Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

4 grudnia 2018

Żegnam się z tobą

11

Zmarłe dzieci jeszcze długo umierają w sercach rodziców. Choć czas upływa, oni szukają wszystkiego, co przypomina im dziecko, bo dzięki temu mogą je jeszcze choć chwilę mieć przy sobie.

Kilka lat temu po wypadku w moim mieście, w którym zginęła dwójka dzieci, usłyszałam: „życie tej matki się skończyło”. Młoda dziewczyna opowiadała mi, jak zareagował jej szef, gdy dowiedział się, że jej dziecko umarło. Powiedział, że przesadza z tym cyrkiem, ma posprzątać klocki w pokoju dziecka i nie wzbudzać w innych litości. Rozmawiałam też ze starszą kobietą, która poroniła siedem razy, a kolejnych dwoje dzieci nie przeżyło: jedno zmarło po porodzie, drugie urodziło się martwe. Gdy je rodziła, mąż czekał na korytarzu. Przyszedł lekarz i powiedział: „Gratuluję panu, żona urodziła martwe dziecko, dała radę!”. Rozmawiałam z matkami, których dzieci zginęły w górach, realizując swoje młodzieńcze pasje, albo w wypadkach samochodowych, popełniły samobójstwo, umarły na raka. Ból zawsze był wszechogarniający, nieporównywalny do żadnego innego.

Zamrożeni w szoku

Na początku jest szok. Następuje eksplozja emocji dotąd nieznanych, myśli, które trudno wypowiedzieć. Ból odczuwany jest każdą częścią ciała. Czasem rodzice zastygają, zamykają się na wszelkie bodźce, czasem miotają się w szaleńczych ruchach, a głos, który wydają, przypomina skowyt. Jakby właśnie umierali. Nie czują głodu, nie śpią. Z czasem pojawiają się przewlekłe bóle, ciało rozpada się – dosłownie i w przenośni.

Umysł zalewa tak wiele silnych bodźców, że nie sposób ich zrozumieć – pisze psychoanalityczka Caroline Garland w książce Czym jest trauma. Dotychczasowe sposoby radzenia sobie z życiem zawodzą. Odżywają pierwotne lęki. Załamuje się wiara w przewidywalność i podstawową dobroć świata; ktoś pozwolił, by wydarzyło się coś tak strasznego. Moja koleżanka, która poroniła, mówi, że dopóki można działać, daje się wytrzymać. Gdy już nie można nic, zaczyna być bardzo źle.
Niektórzy rodzice zaprzeczają, nie wierzą w śmierć dziecka i wciąż czekają na jego powrót. U wielu pojawia się niedowierzanie, rozpacz, niemoc. Po eskalacji uczuć następuje wycofanie. Rodzice mówią: „jestem zamrożony, nic nie czuję”. Mogą przetrwać ten czas właśnie dlatego, że nie są w stanie czuć.

Matka czy ojciec nie są wtedy w kontakcie ani z samym sobą, ani z nikim. Każde z osobna coraz bardziej czuje pustkę, swoją pustkę. Ale nie mogą sobie pomóc nawzajem – ból jest tak silny, że odgradza, nawet od najbliższych. Gdyby choć jedna osoba czuła to samo, mogła z nimi dzielić ból, byłoby im lżej.

Utopisz go we łzach

Rodzice w żałobie po stracie dziecka słyszą często: weź się w garść, dasz radę; nie ty jeden; inni mają gorzej; urodzisz kolejne dziecko; czas goi rany; trzymaj się; zajmij się czymś; nie myśl o tym. Jednej z moich pacjentek ktoś powiedział: „Nie płacz tyle, bo go utopisz w tych łzach”. Smutek rodzica bywa ignorowany, bagatelizowany albo atakowany. To blokuje przeżywanie emocji, które mają prawo się pojawić, by rodzic od początku do końca przeżył żałobę. Zarazem pokazuje, jak trudno innym, nawet bliskim osobom, być w tej sytuacji.

W niektórych rodzinach obowiązuje moralność oparta na przekonaniu, że żałoba, a także inne formy troski o siebie są egoistycznym, godnym pogardy użalaniem się nad sobą – pisze psychoterapeutka Nancy McWilliams. Budzi to w rodzicu dodatkowo poczucie winy i potrzebę ukrywania swoich emocji. Napięcie narasta i przeradza się w złość. Osoby w żałobie często mają poczucie, że jeśli ujawnią swój smutek – rozpadną się, stanie się coś nieprzewidywalnego.

Umarłam razem z nim

Zmarłe dzieci jeszcze długo umierają w sercach swoich rodziców. Dla matki czy ojca czas jakby się zatrzymał. Bywa, że fantazjują i opowiadają o dziec[-]ku w czasie teraźniejszym. Choć mijają miesiące, lata, oni szukają czegoś, co przypomina dziec[-]ko – dzięki temu choć chwilę mogą je mieć przy sobie. Wciąż jest w nich tak wiele miłości, którą próbują...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy