Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

16 sierpnia 2018

Jak z emocji czerpać moc

6

Smutek, złość, wstyd, rozczarowanie, nadzieja – cała paleta emocji. Choć czasem wolelibyśmy ich nie przeżywać, bez nich bylibyśmy bezradni, jak dzieci we mgle. Gdyby nie one, skąd wiedzielibyśmy, co jest ważne, czego się wystrzegać, a czego strzec?

Na co dzień są spokojnymi ludźmi. Ale któregoś dnia niezbyt cenionemu muzykowi, pannie młodej, kelnerce, kierowcy i specjaliście od materiałów wybuchowych puszczają nerwy. Jak każdemu z nas od czasu do czasu. Ale oni posuwają się dalej…

Damian Szifrón w filmie „Dzikie historie” pokazuje, jak łatwo złość może przerodzić się w agresję, a ta wymyka się bohaterom spod kontroli i dokonuje dzieła zniszczenia, ze zniszczeniem ich samych włącznie. Niesłusznie wlepiony mandat, zdrada czy kierowca, który nie chce ustąpić miejsca, bywają niczym kropla, która przepełnia czarę goryczy i stresu. Od poczucia niemocy bohaterowie przechodzą do przemocy. Podobnie jak oni też czasem w gniewie mamy ochotę rzucić komuś tortem w twarz lub wjechać w tył jego samochodu.
Czym są emocje, które nas do tego pchają, czemu służą? Czy bez nich żyłoby się nam spokojniej?

W nastroju nieprzysiadalnym

Emocje są nieodłączną częścią naszego życia. Powstają w odpowiedzi na konkretne zdarzenia, które uznajemy za ważne. Spotkanie z ukochaną osobą wywołuje radość, sukces sprawia, że odczuwamy dumę, groźba utraty pracy rodzi lęk, a zerwanie relacji z bliską osobą powoduje głęboki smutek.

Pojawiają się spontanicznie i naturalnie. Niezależnie, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, emocje pełnią ważne funkcje w codziennym życiu: informują nas, chronią, mobilizują do działania i uruchamiają zespół gotowych reakcji.
Na przykład strach informuje, że coś zagraża naszemu życiu i zdrowiu. Stajemy się czujni. gotowi do ucieczki. Automatycznie uskakujemy przed rozpędzonym samochodem, zanim uświadomimy sobie, co się stało; podobnie jak kiedyś nasz przodek mimowolnie cofał się na widok węża. Bywa jednak, że się boimy, choć nic nam nie zagraża. Lęk, czyli strach o nieznanym źródle, może zakłócać życie, o czym dobrze wiedzą osoby cierpiące na fobie.

Złość jest odpowiedzią na naruszenie norm i granic, pojawia się, gdy ktoś szkodzi nam lub naszym bliskim. Dodaje nam siły i odwagi do aktywnej obrony. Dzięki niej nie pozwalamy, by ktoś znów nas skrzywdził. Serce bije nam szybciej, oddech przyspiesza, napięte mięśnie gotowe są do walki. Szukamy rozwiązania. Być może do dziś tkwilibyśmy w jaskiniach, gdyby jakiś nasz przodek nie zezłościł się i nie ruszył w poszukiwaniu lepszych warunków do życia. Albo w ogóle nie byłoby nas, bo przodek dałby się pokonać wrogom. Gorzej, jeśli nie potrafimy opanować złości, zaprzeczamy jej, tłumimy albo rozładowujemy w niekontrolowanych wybuchach, jak bohaterowie „Dzikich historii”. Złość przeradzająca się w agresję, chęć odwetu bywa niebezpieczna niczym odbezpieczony granat.

Smutek pojawia się w reakcji na utratę kogoś lub czegoś cennego. Powstrzymuje nas, byśmy nie walczyli z tym, na co i tak nie mamy wpływu. Popadamy więc w swoiste odrętwienie, co chroni nas przed zrobieniem sobie krzywdy albo innym pochopnym działaniem. Wycofanie się daje nam czas, by odbudować siły i zrozumieć, co się stało.

Bez emocji nie poradzilibyśmy sobie w wielu nagłych, trudnych sytuacjach. Pozwalają nam też porozumiewać się z innymi. Obserwując ekspresję emocji innych ludzi, możemy przewidywać ich zachowania i odgadywać intencje. Przeżywając zaś emocje, potrafimy postawą ciała, mimiką i tonem głosu zakomunikować innym, co czujemy i jakie są nasze zamiary. Dajemy wyraz temu, że teraz lepiej do nas nie podchodzić, bo – jak to ujął Marcin Świetlicki – „dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym”.

Skoro emocje pomagają nam radzić sobie w życiu, dlaczego czasem wpędzają nas w kłopoty, jak to się dzieje w przypadku bohaterów „Dzikich historii”? Rzecz w tym, że nasze emocje ukształtowały się w procesie ewolucji jako odpowiedź na ówczesne problemy. Dziś rzadko mamy do czynienia z tygrysem czy wężem. Problemy zaczynają się, gdy stojąc w ulicznym korku lub słysząc krzywdzącą opinię szefa, reagujemy wzorcem „walcz lub uciekaj”, czyli tak, jakby wyszedł na nas tygrys.

Jak czują kobiety, jak mężczyźni

Czy wszyscy reagujemy tak samo? Wyobraźmy sobie dwie osoby wracające do domu po pracy. To był fatalny dzień. Projekt, który przez ostatnich kilka miesięcy pochłaniał ich czas i energię, został odrzucony. Zaangażowanie i wysiłek poszły na marne. Wiele wskazuje, że mogą stracić pracę. Cóż, nie zawsze się wygrywa…

Obie osoby doświadczyły tego samego, ale reagują inaczej. Jedna z nich nie kryje smutku i rozgoryczenia. Trzęsącymi się rękami zapina płaszcz, zaczyna płakać. Cały czas analizuje, co się stało, i martwi się. Myśli, że nic jej nie wychodzi, a wszystkie jej działania kończą się porażką. Druga zaś zachowuje spokój. Może zaprzecza temu, co czuje, tłumi emocje. A może po prostu inaczej ocenia sytuację w pracy…

Która z opisanych osób jest kobietą? Zgodnie ze stereotypem to kobiety intensywniej doświadczają emocji i bardziej wyraziście je wyrażają. Ten stereotyp wzmacnia popularna literatura psychologiczna, mówiąc o emocjonalnych kobietach z Wenus i powściągliwych mężczyznach z Marsa. Potoczne opinie dotyczą też różnic płci w zakresie konkretnych emocji. Uznaje się, że szczęście, smutek i strach częściej przeżywają kobiety, a złość, pogarda i duma są raczej domeną mężczyzn. Co ciekawe, wyniki badań w dużej mierze potwierdzają te potoczne przekonania, ale dotyczy to przede wszystkim ekspresji emocji.

Wskazują na to dane pochodzące zarówno z badań odwołujących się do deklaracji osób badanych, jak i z badań opierających się na obiektywnych wskaźnikach ekspresji emocji. W tych pierwszych osoby badane proszone są o oszacowanie na skali intensywności, z jaką w codziennym życiu wyrażają emocje. Kobiety opisują siebie jako bardziej ekspresyjne, kiedy mowa o radości, miłości, smutku i strachu. Z kolei mężczyźni deklarują większą ekspresyjność w przypadku dumy i pogardy. Z deklaracjami osób badanych jest jednak problem. Zdaniem wielu badaczy odzwierciedlają one kulturowe przekonania na temat różnic między płciami, opierają się więc na wyobrażeniach, co powinny kobiety, a co mężczyźni. Zatem kobiety, opisując swe emocje, mogą myśleć: „Jestem kobietą, dlatego powinnam być emocjonalna”, a mężczyźni: „Jestem mężczyzną, a mężczyźni nie są emocjonalni”.

Okazuje się jednak, że obiektywne wskaźniki również wykazują, że kobiety chętniej niż mężczyźni mówią o emocjach. Richard Lane z Uniwersytetu Arizona w Tucson stworzył metodę pozwalającą na analizę słów używanych do opisu emocji. Uczestnicy czytają opisy różnych sytuacji, na przykład:

Ty i twój przyjaciel przygotowujecie to samo zadanie. Każdego roku przyznawana jest nagroda za najlepsze wykonanie. Oboje ciężko pracowaliście, aby tę nagrodę zdobyć. Nadchodzi dzień ogłoszenia zwycięzcy: jest nim twój przyjaciel. Następnie opisują, co czuliby w tych sytuacjach. Wyniki wielu badań, prowadzonych również w Polsce, jasno wskazują, że kobiety, mówiąc o emocjach, używają bogatszego i bardziej zróżnicowanego języka, na przykład: Czułabym smutek, że tyle pracy poszło na marne, i złość, że nie zostałam doceniona. Odczuwałabym też zazdrość, że to nie ja dostałam nagrodę. Z drugiej jednak strony cieszyłabym się, że przyjacielowi udało się wygrać i odczuwałabym dumę, że to właśnie mój przyjaciel okazał się najlepszy. Natomiast w wypowiedziach mężczyzn dominują pojedyncze emocje (Byłbym smutny) i opisy zachowań (Zacząłbym walić głową w mur).

Kobiety lepiej niż mężczyźni radzą sobie także z rozpoznawaniem emocji innych ludzi na podstawie sygnałów niewerbalnych, takich jak ton głosu czy wyraz twarzy. Ich ekspresja emocji jest czytelniejsza dla obserwatorów. Z jednym wyjątkiem: mężczyźni wyraźniej wyrażają złość. Wskazują na to wyniki badania przeprowadzonego przez Erika Coatsa i Roberta Feldmana z University of Massachusetts Amherst. Prosili oni studentów, by opisali sytuacje, w których przeżywali gniew, smutek i radość, a ich wypowiedzi były nagrywane ukrytą kamerą. Następnie niezależni sędziowie analizowali ich ekspresję mimiczną. Wyniki pokazały, że mężczyźni wyraźniej wyrażali złość.

Różnice dotyczą również sposobów kontroli emocji. Mężczyźni częściej hamują wyrażanie emocji, mają też większą skłonność do obwiniania innych w trudnych sytuacjach. Kobiety częściej wtedy obwiniają siebie i koncentrują się na przeżywanych emocjach. Częściej starają się hamować ujawnianie złości, pogardy i wstrętu, mężczyźni zaś częściej powstrzymują się od okazywania strachu i smutku.

Prawdopodobnie wynika to z uwarunkowań kulturowych i socjalizacji. Mężczyźni przygotowywani są do pełnienia ról związanych z realizacją zadań i osiąganiem celów, wzmacnia się więc u nich takie cechy, jak asertywność i niezależność. Wyrażanie złości jest w ich przypadku dopuszczalne, bo służy podkreślaniu kompetencji i zdobywaniu statusu. Czy to przypadek, że w czterech z sześciu nowel, składających się na „Dzikie historie”, bohaterami są mężczyźni?

Clinton rozzłoszczony i smutny

Larissa Tiedens z Uniwersytetu Stanforda zastanawiała się, jak oceniany jest mężczyzna o wysokim statusie w zależności od tego, czy wyraża złość, czy smutek. Bezpośrednią inspiracją jej badań był skandal z udziałem Moniki Lewinsky i Billa Clintona, ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Uczestnicy oglądali krótki film z fragmentem wystąpienia Billa Clintona na temat jego relacji z Moniką Lewinsky. Jedna grupa oglądała, jak Clinton zaprzecza romansowi: patrzy wprost w kamerę, grozi palcem i mówi podniesionym tonem głosu. Druga grupa oglądała Clintona, który unika spojrzenia w kamerę, jest smutny i zgarbiony, mówi tonem pełnym skruchy, jakby przyznawał się do winy. Wyniki pokazały, że badani wprawdzie czuli większą sympatię do Clintona smutnego i skruszonego niż do rozzłoszczonego, ale zarazem był on oceniany jako mniej kompetentny niż ten rozzłoszczony.

Można przypuszczać, że z dwóch osób, które wracają po feralnym dniu w pracy, tą okazującą smutek jest kobieta, a spokój zachowuje mężczyzna. Czy takie myślenie nie jest jednak uleganiem stereotypom? Cóż z tego, że kobiety statystycznie częściej i intensywniej wyrażają emocje, szczególnie smutek? Przecież nie każda kobieta i nie każdy mężczyzna reagują tak samo. Jak inaczej można wyjaśnić różnice w ich reakcjach emocjonalnych?

Mogą być one uwarunkowane temperamentalnie. Psychologowie mówią wręcz o temperamencie negatywnym i pozytywnym – ten pierwszy z grubsza odpowiada neurotyczności, a drugi wiąże się z ekstrawersją. Osoby o temperamencie negatywnym mają tendencję do doświadczania świata jako zagrażającego i przeżywania strachu, smutku, złości i poczucia winy. Natomiast te o temperamencie pozytywnym cechuje większa otwartość na świat i skłonność do przeżywania radości i entuzjazmu.

Oczywiście temperamentalna skłonność do doświadczania określ...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy