Brak wyników

Style życia

3 lipca 2019

NR 7 (Lipiec 2019)

Szukalski odnaleziony

1

Szukalski wyśmiałby narodowców posługujących się zaprojektowanym przez niego w 1935 roku symbolem Toporła. Bardzo żałował swoich przedwojennych wypowiedzi.

DAREK KUŹMA: Od niedawna na platformie Netflix można obejrzeć zrealizowany przez Pana, a wyprodukowany przez Leonardo DiCaprio niezwykły film dokumentalny o Stanisławie Szukalskim.

W „Walce” odkrywa Pan fascynującego rzeźbiarza, malarza i teoretyka sztuki…

IREK DOBROWOLSKI: Do realizacji tego dokumentu zostałem zaproszony przez amerykańskich przyjaciół Szukalskiego, którzy towarzyszyli mu w ostatnich dekadach życia na emigracji, ale szybko zafascynowało mnie wszystko, co było związane z jego sztuką i życiem. Dlatego późniejsza „kuracja odwykowa”, związana z odkrytymi w trakcie realizacji dokumentu sekretami z jego przeszłości, była bolesna. Musiałem zweryfikować uwielbienie dla artysty-kapłana, który wyprzedził swoje czasy i w swojej sztuce przekroczył wiele granic, nauczyć się oddzielać twórczość Szukalskiego od jego poglądów.

Chodzi o antysemickie i nacjonalistyczne poglądy, które wyznawał w latach 30. XX wieku? 

Szukalski zaczynał od polemik z krytykami pochodzenia żydowskiego, gdzie ad personam stosował określenia typu „żydower”, które dziś nazwalibyśmy mową nienawiści. W kilku tekstach wydawanego przez niego pisma „Krak” zaczął tę mowę uogólniać. Pisał „precz z Żydami z Polski”, co groźnie rezonowało z tym, co się już działo w Niemczech.

Próbował stanąć na czele inicjatywy odbudowywania „Polski dla Polaków”, ale jego sztuka wznosiła się ponad podziały ideologiczne, narodowościowe i polityczne…

Dlatego trzeba rozdzielić jego twórczość od życia prywatnego. Nikt dziś nie pamięta, że Salvador Dalí współpracował z generałem Franco. Mało kto wspomina o domowych wyczynach Pabla Picassa. Szukalski został odkryty ponownie i powraca z całym bagażem kontrowersji. Kiedy odkryliśmy jego przedwojenne wypowiedzi, nie chcieliśmy ich zamiatać pod dywan. Zdaję sobie sprawę z tego, że to może się nie podobać jego psychofanom.

Ma Pan na myśli fanów, którzy zakochali się w geniuszu artystycznym Szukalskiego, czy grupy wykorzystujące symbole Szukalskiego na listopadowych marszach niepodległościowych?

Jednych i drugich. Obie te grupy łączy brak głębszego, krytycznego spojrzenia, ale oczywiście nie stawiam znaku równości między ludźmi zakochanymi w sztuce Szukalskiego a ludźmi, którzy maszerują w czarnych kolumnach z symbolami stworzonymi przez Szukalskiego. Sam Szukalski wyśmiałby narodowców posługujących się zaprojektowanym przez niego w 1935 roku symbolem Toporła – znakiem przedstawiającym obosieczny topór połączony z głową orła, który miał być godłem odrodzonej Polski. Podkreśla to w filmie Glenn Bray, wieloletni przyjaciel Szukalskiego i inicjator projektu „Walki”. Żyjemy w wolnym społeczeństwie i każdy może wyrażać się w taki sposób, jaki mu odpowiada, ale ta mowa nienawiści czerpiąca z symboli, które miały niegdyś zupełnie inny wydźwięk, mnie przeraża.

Szukalski po wojnie całkowicie odciął się od swoich dawnych poglądów.

Po powrocie do Kalifornii uświadomił sobie, że Żydzi zostali boleśnie doświadczeni przez Holokaust i stali się ofiarami „drapieżników”. Mówił, że wielowiekowa mądrość Żydów pozwoliła im przetrwać. Uwiecznił to nawet, projektując medal Menora z inskrypcją po hebrajsku: „Naród Izraela jest żywy”. Wykonał też dziesiątki rysunków inspirowanych motywami z judaizmu.

Szukalski w pierwszych dniach wojny prawie zginął pod gruzami własnych rzeźb. W bombardowaniu stracił cały swój dobytek, a po ucieczce z Polski miał trzydzieści lat na przemyślenie dawnych fascynacji, nacjonalistycznych poglądów. Ale, co ważne, jego sztuka nie miała charakteru nacjonalistycznego, miała charakter patriotyczny.

W filmie pokazuje Pan, że w latach 30. zaangażowany politycznie Szukalski przejawiał pewne fascynacje Hitlerem czy Mussolinim. Może poszedłby ich śladem, gdyby grupa studentów, której przewodził, rozrosła się.

Szukalski wyrządził dużą krzywdę tym chłopakom – oni porzucili dla niego krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Myśleli, że poprowadzi ich do nowej sztuki, że będą w inspirowanym słowiańskim folklorem Szczepie Rogate Serce takimi trochę uczniami Chrystusa, szerzącymi jego nauki. Ale to się nie mogło udać – Szukalski był tak oryginalny, że nikt nie byłby w stanie naśladować go, więc ci chłopcy zostali na lodzie, bez dyplomu. Szczep Rogate Serce był utopią, na dodatek z biegiem czasu coraz bardziej skażoną tym, co Szukalski propagował w piśmie „Krak”, gdzie padały kloaczne, antysemickie określenia, które zaważyły w dużej mierze na tym, w jaki sposób był przez lata postrzegany. Bardzo tego później żałował. W powojennej Ameryce nie tylko przyjaźnił się z Żydami, ale też odkrył judaizm jako źródło informacji o kulturze i dziejach ludzkości.

Tak powstał zermatyzm – bogato ilustrowana quasi-naukowa teoria Szukalskiego, wedle której kolebką dzisiejszej ludzkości jest Wyspa Wielkanocna.

Po porażce inicjatywy związanej ze Szczepem Rogate Serce Szukalski porzucił dawne życie, ale zostało mu zamiłowanie do tworzenia różnych światów. Zermatyzm stał się jego obsesją. Pozostawił monumentalne dzieło, czterdzieści tomów i piętnaście tysięcy rysunków. Porównywał w nich różne zjawiska, cechy i mity funkcjonujące w różnych cywilizacjach. Doszedł do wniosku, że Wielki Potop przeżyła garstka ludzi na kawałku lądu, który dziś jest Wyspą Wielkanocną. Rozproszyli się potem po świecie, niosąc ten sam genotyp. Szukalski całkowicie uwierzył w świat zermatyzmu, chciał być jednym z bogów w swojej koncepcji.

Zermatyzm kojarzy mi się z opowieścią o światach alternatywnych, ale nie mogę uznać, że to bzdura, o której należy zapomnieć. Wystarczy przyjrzeć się rysunkom Szukalskiego. One są porażające, niezwykle szczegółowe! Mają prawie rozdzielczość grafik komputerowych, mimo że Szukalski pracował w malutkim mieszkaniu i używał najprostszych i tanich narzędzi plastycznych.

Zachowały się wszystkie tomy rękopisu o zermatyzmie?

Tak, znajdują się w archiwum Glenna Braya, niedaleko Los Angeles. Mam nadzieję, że zajmie się nimi jakiś rzetelny badacz. Zapewniam, że to materiał na wiele prac doktorskich. Film „Walka” dopiero otwiera ten temat. Życie i sztuka Szukalskiego są w zasadzie jeszcze niezgłębione, a to kopalnia niezwykle ciekawych historii i zjawisk, również z zakresu ludzkiej natury. Szukalski
z lat 60. i 70. stał się przecież inspiracją dla amerykańskich dzieci kwiatów. Rick Griffin, kultowy artysta, twórca...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy