Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pochłonięci sobą

Artykuł | 25 stycznia 2018 |
6

Spotykasz kogoś, kto słucha cię z zachwytem. Zakochujesz się. A potem jest już tylko gorzej. Być może jesteś z kimś, kto jest nadmiernie, narcystycznie pochłonięty sobą. Można być z kimś takim i nie dać się pochłonąć. Ale trzeba znać kilka zasad.

 

Znacie Johnny’ego Bravo? Ten bohater kultowej kreskówki ma 20 lat, blond grzywę i uważa, że jest boski jak posąg Dawida. Szeroki w barach, wąziutki w biodrach, na nosie ma ciemne okulary. W każdym odcinku próbuje poderwać jakąś dziewczynę. Na przykład tekstem: „Cześć mała. Mówił ci już ktoś, że mam piękne oczy”. Albo: „Hej, mała. Ja jestem piękny, ty jesteś piękna, chodźmy do mnie i pogapmy się na siebie.”

Johnny Bravo niewątpliwie jest osobą egocentryczną, nadmiernie pochłoniętą sobą. Nawet kiedy próbuje taki nie być, zająć się kimś poza sobą, to wychodzi mu to mniej więcej tak: „Dość o mnie... porozmawiajmy lepiej o tobie. Podobam ci się?”. Nic dziwnego, że dziewczyny z daleka omijają Johnny’ego Bravo.

Zdarza się, że trafiamy w życiu na kogoś, kto przypomina Johnny’ego Bravo. Może to być nasz rodzic, kolega z pracy, życiowy partner. Nic dziwnego, coraz więcej jest wśród nas osób nadmiernie sobą pochłoniętych. Nie zawsze przybiera to rozmiar tak karykaturalny. Nadmierne pochłonięcie własną osobą przejawia się na różne, czasem subtelne sposoby. Ale wspólną ich cechą jest to, że destrukcyjnie wpływają na związek. W kontakcie z osobą narcystycznie pochłoniętą sobą czujemy się zwykle zaniepokojeni, zawstydzeni, bezsilni, winni, nieważni i upokorzeni. Nasze potrzeby i pragnienia są przez nią spychane na dalszy plan lub całkiem ignorowane. Narasta w nas frustracja, a zarazem trudno nam rozpoznać i zdefiniować, co w jej zachowaniu wyzwala tak negatywne emocje i reakcje. Mamy poczucie, że nic nie znaczymy, że jesteśmy niedoskonali, nieudolni, nic niewarci, odrzuceni i osamotnieni. Czujemy to, a zarazem nie jesteśmy w stanie określić, dlaczego właściwie tak się czujemy. Obwiniamy siebie. Tak było z Julią, 35-letnią rozwódką, nauczycielką.

Długo przygotowywałam się do rodzinnej kolacji świątecznej. Bardzo chciałam dobrze wypaść. Specjalnie na tę okazję poszłam do fryzjera i kupiłam sukienkę. Chciałam sprawić przyjemność mamie i mieć pewność, że nie skrytykuje mnie znów, jak to zwykle robiła. Drzwi otworzyła mi ciocia. Zachwyciła się moją fryzurą i wyglądem. W salonie czekała reszta rodziny. Gdy weszłam, matka wykrzyknęła: „Jak ty wyglądasz! W coś ty się ubrała!”. Byłam zdruzgotana. Później poczułam się jeszcze gorzej, gdy matka wzięła mnie na bok i skrytykowała mój makijaż, fryzurę i ubranie. Powiedziała, że nie spodziewała się tego po mnie. Czułam się zraniona, ukarana i zawstydzona. Miałam wrażenie, że znów rozczarowałam moją matkę.

Niewątpliwie Julia ma słabe granice psychologiczne. Nie zakończyła jeszcze procesu separacji i indywiduacji w relacji z matką. Dlatego nie jest pewna swoich decyzji i czuje się zraniona, kiedy matka nie zgadza się z jej wyborami. Cokolwiek matka zrobi czy powie, dotyka ją bezpośrednio. A matka na pewno nie liczy się z jej odczuciami. Julia czuje się upokorzona przez matkę.

Inaczej reaguje Duncan. Jest wściekły i bezradny po tym, co się wydarzyło w uniwersyteckim biurze pomocy finansowej, gdzie pracuje.

Szef poprosił mnie, żebym razem z pracownicą innego działu zgromadził odpowiednie dane i napisał raport, który pozwoli zaplanować bud[-]żet na następny rok. Pracowałem po godzinach i włożyłem w projekt znacznie więcej wysiłku niż koleżanka. Właściwie sam przygotowałem raport. Przed oddaniem go szefowi, spotkaliśmy się, by razem go przejrzeć. Koleżanka zaproponowała wtedy, że sama zaniesie raport szefowi. Dwa dni później w gabinecie przełożonego zauważyłem na biurku nasz raport. Na okładce widniało jedno tylko nazwisko – koleżanki. Zaniemówiłem. Nie miałem pojęcia, co powiedzieć szefowi ani do kogo zwrócić się po radę. Rozmawiałem z nią na ten temat i spytałem, czemu zmieniła okładkę. Zbyła mnie jednak i stwierdziła, że jestem przewrażliwiony.

Duncan ma poczucie, że został zdradzony. Nie wie, co zrobić. Jeśli wyłoży swoje racje, zostanie to potraktowane jak użalanie się, uskarżanie, może nawet jak próba zaszkodzenia koleżance. Z drugiej strony, pozostawienie sytuacji bez wyjaśnienia podważy jego wiarygodność i zaszkodzi mu w pracy.

Historie Julii i Duncana pokazują, jak trudno rozpoznać kogoś, kto jest nadmiernie pochłonięty sobą. Widać też, że niełatwo poradzić sobie z emocjami, które pojawiają się w relacji z taką osobą. Gdyby Julia i Duncan opowiedzieli czego doświadczają, może spotkaliby się ze współczuciem. Ale czy do końca byliby zrozumiani? Może inni ludzie słuchając ich doszliby do wniosku, że przesadzają, że tak naprawdę nic wielkiego się nie stało. Czasem trudno dostrzec, co osoba nadmiernie pochłonięta sobą robi innym. Nawet doświadczony terapeuta nie zawsze rozpozna narcyza na pierwszy rzut oka. Może to zająć wiele czasu, a tym, co pozwala rozpoznać takie postawy jest nasze samopoczucie w relacji z narcystyczną osobą. Zarówno matka Julii, jak i koleżanka Duncana ujawnili wyraźny brak empatii oraz postawę roszczeniową, a także inne zachowania i postawy charakterystyczne dla wzorca destruktywnych zachowań narcystycznych (Destructive Narcissistic Pattern – DNP).

Ważny jest fryz

Taki wzorzec prezentuje Johnny Bravo, gdy twierdzi, że „W życiu liczą się nie tylko mięśnie. Ważny jest też fryz”. Dla osoby narcystycznej fryz, pozór, fasada stanowią być albo nie być.

Na wzorzec destruktywnych zacho[-]wań narcystycznych, który określam jako pochłonięcie sobą, składają się zachowania i postawy, które można uznać za niezdrowe, lecz jeszcze nie patologiczne. Kiedy jest to już patologiczne, mówimy o narcystycznym zaburzeniu osobowości (Narcissistic Personality Disorder), które jest diagnozowane przez specjalistę. Różnią się one nasileniem i częstością pewnych zachowań. Wiele cech patologicznego narcyzmu prezentuje mitologiczny Narcyz. Są to: arogancja, koncentrowanie się wyłącznie na sobie, nadmierne poczucie własnej wartości, brak empatii, zatarcie granic między „ja” a obiektem i niezdolność do tworzenia trwałych relacji. Takie zachowania są czymś naturalnym u dzieci i osób w okresie dorastania, jednak kiedy ujawnia je osoba dorosła, mogą niepokoić.

Osoba pochłonięta sobą chce, jak dziecko, nieustannie skupiać na sobie uwagę innych. Osiąga to w różny sposób, na przykład przychodzi spóźniona i robi wielkie wejście. A także wyjście. Ubiera się wyzywająco, głośno mówi, przerywa i wpada innym w słowo. Czuje się dotknięta, gdy się jej nie zauważa – mówi wtedy coś prowokującego, opowiada niestosowny dowcip lub podważa czyjeś zdanie.

Pragnie być podziwiana i nieustannie poszukuje oznak admiracji ze strony innych – sądzi, że zasługuje na wyrazy uznania, łowi komplementy, przyjmuje niezasłużone pochwały. Wierzy, że jest kimś wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju i podkreśla to zachowaniem. Denerwuje się, gdy inni jej nie zauważają lub ignorują. Co więcej, jest przekonana o swej wspaniałości, o tym, że jest lepsza od innych pod każdym względem, a tym samym ci inni są od niej gorsi. Czuje się stworzona do naprawdę wielkich rzeczy.

Wywyższaniu się towarzyszy słabe, nieadekwatne, ubogie „ja”, zaniżona samoocena, poczucie niedowartościowania i kompleksy. Osoba pochłonięta sobą obawia się, że inni chcą ją upokorzyć – jeśli ktoś się z nią nie zgadza, to dlatego, by ją ośmieszyć, poniżyć. Potrzebuje ciągłego wsparcia. Stąd krok do postawy roszczeniowej, o...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy