepszego partnera/partnerki – już po pierwszym pocałunku częściej zmieniały zdanie i kończyły znajomość.

Odmienne kryteria stosowali mężczyźni, którzy ocenili siebie jako mniej atrakcyjnych, oraz osoby obojga płci szukające kogoś na stałe. Dla nich całowanie miało mniejsze znaczenie od samego początku, a do pocałunków uciekali się, gdy chcieli z partnerem coś „ugrać” lub poprawić relację w związku. Całowanie się uważali za równie ważne przed pójściem do łóżka, jak i w codziennym wspólnym życiu.

Ostatnio badacze pocałunków odkryli, że całowanie to także doskonała okazja do zbierania informacji o partnerze... nosem. Szwajcarski biolog prof. Claus Wedekind wykazał, że kobiety najbardziej pociąga zapach mężczyzn, którzy posiadają kod genetyczny układu odpornościowego skrajnie odmienny od ich własnego kodu. Według Sheril Kirshenbaum dzieje się tak, ponieważ kobiety chcą wybrać odpowiedniego ojca dla swoich dzieci i „w tym celu wykorzystują różne sposoby do oceny, czy ten ktoś ma »dobre geny« i czy jest zdrowy”.

Z kolei dla mężczyzn pocałunki są – jak wykazały badania prof. Gordona G. Gallupa z University at Albany w Nowym Jorku – metodą do uzyskania seksualnych przysług. Innymi słowy: oczekują oni, że całowanie ostatecznie doprowadzi do współżycia. W efekcie takiego nastawienia niektóre kobiety czują się „pod presją”, a część skarży się nawet na „bycie całowaną wbrew swej woli”. Analizując style namiętnych pocałunków u obu płci, amerykański psycholog odkrył, że to mężczyźni częściej inicjują kontakt język–język, preferując pocałunek francuski. I nic w tym dziwnego, komentują filematolodzy, wszak męska ślina, której podczas pocałunków panowie wydzielają do trzech razy więcej niż panie, zawiera niewielkie ilości testosteronu. Ale już te śladowe ilości mogą podkręcać kobiece libido i w ten sposób nakłaniać je do seksu... 



***

Pocałunek na zdrowie
Ludzie, którzy często się całują, nie tylko zarabiają nawet o 30 proc. więcej niż ci, którzy całują się rzadko, ale również rzadziej ulegają wypadkom, są mniej podatni na alergie i żyją o 5 lat dłużej! – wynika z najnowszych badań.
Całowanie daje mnóstwo prozdrowotnych korzyści. Namiętny pocałunek powoduje, że nasze naczynia krwionośne rozszerzają się, a mózg otrzymuje więcej tlenu niż zwykle. Źrenice rozszerzają się, policzki czerwienieją, puls przyspiesza, a oddech staje się głębszy. Pocałunek to najlepsze lekarstwo na ból głowy lub skurcze menstruacyjne – przekonują badacze. Całowanie poprawia też zdrowie jamy ustnej. Choć stomatologowie nie zalecają pocałunków jako zamiennika mycia zębów, warto pamiętać, że ślina wydzielana podczas pocałunku zmywa z zębów osad, zapobiegając próchnicy i tworzeniu się kamienia. Całowanie przyspiesza metabolizm – podczas namiętnego pocałunku spalamy do 2 kalorii na minutę. Namiętne pocałunki to wreszcie doskonały, niechirurgiczny sposób na zachowanie młodego wyglądu! Wymagają skoordynowanego rozciągania ponad 30 mięśni twarzy, więc regularne ćwiczenie poprawia ich napięcie.
 

Przypisy