Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

28 maja 2018

Tak blisko, że aż za..

6

Zdarza się, że w relacji z partnerem wirujemy w tańcu napędzanym przez lęk: kiedy on czy ona się zbliża, my się oddalamy, i na odwrót. Potrafimy mijać się tak przez lata. Czego się obawiamy? Jak sobie z tym poradzić?
 

Naprzeciw mnie para. On rozsiadł się wygodnie w fotelu, ona przysiadła na skraju, jakby za chwilę chciała wybiec. Mówią, że stoją pod ścianą i nie wiedzą, co dalej. To on zdecydował, by przyjść do psychologa. Choć obydwoje chcą być bliżej, cały czas oddalają się od siebie. Dlaczego? Bo bliskość dla każdego z nich oznacza coś innego. Małgosia potrzebuje dotyku, czułości, dzielenia się swoimi przeżyciami. Piotr tęskni za wspólnymi pasjami, za chwilami, gdy robią coś razem, zamiast drążyć problemy.

Od początku są weekendową parą. Widują się co dwa tygodnie. Próby wspólnego zamieszkania sprawiały, że trudności narastały: drażniły nieodstawione kubki, niezakręcona pasta do zębów. Małgosię bolało, że Robert się izoluje od niej, a Roberta – brak swobody i prywatności. Wrócili do starego układu. Robert woli tęsknić i spotykać się co dwa tygodnie, wtedy bardziej pragnie Małgosi. Jednak Małgosia ma już dość związku na odległość, dąży do stabilizacji. Choć oboje są zmęczeni, wciąż forsują swoje.

Bezwiednie podążają za tym, czego kiedyś nie otrzymali. Ojciec Roberta pił, dlatego bliskość oznacza dla niego ból i cierpienie. Małgosia przez lata była w toksycznym związku. Została zraniona i dziś trudno jej mówić o tym, co czuje; chowa się za parawanem obowiązków zawodowych. Pragną być ze sobą, a jednocześnie boją się tego.

Lęk przed bliskością długo może pozostać nieuświadomiony, a ujawnia się właśnie wtedy, gdy spotykamy kogoś, na kim nam bardzo zależy.

Nie porzucaj mnie
Doświadczanie bliskości uaktywnia wiele lęków. Wiele osób balansuje między pragnieniem bliskości, lękiem przed wchłonięciem i przed utratą własnego „ja”, a zarazem lękiem przed odrzuceniem. Boją się, że zatracą się w relacji, że będą musiały poświęcić wszystko, bo już nieraz tego doświadczyły.

Tak było w przypadku Katarzyny. Gdy tylko nawiązywała znajomość, odsuwała na bok wszystkie swoje projekty, plany, przyjaciół. A po czasie orientowała się, że dłużej tak nie potrafi. Zwiększała więc dystans wobec partnera, rzadziej się z nim spotykała, częściej zapraszała znajomych, podkreślając w rozmowie, że przecież partner nie jest jedyny, najważniejszy. Wtedy on – zdezorientowany – wycofywał się. Ten schemat powtarzał się w jej życiu wielokrotnie. Nie umiała zachować równowagi – albo była totalna bliskość, albo dystans.

Wiele osób pragnących bliskości czuje lęk przed odrzuceniem i bolesną pustką, która temu towarzyszy. Prawdopodobnie we wczesnym dzieciństwie doświadczyły odrzucenia, a potem odtwarzają ten wzorzec w kolejnych ważnych relacjach. Chroniąc się przed cierpieniem, takie osoby idealizują swoje związki. Starają się spełniać potrzeby partnera i zrobić wszystko, by nie dać powodu do konfliktu, nie dopuścić do sytuacji grożących rozstaniem. Bywają więc uległe, rezygnują z siebie.

W relacji czują się niepewnie, jakby stąpały po kruchym lodzie. Obawiają się, że gdy będą naprawdę blisko ukochanego, ten odkryje ich „ciemne strony”. A wtedy niechybnie zostaną porzucone. Wstydzą się siebie, czują się nie dość dobre, nie dość godne, by je kochać. Dlatego boją się dzielić sobą, nie wychodzą z inicjatywą. Oczekują, że to partner podejmie ryzyko odsłonięcia siebie, swych emocji i myśli. On narzuci tempo budowania relacji. Jednocześnie asekurują się i nadmiernie się kontrolują. Nic dziwnego, że mają trudności z byciem spontanicznym.

Wszystkie sposoby unikania
Marcin spotkał w swym życiu wiele kobiet, żadnej nie traktował zbyt poważnie. Aż poznał Dorotę – z nią było mu naprawdę dobrze. Kiedy tylko zaczęli planować wspólną przyszłość, poczuł, że traci grunt pod nogami. Nagle nadarzyła się oferta pracy za granicą. Czym prędzej wyjechał. Uciekł. Dopiero niedawno uświadomił sobie, przed czym tak naprawdę ucieka: bliskość kojarzy mu się z odpowiedzialnością, a tej bardzo się boi.

Zuzanna z kolei lęka się bliskości, bo ma problem z zaufaniem, zawierzeniem drugiej osobie. Nie potrafi polegać na kimś. Spotkało ją wiele zawodów i rozczarowań, nie chce ryzykować kolejny raz. Brakuje jej poczucia bezpieczeństwa, przekonania, że może powierzyć komuś swoje emocje, przeżycia, myśli, i w pełni się zaangażować.

Niektórzy racjonalizują sobie trudności w budowaniu bliskich związków. Twierdzą, że pragną być samowystarczalni albo aktualnie realizują się na innej płaszczyźnie. Sami nie są świadomi, że kieruje nimi lęk przed bliskością. Po czym go rozpoznać? Taka osoba zamiast zbliżać się do tych, na których jej zależy, wchodzi w płytkie, poprawne relacje. Czuje jednak niedosyt, brakuje jej wymiany i przyjemności z przebywania z drugą osobą. Towarzyszy temu pewne usztywnienie w zachowaniu i sposobie porozumiewania się.

Jedni z lęku przed bliskością stają się nadmiernie opiekuńczy wobec partnera, zagarniają go; inni przeciwnie, unikają uczuciowości, utrzymując dystans emocjonalny albo nawiązując romanse, które z natury nie wymagają wchodzenia w głęboki kontakt. Osoby lękające się bliskości wiążą się na krótko albo lokują uczucia w osobach niedostępnych lub takich, z którymi związek nie jest możliwy; pozostaje więc w sferze ich wyobrażeń i fantazji.

Niektórzy zawczasu odrzucają, by ich nie odrzucono. Na kłopoty z bliskością wskazuje również zamrażanie uczuć, zastraszanie lub nadmierna uległość wobec partnera, negatywne reakcje na okazywanie przez niego ciepłych uczuć lub całkowita obojętność w takich chwilach. Może się też pojawiać podejrzliwość lub nadmierna krytyka wobec partnera, brak zainteresowania seksem, reagowanie blokadą na dotyk.

Bywa, że kobieta i mężczyzna wirują w tańcu napędzanym przez lęk: kiedy ona się zbliża, on się oddala, i na odwrót. I tak mijają się przez lata.

Jak górska kolejka
Dlaczego nie potrafią inaczej? Aby to zrozumieć, trzeba sięgnąć do wczesnych lat ich życia i doświadczeń z ważnymi osobami, szczególnie z matką. W relacji z nią dziecko uczy się, jak być w relacji z innymi. Dużo zależy o tego, jak matka reaguje na jego potrzeby, jakie komunikaty mu wysyła. Mary Ainsworth, amerykańska psycholożka, wyróżniła trzy style przywiązania. Gdy matka jest emocjonalnie i fizycznie dostępna, z empatią i uwagą reaguje na potrzeby dziecka, a także wspiera je, kiedy to koniec...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy