Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

9 lutego 2018

Tajne na zawsze

6

Co utajniamy w parze i jakie ma to konsekwencje – zdradzają Maria Król-Fijewska i Piotr Fijewski.

Sekrety można podzielić na te, które są na zawsze i na te tymczasowe, na jakiś czas. Na przykład chcę zmienić pracę, zastanawiam się nad tym, ale jeszcze nie wiem, nie mówię więc żonie czy mężowi, bo naciskaliby albo powstrzymywali, a ja chcę sobie taki tajny namiocik zrobić. Albo inny przykład: wydarzyło się coś bardzo nieprzyjemnego, przeżywam to, ale nie mówię nawet najbliższym, bo jeszcze w ogóle nie potrafię o tym mówić. Lecz dopuszczam możliwość, że kiedyś powiem.
Natomiast w sekretach na zawsze nie ma takiej perspektywy.

Na przykład on nie mówi żonie, ile zarabia, bo wtedy ona by stwierdziła: „to czemu nie dajesz mi więcej pieniędzy”, i zaczęła kontrolować jego wydatki. Albo nie mówi jej, że pracuje tylko trzy dni w tygodniu, a nie pięć, bo dwa dni chce przeznaczyć na swoje sprawy, a ona by mu ten czas zagospodarowała. Ile zarabiam, ile mam na koncie – coraz częściej o tym ludzie sobie nie mówią, uznając: „to moja sprawa, zarabiam pieniądze i chcę wydawać je po swojemu”. A gdyby partner wiedział, toby naciskał.

Wydaje mi się, że im więcej sekretów, tym mniej małżeństwa w małżeństwie. Małżeństwo i dzieci to największy bodziec rozwojowy, jaki nas może w życiu spotkać. Nic mocniej nie konfrontuje nas z naszymi problemami. Ale tylko wtedy, gdy do tych konfrontacji dopuścimy. Jeśli zaś pola sprzeczności czy trudności zamienimy na sekrety, wtedy kolizji nie ma, ale rozwoju też nie.

Jeżeli ukrywam dochody przed mężem w obawie, że mi je zagospodaruje, to siebie i jego pozbawiam szansy rozwoju w ważnej sprawie. On się nie dowie, jak to jest być blisko z kimś, kto stawia granice. A ja się nie nauczę stawiać granicy bliskiej osobie, używać mocy w kontakcie z kimś, kogo kocham. Stosując wybiegi, przykrywając sekretami wszystkie trudne sprawy, zamykam drogi do rozwoju. Taki związek będzie łatwy, ale straci moc przemieniania nas.

Od zasady, że lepiej nie utajniać, jest wiele wyjątków. Każdy z nas bowiem rozwija się w innym tempie. Przypomina mi się kobieta, która ukryła przed mężem, że wycięto jej macicę. Uważała, że gdyby on się o tym dowiedział, zmalałaby jej atrakcyjność. Myślę, że sama nie była jeszcze gotowa stawić temu czoła. W jej poczuciu operacja obrabowała ją z kobiecości. Miała wrażenie, że im mniej osób o tym wie, tym łatwiej jej będzie zachować twarz.

Sekrety „na zawsze” niosą jednak konsekwencje. Jedna z moich pacjentek miała romans z kolegą z pracy. Mąż o niczym nie wiedział. Bezskutecznie starali się o dziecko, lekarze nie mogli zrozumieć, dlaczego ona nie zachodzi w ciążę. Ona też nie rozumiała. A w świetle tego, o czym opowiadała, stawało się zrozumiałe, że nie była gotowa na związek z mężem i dziecko nie bardzo miało gdzie przyjść na świat. Romans z kolegą z pracy nie był przypadkiem: on dawał jej to, czego brakowało jej w związku z mężem – był na niej skupiony, troskliwy i opiekuńczy, a mąż niesłychanie zaangażowany w pracę,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy